Strona główna » Była gra, nie ma gry i co pan nam zrobi – czyli Microsoft usunął mi (i wam) grę
viva pinata zniknęła z xboxa

Była gra, nie ma gry i co pan nam zrobi – czyli Microsoft usunął mi (i wam) grę

Cały czas podkreślam, że chociaż cyfrowa dystrybucja jest wygodna - jest też niebezpieczna. Z dnia na dzień możemy stracić dostęp do gier, które posiadamy. I to właśnie zdarzyło się mi oraz wam, ale jeszcze o tym nie wiecie.

Od zawsze kochałem pudełka. Kupując nową grę w wydaniu fizycznym – mam cały rytuał, który buduje napięcie. Dźwięk rozrywanej folii, zapach farby drukarskiej i oczekiwanie na instalację gry – ma w sobie jakąś magię. Kiedyś w tym czasie można było zapoznać się z dodatkami w postaci grubych instrukcji, poradników, czy innych. Teraz czasy mamy takie, jakie mamy – jeśli jest płytka, to nic ponadto. Nie przeszkadza mi to jednak w radości obcowania z produktem fizycznym.

Mogę go postawić na półce, mogę go odsprzedać, mogę go wyrzucić. Mogę zrobić z nim, co chcę.

Dystrybucja cyfrowa odziera mnie z wielu tych aspektów

Jej niepodważalnym atutem jest to, że jest wygodna. Wbijam ciąg znaków, będąc gdziekolwiek na świecie, a w domu w tym czasie konsola (jeśli jest odpowiednio ustawiona) włączy się i pobierze grę, która będzie na mnie czekać po powrocie. Do tego rozwiązania typu xCloud, GeForce Now czy Stadia – są dodatkową motywacją do kupna cyfry, bo mogę wówczas w grę zagrać, gdziekolwiek się znajduję. No i trzeci argument – nie muszę korzystać z czytnika płyt, więc i sama konsola jest zdecydowanie cichsza.

Ma jednak też szereg wad, o których często się zapomina: chociaż kupujemy grę – kupujemy wyłącznie licencję do niej. Nie otrzymujemy jej na własność. Jesteśmy również uzależnieni od producenta lub dystrybutora, na serwerach którego leży cała nasza biblioteka gier. Niektóre sklepy, jak polski GOG.com pozwala pobrać całą paczkę instalacyjną bezpośrednio na dysk komputera; inne zaś, jak Xbox Store, czy PlayStation Network – nie dają możliwości nawet wglądu do plików.

viva pinata zniknęła z xboxa

Nadszarpnięte zaufanie

To, że gry znikają ze sklepów cyfrowych – jest naturalnym procesem. Wynika to z faktu np. utraty licencji na jakiś pojazd, markę albo utwór wykorzystany w grze. Zapewne można wymienić dziesiątki gier z taką sytuacją, ale dla przykładu podam Alana Wake’a oraz pierwsze części gry Forza Horizon. W obu przypadkach deweloperzy nie przedłużyli licencji na utwór, więc musieli wycofać grę ze sprzedaży.

W świecie cyfrowym panuje jednak zasada, że kto grę kupił, ten grę może zainstalować kiedy tylko zechce. Czy to dziś, jutro, czy za 10 lat. Kupiłeś, więc jest ona twoja, tylko trzymana na serwerach operatora sklepu. I to zwykle działa.

Pierwszy raz, gdy zostało nadszarpnięte zaufanie do cyfrowej dystrybucji wraz z premierą technologicznego dema gry P.T. Nie każdy pamięta, zatem przytoczę historię. Lata temu, Hideo Kojima zapowiedział horror o nazwie P.T. W tym samym czasie doszło do wielkiego sporu pomiędzy nim a wydawnictwem dla którego pracował. W efekcie gra została wycofana ze sklepu cyfrowego na PlayStation 4, a także… uniemożliwiono instalacji gry tym graczom, którzy zainstalowali ją wcześniej. Słowem – mieli grę i stracili grę. Na szczęście była ona jednak darmowa i była tylko demem, niesmak jednak pozostał.

viva pinata zniknęła z xboxa

Miałem płatną grę i nie mam gry. Niesmak większy

Kompatybilność wsteczna na konsoli Xbox to jedna z najfajniejszych rzeczy, jaka przytrafiła się graczom. Mając jedną konsolę np. Xbox Series X, można ograć tytuły dla Xbox One, Xbox 360 i Xbox Classic – to daje prawie 18 lat grania na jednym urządzeniu! Nie powiem – zbieranie biblioteki cyfrowej ma wówczas sens.

Sam posiadam 300 fizycznych wydań gier i blisko 500 cyfrowych. Na samym tylko Xboxie. Fizyczne mam skrupulatnie skatalogowane w ogromnym skoroszycie excelowym, gdzie mam opisane wszystkie detale każdego z nich. Inaczej niż w przypadku wydań cyfrowych. Te mam, ale nie notuję tego – wychodząc z założenia, że i tak potem muszę to przełożyć na płytkę.

Jedną z gier, wśród których nie posiadam fizycznego wydania (jeszcze) jest Viva Pinata. To jedna z gier legendarnej firmy Rare należąca do Microsoftu. Ten zasłużony producent wyprodukował takie przeboje jak Perfect Dark, Banjoo-Kazooie, Golden Eye, Kameo, czy Sea of Thieves. Viva Pinata to ciepły, rodzinny tytuł, który polega na prowadzeniu swego rodzaju ogrodu dla zwierząt. Gra zupełnie nie zestarzała się na przestrzeni lat, a dzięki wyjątkowej oprawie graficznej jest atrakcyjna do dziś. Wbrew pozorom – to jeden z tych tytułów, który bardzo rzadko znika z dysku mojej konsoli. Najpierw ogrywała go małżonka, teraz córka.

I tak w życiu bym nie pomyślał, że utraciłem do niej dostęp do dnia, w którym… wysłałem mojego limitowanego Xbox One X Gears 5 Edition do serwisu. Tam zajęto się nim nad wyraz sprawnie i po 10 dniach konsola wróciła do nas wraz z nowym systemem i przywróconymi ustawieniami fabrycznymi. W domu standardowa procedura – logowanie i instalowanie “podstawowej paczki gracza” czyli naszych gier, które na dysku muszą być. No i nie ma. Viva Pinata zniknęła.

Nikt nic nie wie – Microsoft rozkłada ręce

Przeczesałem internet w poszukiwaniu informacji, oświadczenia, czegokolwiek. Nie ma. Wysłałem również maile do trzech przedstawicielstw: PR Microsoftu, Supportu Microsoftu oraz bezpośrednio do twórców gry, firmy Rare. Każdy z nich pozostał bez odpowiedzi na moje pytania.

Po kilku próbach udało mi się dodzwonić do supportu telefonicznego Microsoft odpowiedzialnego za Xboxa. Tam usłyszałem tylko, że:

“Microsoft jest świadomy problemu, leży on po stronie Rare lecz nie znana jest przewidywalna data przywrócenia gry do sklepu”.

I tyle. Żadnej propozycji rozwiązania problemu, żadnej daty ani nawet żadnego “przepraszamy”.

viva pinata zniknęła z xboxa

I tak oto pozostałem bez gry

Niby nic, wszak gra ma ponad 13 lat i mało kto w nią dziś zapewne gra. Myślę, że temat przechodzi bez echa właśnie na skalę problemu. Wyobraźcie sobie jednak, że w ten sam sposób z nieznanych przyczyn znika Red Dead Redemption, Cyberpunk, Assasins Creed, czy inny bestseller. Co więcej – ogromny katalog gier, który mam na konsoli sprawia, że zwyczajnie nie pamiętam i nie jestem w stanie zweryfikować, czy to jedyny tytuł, jaki w ostatnim czasie zaginął z konta, czy też takich przypadków jest więcej. Ile by ich nie było – liczba większa niż zero sprawia, że automatycznie tracę zaufanie nie tylko do marki, ale do dystrybucji cyfrowej jako takiej.

Cyfrowe dobra to fajna sprawa, dopóki serwery pracują, a producent/dystrybutor nie zbankrutował. Balon z różnoraką cyfrową dystrybucją ciągle rośnie, bo cały czas pojawiają się nowe sklepy i usługi. Ale ten balon musi kiedyś pęknąć. Warto o tym pamiętać.

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (11). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)