Strona główna » xCloud i Xbox Streaming – to naprawdę nowy wymiar rozrywki!
xcloud i xbox streaming

xCloud i Xbox Streaming – to naprawdę nowy wymiar rozrywki!

Gry konsolowe w kieszeni to zupełnie nowy obraz rynku. Switch naprawdę ma się czego obawiać!

Konsole przenośne są z nami w zasadzie od momentu powstania samej idei gier komputerowych. Za pierwszą taką współczesną konsolę do gier (czyli z wyświetlaczem LCD) – uważana jest Microvision z 1979 roku.

Kanonem rynkowym od lat jednak są kolejne iteracje – najpierw konsol GameBoy, potem 3DS’a – obie od Nintendo, w tandemie z kolejnymi mobilnymi wersjami PlayStation od Sony.

Prawdziwą rewolucją okazał się Switch

Uczciwie przyznam, że nigdy za specjalnie nie przepadałem za produktami od wielkiego N. Ot, gdy byłem młodszy – barierę dla mnie stanowił język (co poradzić). Gdy tylko podrosłem i angielski nie stanowił problemu – to problemem była cena i dostępność. A potem produkcje, które trafiały na system Japończyków – zwyczajnie do mnie nie przemawiały. Mam jednak wielki szacunek do tego, co wnieśli do świata gier i panteonu postaci, które zadebiutowały na naszych ekranach ich nakładem pracy.

Prawdziwą rewolucją okazał się dla mnie Nintendo Switch. Tzn. nie tyle dla mnie, co dla mojej córki. Sam na jej Switchu gram raczej okazjonalnie, ale z nieodpartą zazdrością spoglądam za każdym razem na to niewielkie urządzonko, kryjące w sobie takie możliwości. Oto w końcu – złożone, konsolowe gry można ze sobą zabrać wszędzie, gdzie tylko się pragnie, a po powrocie do domu – wygodnie zadockować Switcha i grać na telewizorze, jak na tradycyjnym Xboxie.

Wcześniejsze konsole, mimo możliwości podłączania do TV – cały czas oferowały mobilną rozgrywkę. Switch udowodnił, że można w ruchu grać w gry – o jakości i złożoności zbliżonej do tych konsolowych.

xcloud i xbox streaming

xCloud odpowiedzią i przyszłością

O przenośnej konsoli od Microsoftu mówiło się jeszcze za czasów pierwszego Xbox Classic. Lata mijały – lecz nigdy nie dowiedzieliśmy się o niczym, co choćby dałoby jakikolwiek pogląd na to, co gigant z Redmond może dla nas szykować. Wyjątkiem mogła być zapowiedź enigmatycznego Xbox Live Anywhere z… 2006 roku! Tak, blisko 15 lat temu Bill Gates podczas wydarzenia na E3 ’06 zapowiedział, że ich usługa gry sieciowej trafi “wszędzie”. I będziemy mogli mieć wspólne listy znajomych, achievmenty, zapis gry, a także crossplay. Co ciekawe, zaraz po tej zapowiedzi informacja o tym przedsięwzięciu zniknęła z sieci, a sam Microsoft nigdy więcej się do niej nie odniósł.

Poszlaki o tym, że Microsoft od lat z fascynacją zapatrywał się w strumieniowanie gier – można odnaleźć również we fragmentach książki Netflix – to się nigdy nie uda autorstwa Marc’a Randolpha’, współzałożyciela platformy. Wspomina on o tym, że gdy pierwszy raz przyszedł do Microsoftu z propozycją uruchomienia aplikacji na konsoli Xbox (jeszcze Classicu!) – Microsoft za pierwszym razem mu odmówił, gdyż zwyczajnie zabrakło im czasu przed premierą konsoli na takie nowości. Jednak jak wiemy – sama appka znalazła się już na konsoli kolejnej generacji – Xboxie 360.

Dzisiejszy xCloud jest więc zwieńczeniem wysiłków specjalistów z przynajmniej 15 lat pracy. Możemy żartować, że przecież niektórzy zrobili to szybciej. Jednak wystarczy sobie uświadomić, jaka przepaść jest pomiędzy streamingiem filmów i muzyki a streamingiem gier.

Patrząc na rynek – MS nie jest z usługą pierwszy. Przed nim była cała masa innych dostawców jak: OnLive, G-Cluster, PlayStation Now, GeForce Now. Jednak zagrywam się na platformie co najmniej od połowy września i wiem, że xCloud jest nie tylko odpowiedzią na Switcha, ale czymś znacznie, znacznie lepszym.

xcloud i xbox streaming

Xbox to nie konsola. To platforma!

Phil Spencer, a zatem szef dywizji Xbox w Microsoft – od dłuższego czasu twierdzi, że Xbox nie jest dla nich konsolą, którą kojarzyliśmy do tej pory. Xboxem dziś może być zarówno dedykowane urządzenie (Xbox One, Xbox Series), jak również komputer PC oraz telefon komórkowy. Xboxem jest dziś tak naprawdę cała platforma sieciowa – czyli wspomniana już lista znajomych, osiągnięcia, społeczność oraz gry i aplikacje. To wszystko jest dziś spięte pod postacią Xbox GamePass, w skład której dziś wchodzą gry wydawane z ramienia dywizji Xbox Games Studios, a lada chwila także EA Play oraz wspomniany xCloud.

Dziś, by zagrać w grę pokroju Forza Horizon, Gears 5, czy Halo – nie potrzebujemy wysokiej klasy sprzętu. Wystarczy telefon i opłacony abonament. Część gier, jak Minecraft Dungeons – wspiera zabawę bezpośrednio na ekranie. Do części, potrzebny jest pad. Tutaj można skorzystać z dowolnego urządzenia, które wspiera protokół Bluetooth (np. ten od Xboxa) albo wykorzystać dedykowane konstrukcje takie, jak Razer Kishi. Telefon? Byleby obsługiwał aplikację GamePass. Ja do testów wykorzystałem Galaxy Note 20 5G.

xcloud i xbox streaming

xcloud i xbox streaming

Działa wybornie

Do wygodnej gry wystarczy Internet (LTE lub WiF-i), wspomniana appka i już. Do płynnej rozgrywki zalecane jest łącze internetowe o szybkości pobierania danych 5 Mb/s. 10 minut zabawy w sieci LTE pochłania ok 400MB. Potem już można przebierać w całkiem sporej (na dziś ponad 100 pozycji) bibliotece gier i cieszyć się grą dokładnie tak, jak na klasycznej konsoli. Co jeszcze lepsze – jeśli tylko twój TV i telefon wspierają funkcję udostępniania ekranu – możesz rzucić obraz z telefonu na telewizor i wówczas na pierwszy rzut oka nie zauważysz żadnej różnicy. Poza brakiem konsoli.

Jakość obrazu jest bardzo zadowalająca. Sam Microsoft twierdzi, że dziś jest to odpowiednik Xbox One S, zatem w rozdzielczości Full HD. W mojej ocenie jest to wystarczające, szczególnie gdy gra się na małym ekranie telefonu komórkowego. Świetnie grało mi się w gry samochodowe pokroju Forza, czy Dirt, a jeszcze lepiej w gry, w których refleks ma mniejsze znaczenie jak np. wspaniały, polski Frostpunk. Znacznie gorzej w strzelanki jak Gears, bowiem tam ważna jest każda milisekunda, a mimo szybkiego łącza – streaming potrafi czasem spowolnić.

Dwie łyżki dziegciu

Niestety, nie wszystko jest takie doskonałe i podobnie jest z usługą xCloud. Są chwile, gdy zawsze jest wygodniej sięgnąć po dedykowane urządzenie niż streaming. Czemu? Cóż, przede wszystkim na uruchomienie każdej gry trzeba czekać. Znacznie dłużej niż na fizycznym sprzęcie. Jako przykład dam Frostpunka. Gra Polaków, chociaż jest świetnym tytułem – krytykowana była za straszliwie długie loadingi. Usługa xCloud niestety, nic w tej kwestii nie rozwiązuje, a wręcz dokłada swoje. Od momentu uruchomienia aplikacji do samego zainicjowania gry, trzeba czekać około 34 sekund. Uruchomienie gry od intra, aż do faktycznego gameplay’u – to kolejne 2 minuty 20 sekund. To oznacza, że by móc w ogóle zacząć grać – musimy poświęcić blisko 3 minuty. Zdecydowanie, nie jest to forma rozrywki dla ludzi, którzy chcą sobie pograć przy kawie, czy herbacie.

W dodatku obnażają się tutaj dwa inne ograniczenia. Pierwszy to oczywiście dostępność internetu. Wystarczy, że utracimy zasięg, by gra się rozłączyła. A to już ogranicza zabawę w trakcie większego przemieszczania się. Drugim dość irytującym ograniczeniem – jest każdorazowe wczytywanie się gry, gdy chociaż na chwilę zablokujemy ekran albo zminimalizujemy grę, by np. wysłać smsa. Trwa ono oczywiście znacząco krócej, ale cały czas trzeba liczyć kolejne sekundy na doczytanie się zawartości.

Trzecia, już niezależna od właścicieli platformy – to zapisywanie rozgrywki. Oczywiście najlepiej, gdy gra zapisuje postępy sama. Gdy jednak grasz we Frostpunka z dobrą godzinę i niechcący ubijesz aplikację to… no cóż, cały progress gry ulatnia się razem z pamięcią RAM w telefonie. Szkoda.

Ach, no i nie mogę pominąć tak ważnego elementu, jak to że usługa jest obecnie niedostępna na urządzeniach marki Apple.

Xbox Streaming

Drugą usługą jest streaming gier bezpośrednio z naszej domowej konsoli. Nie musimy wówczas korzystać z abonamentu GamePass. Jest to forma wysłania obrazu z domowej konsoli na urządzenie, z którego akurat korzystamy, takie jak telefon, czy tablet. Także od Apple. To może nam się przydać w chwilach, gdy musimy zwolnić domowy telewizor, a koniecznie musimy dokończyć rozgrywkę.

Co do tej usługi nie mam już dobrej opinii. Praktycznie tylko raz udało mi się ustabilizować grę na tyle, by przyjemnie się grało, chociaż i to nie trwało długo. Po około 10-15 minutach zabawa zakończyła się zerwaniem łącza. Na szczęście wówczas nie traci się ani postępów, ani samej gry – ot, po prostu gra dalej uruchomiona jest na konsoli.

Co to będzie, Xbox wszędzie

Jako kolekcjoner gier uwielbiam pudełka. Są dla mnie wartością i swego rodzaju hobby. Jednak muszę z pokorą przyznać, że xCloud jest zwyczajnie… wygodny. Nie wyobrażam grać sobie na nim w gry typu Grid, F1 2020, Dirt, czy strzelanki jak: Gears, Halo, Call of Duty, ale paradoksalnie właśnie dzięki xCloud zacząłem więcej grać w Minecraft Dungeons, Frostpunk, Two Point Hospital, czy Ori. Szczególnie wieczorami, gdy nie mam ochoty przesiadywać przed ogromnym ekranem tylko walnąć się do łóżka i pograć 30-45 minut przed snem.

No i rozwiązanie chmurowe ma jeszcze jedną, mniej oczywistą zaletę. Pozwala łatwo i szybko sprawdzić grę, zanim… ją w ogóle zainstaluję. Ot, gdy nie jestem przekonany, czy chcę w jakąś grę grać i tracić czas na jej instalowanie – wystarczy, że uruchomię ją w chmurze. Do tego można szybko zweryfikować choćby to, czy gra została przetłumaczona na język polski, bo mimo 18 lat obecności na rynku – Xbox nie doczekał się tak oczywistej funkcji, jak informacji o języku zawartym w grze.

Na szczęście włodarze Microsoftu planują dodać funkcję streamingu także do samej konsoli. To oznacza tylko tyle, że z możliwości podglądu gier będzie mógł skorzystać w zasadzie każdy.

Masz abonament? Korzystaj!

Najpiękniejsze w tej usłudze jest to, że jest ona częścią pakietu Game Pass Ultimate. Jeśli zatem już go opłacasz, to masz też xClouda. Teraz wystarczy korzystać z niego tyle, ile tylko zapragniesz. A jeśli jeszcze nie opłacasz – warto skorzystać. A jeśli chcesz wiedzieć, na czym gra się najwygodniej, to zapraszam za kilka dni na porównanie kilku najnowszych konstrukcji!

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (11). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)