Strona główna » Pamiątki ze Świętokrzyskiego – co kupić w tym województwie?
pamiątki ze świętokrzyskiego

Pamiątki ze Świętokrzyskiego – co kupić w tym województwie?

Zastanawiasz się jakie pamiątki przywieźć z Sandomierza, Kielc i ogólnie — z Gór Świętokrzyskich? Zobacz, na co warto zwrócić uwagę podczas podróży po tym województwie.

Świętokrzyskie do tej pory traktowaliśmy jako „przejazdówkę” w drodze do Małopolski i bardzo cieszę się, że udało nam się je zobaczyć dokładniej. To fantastyczne regiony, do których warto wpadać na weekend i za każdym razem można zobaczyć co innego. Dużym atutem jest to, że sporo z atrakcji, które dla ciebie opisaliśmy – znajduje się na powietrzu. A przyjechać tu warto o każdej porze roku, a już zwłaszcza w takich momentach, kiedy np. nie pójdziesz w wysokie góry. Tutaj nie ma takiego problemu. Można przyjechać tu z dziećmi, które nie miały do czynienia z długimi szlakami albo potraktować te regiony jako fajne miejsca do 1-2-godzinnego postoju. Większość z opisanych przez nas miejsc znajduje się przy głównych trasach.

Pamiątki ze Świętokrzyskiego

Piździ jak w Kieleckiem – czyli Regiokoszulki

Przyznam ci się szczerze, że jeszcze całkiem niedawno mocno narzekałam, bo w ramach pamiątki marzył mi się scyzoryk, magnesy z czarownicą (i ogólnie motywy z wiedźmami) i więcej gadżetów z dużym dystansem. Wręcz chorowałam na czapkę albo szalik z napisem „Piździ jak w Kieleckiem”. 😉 Byłam wręcz przekonana, że na każdym stoisku znajdę takie coś i jednocześnie strasznie rozczarowana, że nie mogę nic znaleźć.

W końcu, któregoś pięknego dnia, podczas Święta Kielc – znalazłam stoisko Regiokoszulek. I… udało mi się kupić koszulkę z takim hasłem! Co prawda kupiłam dla Filipa, ale zawsze.

Swoją drogą – podobno to kultowe już w Polsce wyrażenie wzięło się od słynnego kieleckiego dworca w kształcie UFO, który został wybudowany na wzniesieniu. Dookoła nie było jeszcze żadnych zabudowań, więc wszyscy, którzy zatrzymywali się tutaj, aby skorzystać z komunikacji – po kilku minutach byli już mocno zmarznięci. Inną informacją, jaką wytropiłam – jest ta na stronie… sejmu z oświadczenia Posła Lucjana Marka Pietrzyka, gdzie pisze on tak: „[…] Wychodzi nam z dociekań, że stereotyp ten ma źródło w czasach zaborów, kiedy to chodziło z rosyjskiego o dvorec, czyli pałac, w tym przypadku pałac biskupi w Kielcach. Otóż bardzo często tam tłukły się szyby, rachunki za te szyby były bardzo duże i w ramach wyjaśnień do Petersburga słano pisma, że przyczyną tego są przeciągi, a więc wieje, ale nie na dworcu, tylko w pałacu.”

W Regiokoszulkach znaleźć można także inne hasła na bluzkach, jak: „Świętokrzyska Czarownica”, „Kielecki Dzik”, czy „Ufo – nie wierzyłem”.

Magnesy

Chodząc po polskich straganach, odnosi się wrażenie, że jedną z najpopularniejszych pamiątek przywożonych z podróży jest magnes. Choć kiedyś uważałam, że to całkiem zbędna kurzołapka — w pewnym momencie sama wpadłam w szał ich kupowania. Przyznam jednak uczciwie, że bardzo długo chodzę za „idealnym” magnesem. Lubię takie z efektem trójwymiaru, a najbardziej wartościowe są dla mnie takie, które powstają lokalnie. Na tutejszych terenach nie spotkałam zbyt wiele magnesów, które by mnie ujęły. Największy wybór jest w Pacanowie i Sandomierzu. Najładniejszy zdobyłam w Szydłowie. Ciężko za to kupić coś fajnego z… Kielc. Trzeba się nachodzić!

pamiątki ze świętokrzyskiego

pamiątki ze świętokrzyskiego

Pieczątki Turystyczne

Nie wiem, czy zbieranie pieczątek jest popularnym hobby, ale od kilku lat zbieram również takie pamiątki. O ile stemple urzędowe są totalnie nijakie — tak wszelkie stempelki, często uprawniające do zdobywania odznak m.in. PTTK — są w Polsce naprawdę piękne. W większości miejsc, w których sprzedają bilety — przybijam sobie takie mini arcydzieło. I to kompletnie za darmo!

pamiątki ze świętokrzyskiego pamiątki ze świętokrzyskiego pamiątki ze świętokrzyskiego

Świętokrzyska Czarownica

Maskotką regionu świętokrzyskiego jest Baba Jaga, co raczej nie dziwi – wziąwszy pod uwagę, chociażby legendy o sabatach na Łysej Górze. Nie jest jednak tak straszna jak baśniowy oryginał, ma na sobie zapaskę świętokrzyską w podłużne, barwne pasy i czerwoną chustę na głowie. Dla mnie ta oficjalna jest zbyt mało wiedźmowata, ale podobno na straganach pod Łyścem można znaleźć takie bardziej konkretne.

pamiątki ze świętokrzyskiego

Biżuteria z krzemienia pasiastego

Bardzo lubię kupować regionalną biżuterię, a właśnie w województwie świętokrzyskim znajduje się jeden z piękniejszych kamieni w Polsce, z którego się ją wytwarza. Co ciekawe robi się ją z niego dopiero od 1972 roku, ale szybko zaskarbiła sobie sympatię przez niezwykły wzorek. Dzisiaj w sprzedaży są zarówno kolczyki, bransoletki, jak i zawieszki.

Początkowo ten minerał wykorzystywany był do wytwarzania narzędzi. Duży ich odsetek znaleziony przez archeologów, jasno pokazuje, że były one nieużywane w przeciwieństwie do innych zabytków krzemiennych. Możliwe, że krzemień pasiasty był oznaką statusu albo że był uważany za przedmiot magiczny i traktowano go jako amulet. Fajnie mieć coś takiego, tym bardziej że podobno najładniejszy krzemień pasiasty jest właśnie w Górach Świętokrzyskich.

pamiątki ze świętokrzyskiego

Śnieżna kula

Śnieżne kule to hobby Lilki, która z każdego zakątka świata i Polski przywozi sobie właśnie taki rodzaj souveniru. Niestety w Kielcach ciężko było nam dostać taki produkt – w rezultacie zamówiłam kulkę u producenta, przez internet. Tę z Sandomierza kupiliśmy na miejscu. 🙂

pamiątki ze świętokrzyskiego

pamiątki ze świętokrzyskiego

Energetyczne kamienie

Nie do końca rozumiem, dlaczego całkiem niedawno pojawiały się głosy od polityków, aby zastąpić logo czarownicy w świętokrzyskim, czymś bardziej katolickim. Przecież to kopalnia pomysłów na turystykę! Szkoda, że w niewielkim stopniu się to wykorzystuje.

Będąc pod Łysicą – zwróciliśmy uwagę, że na każdym stoisku sprzedają kamienie. I to nie jakieś tam zwykłe kamienie, a takie z mocami! Ten kamulec na zdjęciu niżej – dostaliśmy z ustną instrukcją użytkowania. Należy polewać go co jakiś czas wodą i postawić przy źródle promieniowania elektromagnetycznego. Ponoć je niweluje.

Takie tam świętokrzyskie czary-mary. Nawet jak nie działa. 😉

pamiątki ze świętokrzyskiego

Ojciec Mateusz

Będąc w Sandomierzu – ciężko odmówić sobie kupna pamiątki z serialu kryminalnego Ojciec Mateusz. Zresztą znajduje się tutaj dedykowane mu miejsce, zwane po prostu Muzeum Ojca Mateusza, którego akcja rozgrywa się właśnie w tym mieście. W środku marzenie każdego fana – krówki, magnesy, a nawet herbata i kubki z logiem. My ograniczyliśmy się do wielu fajnych zdjęć we wnętrzach, gdzie znajdują się woskowe postaci.

pamiątki ze świętokrzyskiego

pamiątki ze świętokrzyskiego

Alkohol

Kiedy zapytaliśmy lokalsów, co topowego można przywieźć z Sadomierza – dwie osoby skierowały nas po Jabłuszko Sandomierskie. Wino marki wino, zamykane na plastikowy korek, które smakuje jak za słodki cydr – ma ponoć wielu zwolenników. Podejrzewam, że niektórzy wiążą z nim wiele wspomnień i głównie to się liczy. 😉

pamiątki ze świętokrzyskiego

Krówki

Mój mąż to urodzony krówkożerca, więc siłą rzeczy zawsze w Polsce próbujemy tego przysmaku. W Świętokrzyskim liczą się głównie dwie firmy produkujące ciągutki: krówki opatowskie i krówki sandomierskie.

Krówki z Opatowa są uważane za jedne z lepszych w Polsce. Do tej pory są robione według niezmienionej receptury. Ich skład to mleko, cukier, syrop ziemniaczany, tłuszcz roślinny bez środków barwiących. Produkuje się je w dużej mierze ręcznie, a kupić je można bez problemu przy okazji zwiedzania atrakcji Opatowa. Są dostępne praktycznie w każdym sklepie.

pamiątki ze świętokrzyskiego

Krówki sandomierskie to znacznie młodszy produkt dostępny na terenie Sandomierza. Zakład Produkcji Cukierniczej z Opola Lubelskiego postanowił wprowadzić produkt, który będzie mocno kojarzył się z Sandomierzem. W składzie ciągutki znajduje się: cukier, śmietana (z mleka), syrop glukozowy, mleko w proszku odtłuszczone, mleko i aromat. Krówki mają przeróżne smaki i występują też w formie „batonów”.

pamiątki ze świętokrzyskiego pamiątki ze świętokrzyskiego

Majonez kielecki (i inne kulinarne nowinki ze Społem)

Kto nie zna majonezu kieleckiego, niech pierwszy rzuci jajkiem! Kultowy produkt to dzieło Wytworniczej Spółdzielni Pracy „Społem”. Recepturę opracowano w 1959 roku, ale na początku kielecki majonez nazywał się Stołowy. Dopiero z czasem przez miejsce produkcji zaczęto go nazywać Kieleckim. Był to jednocześnie pierwszy w Polsce majonez wytwarzany drogą przemysłową. Dziś jako marka jest wyceniany na bagatela… 42,7 mln zł, a na kieleckiej majonezowej recepturze oparto Polską Normę Majonezu.

pamiątki ze świętokrzyskiego

Społem ma w swojej ofercie znacznie więcej „kieleckich” smaków m.in. sosy kieleckie, ketchupy, czy musztardy. Wśród nich najbardziej wyróżnia się Przysmak Świętokrzyski (snacki do smażenia), który wielu kojarzy z czasów dzieciństwa (co zresztą nie dziwne, bo powstał już w 1988 roku). Jest to rodzaj „domowych” chipsów, bo przed zjedzeniem należy chrupki wysmażyć. Po wrzuceniu na gorący olej — już po chwili przysmak zwiększa swoją objętość. Chrupki można też dowolnie przyprawić (cukrem pudrem,  macza się w dipach albo np. posypuje się ostrą papryką) i odsączyć wcześniej z nadmiaru oleju. Paczka jest dosyć wydajna, bo z 400 g wychodzi 10 l chrupek. Głupio nie spróbować. 😉

Porcelana Ćmielowska

W świętokrzyskim znajduje się prawdziwa gratka dla fanów pięknych filiżanek, figurek, talerzyków, czy kubków. Oprócz możliwości zwiedzania Żywego Muzeum Porcelany można tu nabyć piękną porcelanową pamiątkę. Sami za namową córki zdecydowaliśmy się na wzór kotów, ale przyznam, że był to jeden z „tańszych” kubeczków. Najdroższe zestawy dochodzą do… 120 000, a i wzory w zestawach premium są malowane ręcznie. Każdy z przedmiotów ma dołączony certyfikat autentyczności.

pamiątki ze świętokrzyskiego
Ten kubek akurat jest z nadrukiem. Taki kubeczek pod herbatę to jedna z tańszych pamiątek z Ćmielowa.

Z czasem zakupiłam sobie najładniejszą według mnie figurkę, która przedstawia Kota Filemona. To tutejsza ciekawostka — w Ćmielowie oprócz nowoczesnych trendów — znajdują się też wzory, które produkowano dawno temu. Projektant tego kotka, ani rok, w którym powstał — nie są znane, co wcale nie przeszkadza odtwarzać go do tej pory. 😉 Mój Filemon zajął zaszczytne miejsce na kominku.

pamiątki ze świętokrzyskiego

Dworzec PKS/Kielecki Spodek

A może zamiast porcelany, przywieźć sobie coś z kamionki? Instytut Dizajnu Kielce zainspirował się bryłą dworca autobusowego w Kielcach i stworzył niebanalną… miskę z talerzem w kształcie kieleckiego UFO. Oczywiście z przygotowanego zestawu można jeść, a nawet myć go w zmywarce. 😉 Zestaw jest ładnie spakowany, więc może równie dobrze posłużyć za ciekawy prezent.

Gadżet można nabyć zarówno na miejscu, jak i w sklepie internetowym.

pamiątki ze świętokrzyskiego pamiątki ze świętokrzyskiego

pamiątki ze świętokrzyskiego

Kielecki Dzik

Jedna z bardziej znanych kieleckich legend dotyczy… dzika. Pisałam o niej przy okazji innego wpisu, tu tylko wspomnę, że dzięki niemu Kielce zawdzięczają swoją nazwę. Taki temat aż się prosi (hehe) o pamiątki!

Tu również z inicjatywą wyszedł Instytut Dizajnu, tworząc ceramiczne dziki, które pełnią funkcję skarbonek. Pomysł sprzedaje się jak świeże bułeczki, dzięki czemu na stronie jest do wyboru kilka dzików, a co jakiś czas wychodzą nowe propozycje małych, limitowanych egzemplarzy w stonowanej kolorystyce. Każdy z dzików ma swoje imię, a nawet charakter.

Do każdego z egzemplarzy dołączany jest woreczek, w który zapakowany jest leśny prosiak. Ja swojego Dzikusa wygrałam w konkursie organizowanym na fanpage marki. Małym minusem (albo plusem — zależy jak na to patrzeć) – jest niemożliwość wyciągania pieniędzy z brzucha dzika. Jednocześnie właśnie dzięki temu, może łatwiej będzie ci oszczędzić na kolejne wycieczki w Świętokrzyskie? 😉

pamiątki ze świętokrzyskiego

Kubek z Kielc

Też masz różne kubki do kawy i herbaty? Mam taki fetysz, że nie przepadam za piciem napoi z kubków firmowych i regularnie kupuję sobie coś ładnego. Kubek z Kielc dostałam w prezencie i bardzo przyjemnie się z niego pija. 🙂 Ma na sobie printy kojarzące się z Kielcami — jest tu zupa zalewajka, scyzoryk, Pałac Biskupów Krakowskich, amfiteatr na Kadzielni i dworzec PKS.

Śliwka szydłowska

Śliwki nieodłącznie kojarzą mi się z jesienią, powidłami u babci i pachnącym ciastem. Ostatnio doszło nowe skojarzenie, a to za sprawą mojej wycieczki do Szydłowa, gdzie królowa jest tylko jedna i zwie się śliwka szydłowska. Niepozorny owoc (najczęściej odmiany węgierki i jej pochodnych, co daje ponad 45 odmian!) ma Chronione Oznaczenie Geograficzne, a robi się z niej cuda-niewidy. Pisałam już o śliwce nałęczowskiej, ale ta szydłowska zdaje się być do kupienia we wszystkim, w co da się ją wcisnąć. Występuje w wersji wędzonej i suszonej. Temperatura, w jakiej się ją robi — wynosi od 45 do 90 stopni Celsjusza, a całkowity czas zamyka się zazwyczaj w około 48 h. Wszystko odbywa się w tradycyjnych szydłowskich suszarniach, gdzie lokalni producenci wykorzystując ciepły dym z drzewa liściastego (często jest to drzewo śliwkowe, wiadomka) – podsuszają i podwędzają śliwki na laskach, czyli szufladach w palenisku. Podobno umiejętności suszenia przekazywane są z pokolenia na pokolenie, a mieszkańcy nabyli je od Żydów, na długo przed wojną.

Charakterystyczny posmak wędzenia, który zostaje na języku — niestety nie stał się moim ulubionym, bo mam chyba jakąś ukrytą traumę z dzieciństwa i przy każdorazowym otworzeniu np. czekoladki ze śliwką, czy śliwkowych krówek — miałam wrażenie, że jem apteczne cukierki na infekcje gardła, czy problemy żołądkowe. 😉

Pomijając już moje gusta smakowe — warto przy okazji wizyty w Szydłowie, rzucić okiem na pobliskie sady, gdzie odbywają się wszystkie etapy produkcji śliwki szydłowskiej. Jedynym wyjątkiem jest drewno wykorzystywane do produkcji, które może być sprowadzane spoza Szydłowa. Najmilej przejechać się tu w porze kwitnienia drzewek owocowych (na przełomie kwietnia i maja) — pachnące, ciemnoróżowe kwiatki ciągnące się po horyzont — dają odpowiedź, dlaczego Szydłów jest nazywany czasem Stolicą Śliwki. Produkcja śliwki w tej okolicy to rocznie około 20% ogólnej produkcji krajowej. Z jednego drzewa zbiera się do 100 kg owoców.

Co roku w sierpniu — w Szydłowie organizowane jest wydarzenie pod nazwą „Święto Śliwki”, gdzie można skosztować przetworów ze śliwek, śliwowicy, dań ze śliwką, czy pierwszych owoców. Są też pokazy suszenia śliwek na „laskach” – czyli sposobem ziemnym. Nie trzeba jednak czekać cały rok, bo na szydłowieckim rynku w centrum – znajduje się sklepik, w którym przebierać można od lodów śliwkowych, śliwce w czekoladzie, ketchupach śliwkowych (ten akurat bardzo polecam!), czy różnych powidłach, krówkach, a nawet… śliwkowym piwie.

Czuję, że ta lista jest cały czas nie do końca zrealizowana i na pewno niebawem pojawi się tu jakieś uzupełnienie. Jestem też strasznie ciekawa, czy sam masz pamiątki z tych okolic?

Klaudyna Turczyńska

Nie może usiedzieć w miejscu, każdy weekend spędzałaby w trasie. Pasjonatka fotografii. Lubi odpoczywać na wsi, ale kocha miasto. Łatwo odnajduje się w każdej roli i nie potrafi spędzać czasu bezczynnie. Czasem można ja spotkać, jak pilotuje z dzieckiem samolot i bazgra kredą po chodnikach, malując kotki. Nie żyje bez kawy.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Cześć!

Świat dzieli się na tych, którzy nie lubią zapachu benzyny i na tych, którzy go uwielbiają. My jesteśmy z tych drugich. Na tym blogu pokazujemy wszystkie fajne miejsca, które warto odwiedzić w Polsce. Nie musisz się już więcej zastanawiać co robić i gdzie iść w weekend. Z nami spędzanie czasu stanie się proste!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

A może jeszcze więcej?