Strona główna » Forza Horizon 5 Recenzja – Pierwsza gra prawdziwie nowej generacji
forza horizon 5 recenzja

Forza Horizon 5 Recenzja – Pierwsza gra prawdziwie nowej generacji

Trudno w jednym tekście napisać, co tu tak naprawdę się wydarzyło.

Gdy pytają mnie, dlaczego moją podstawową platformą do grania jest system od Microsoftu — zawsze z całą stanowczością odpowiadam — gry. Potem następuje zdziwienie u mojego rozmówcy, a ja muszę tłumaczyć. Na wszelki wypadek, zacznę właśnie od tego.

Moją pierwszą stacjonarną konsolą był Xbox 360

Nie pierwszą w ogóle (bo tym było PSP), ale właśnie Xbox stał się dla mnie synonimem konsoli stacjonarnej. Kupiony jakoś tydzień po polskiej premierze, działał na moją wyobraźnię od samego początku. W sklepach zapętlone trailery Gears of War, Test Drive Unlimited, czy głośno zapowiadany Mass Effect były dla mnie niczym wabik. Chociaż rozsądek nakazywał wybrać PlayStation 3, Xbox przemawiał do mnie nie tylko grami, ale designem, funkcjonalnością (multimedia oraz dysk) oraz usługą Xbox Live. Xbox 360 był powiewem świeżości i – co tu dużo kryć – kamieniem milowym w rozwoju konsol w ogóle.

forza horizon 5 recenzja

Nie bez znaczenia pozostawał fakt, że na konsoli Microsoftu była masa świetnych ścigałek. Midnight Club od Rockstara (ci od GTA i Red Dead Redemption), seria F1 (jeszcze od EA), seria Dirt (Codemasters), nieodżałowany Project Gotham Racing (Microsofcie, czemu porzuciliście takie IP?!), seria NFS od EA (i totalnie kozacki Most Wanted), aż wreszcie Forza Motorsport. Prawdziwy symulator dla najtwardszych z graczy.

Aż tu casuale dostali Forzę Horizon

Forza Horizon wyskoczyła znienacka i zrobiła spore zamieszanie. Do tej pory podział był raczej oczywisty: Sony ma swoje Gran Turismo, a Microsoft Forzę. Ale Horizon to było coś zupełnie innego. Wielka, otwarta przestrzeń, dziesiątki aktywności i setki aut w niewymagającym, zręcznościowym trybie jazdy to coś, czego konkurencja nie miała i – tak uczciwie mówiąc – do dziś nie ma sensownej odpowiedzi.

Możemy dyskutować o tym jak gigant z Redmond położył całą ósmą generację konsolą z serii Xbox One, ale jej jasnym punktem były kolejne wydania Horizona właśnie. Tym bardziej że Playground Games (twórcy gry) bawią się formą i prócz podstawowej edycji, dostarczają nam wypaśne dodatki (Fast & Furious, Hot Wheels, a nawet… Lego!). To niesamowite, czym stało się Horizon. Gdybyśmy spojrzeli na tegoroczną, piątą odsłonę i porównali ją z jedynką sprzed 9 lat — moglibyśmy dojść do wniosku, że gra niewiele ewoluowała, chociaż tak naprawdę zmieniła się w każdym aspekcie. Piątka pod tym względem potrafi… przytłoczyć swoim rozmachem!

forza horizon 5 recenzja

Witaj w Meksyku!

Najnowsza odsłona zabiera nas do słonecznego Meksyku. Było to spore zaskoczenie, bowiem pierwsze przecieki wskazywały raczej na Japonię i Tokio. Czy źle się stało? Absolutnie nie. W mojej ocenie umiejscowienie terenu to swoisty strzał w dziesiątkę. Czego tu nie ma! Ścigamy się po terenach bagiennych, pustynnych, szczytach górskich (a nawet aktywnym wulkanie!), jak i po mocno zarośniętej dżungli, by chwilę później trafić na małe, meksykańskie miasteczka.

Każdy z biomów charakteryzuje się swoimi widoczkami. Zaskoczyć nas mogą autostrady i tunele prowadzące przez góry, jak i stare budowle pamiętające czasy Azteków. Jakby atrakcji było mało, twórcy zaimplementowali nie tylko zmienne pory roku (które to widzieliśmy już w poprzedniej odsłonie), ale też dynamiczną pogodę. Gdy więc zaczynasz jazdę w pełnym słońcu, do celu możesz dotrzeć już w trakcie widowiskowej burzy z piorunami, a nawet burzy piaskowej!

forza horizon 5 recenzja

Grę ogrywałem na Xbox Series X wspartym telewizorem LG Oled CX z uruchomioną funkcją Dolby Vision i uwierz mi – to pierwsza gra w tej generacji, w której miałem dylemat: oglądać widoczki, czy zaliczać kolejne misje. Roślinność, delikatnie bujająca się na wietrze, fale morskie rozbijające się o piasek, czy kamienie staczające się z urwiska – potrafią odciągnąć uwagę od zadań, jakie na nas czekają.

Ale to przecież dopiero początek wyliczanki. Bo najbrzydziej ta gra wygląda… na screenach. Poruszając się po terenie trudno nie docenić kunsztu, z jakim oddano Meksyk. Błoto, czy woda rozpryskująca się po karoserii auta sprawiają, że z przyjemnością najeżdża się na kolejne kałuże. Ba! W trybie graficznym same samochody dopracowane są w najdrobniejszych szczegółach, a odbicia mijanego świata w szybach niczym nie odbiegają od rzeczywistości! Ależ to była frajda, jeżdżąc po różnych miejscach i patrzeć, jak horyzont odbija się w tych szybach…

forza horizon 5 recenzja

Jeśli ktoś czekał na prawdziwy pokaz graficzny gier w nowej generacji, to z całą stanowczością mogę stwierdzić – doczekał się. I było warto. Forza Horizon 5 wznosi na wyżyny pojęcie piękna graficznego.

Ale mamy też dźwięk

Horizon zawsze słynął ze świetnego soundtracku i nie inaczej jest tym razem. Znane i lubione stacje radiowe (Pulse, Bass, etc.) wracają z komentarzem prowadzących. Jeśli nie możesz doczekać się premiery gry, to playlisty posłuchać możesz już dziś w Spotify, gdzie Playground Games opublikowało swoje playlisty.

Prawdziwa poezja to dźwięki wydawane przez auta. To gra, dla której warto zainwestować w dobre nagłośnienie lub słuchawki, wspierające Dolby Atmos. Ja ogrywałem tytuł na Astro A40 TR i trzeba przyznać, że twórcy poprawili i ten aspekt. Ot, choćby taki detal jak to, że dźwięk silnika samochodu słychać teraz inaczej w zależności od otoczenia, w jakim się znajdujemy. Jesteś w dżungli? Dźwięk będzie się rozchodził zupełnie inaczej niż w np. tunelu, czy na otwartej przestrzeni. To w połączeniu z dźwiękami wiatru, burzy, czy silników przelatującego samolotu stanowi doznanie na zupełnie innym poziomie głębi.

Jest jednak drobny zgrzyt, który zapewne będzie poprawiony wraz z kolejnymi łatkami. Za każdym razem gdy odblokowywałem achievment, czy też próbowałem zrobić screena, udźwiękowienie gry niemiłosiernie chrupało i trzaskało. Nie jest to może jakaś ogromna wada, ale jednak z uwagi na potrzebę uzupełnienia niniejszego artykułu odpowiednimi fotkami – nader irytujące. Szkoda też, że twórcy nie wpadli na pomysł dodania większej ilości utworów latynoskich. Może nie oczekiwałem całej stacji radiowej, ale no do diaska – naprawdę, ani jednej piosenki w takim settingu? Shame!

forza horizon 5 recenzja

Aktywności potrafią przytłoczyć

Robisz jeden wyścig i pyk! W jego miejsce pojawiają się trzy kolejne. Schemat od kilku części pozostaje ten sam, więc nikt tutaj nie próbuje odkryć koła na nowo. Naszym zdaniem jest zaliczanie kolejnych wyścigów (zapętlonych, otwartych), rozbudowa samego festiwalu oraz wykonywanie całej masy pobocznych zadań. Jest poszukiwanie opuszczonych wraków, przetestowanie aut (czyli wykonanie jakiś tam czynności w określonym czasie), pokazy umiejętności plus dziesiątki mechanik, które już znamy: koła fortuny, rozwijanie umiejętności aut, handel samochodami, kupowanie domów itp. To wszystko coś, co doskonale już znamy i w formie, jaką doskonale znamy. Tyle że po latach zrobiło się tego tak wiele, że suma przywraca o zawrót głowy. To tytuł na setki, jeśli nie tysiące godzin.

Warto dodać, że już na starcie gracze otrzymują dostęp do blisko 500 aut. Patrząc na to, że zwykle ekipa z Playground wspiera swój tytuł przez około rok po premierze gry, nie zdziwię się, jeśli sumarycznie dobijemy do 600 różnych samochodów. Ta liczba robi wrażenie!

Nowością wartą odnotowania jest też nowy tryb: Event Lab. W nim gracze mogą tworzyć własne wydarzenia i dzielić się nimi ze społecznością. Wymyśliłeś więc jakiś nietuzinkowy wyścig albo wyzwanie? Stwórz je i wrzuć do gry! Inni gracze je sprawdzą, a potem zagłosują czy im się spodobało, czy nie. To niepozorne narzędzie sprawia, że tytuł ten stał się prawdziwą piaskownicą z niekończącą się ilością contentu. Tej gry chyba nie da się ukończyć.

Kontroler, chmura i język

Pisząc tę recenzję — nie mogę nie wspomnieć jeszcze o dwóch aspektach. Pierwszym jest oczywiście limitowany kontroler, którego trailer możesz podziwiać poniżej. Nie doczekałem się jeszcze swojej paczki z padem, gdy jednak dostanę go w swoje ręce – na pewno napiszę o nim artykuł.

Lista platform, w które zagrasz w grę, nie jest najgorsza. Forzę Horizon 5 odpalisz na stareńkim Xbox One, Xbox One S, Xbox One X, Xbox Series S, Xbox Series X, Windows 10, Windows 11 (i to zarówno w wersji Marketplace jak i Steam). Do tego dochodzi również chmura, a więc xCloud. Co to daje? Ano, jeśli nie masz mocarnego PC ani konsoli za to masz dobre łącze internetowe — to możesz np. uruchomić grę w chmurze i grać, jakbyś grał na Xbox Series X. Cudowna rzecz. Co warte podkreślenia, chmura jest też dostępna dla posiadaczy starych konsol. Jeśli masz więc Xbox One z 2013 roku, to nadal możesz się cieszyć grą w najlepszej rozdzielczości.

Gra oferuje też język polski kinowy. Oznacza to, że w radiu nie posłuchamy polskich lektorów, ale dialogi w grze jak najbardziej przeczytamy. Fajnie, że Microsoft o to zadbał.

forza horizon 5 recenzja

Słowem zakończenia

O tym, że FH5 jest wielką grą — nie muszę nawet pisać. To dosłownie kobyła, która w końcu pokazuje moc drzemiącą w konsoli, którą trzymamy pod telewizorem od blisko roku. To gra, która warta jest każdej złotówki no, chyba że… masz abonament GamePass. Wtedy nie płacisz nic, bo trafia ona do abonamentu w dniu premiery.

I to jest też najlepszy argument dla wszystkich, którzy bali się, że kładąc nacisk na GamePass, Microsoft odpuści sobie robienie gier AAA. W FH5 nikt nie szedł na kompromis w żadnym aspekcie. Gra jest dopracowana, śliczna i cudownie brzmi. To jedna z najlepszych gier wyścigowych w historii i jeden z najmocniejszych tytułów tego roku. Chapeau bas, Microsofcie!

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (24). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

2 komentarze

Kliknij tutaj by dodać komentarz

  • Napisał Pan, – Jeśli masz więc Xbox One z 2013 roku, to nadal możesz się cieszyć grą w najlepszej rozdzielczości.
    Przecież to bzdura. Xbox Cloud nie działa w 4K a i xbox one nie daje na wyjściu 4K.

    • Masz rację! To był dla mnie skrót myślowy bowiem xCloud i tak generuje lepszą grafikę niż stareńki Xbox One.

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)