Strona główna » Dirt Rally 2.0 recenzja – król rajdów nie schodzi z tronu
dirt rally 2.0 recenzja

Dirt Rally 2.0 recenzja – król rajdów nie schodzi z tronu

Dirt stał się ewenementem w świecie gier. Mimo prawie 20 lat na karku niezmiennie pozostaje w doskonałej formie. To rzadkość!

W 1999 roku w moim domu (za sprawą mojego brata) pojawiła się zwyczajna płytka z niezwykłą zawartością: Colin McRea Rally. To pierwsza odsłona gier rajdowych, z którą tak naprawdę miałem do czynienia. Każdy w tamtym okresie, kto się w nią zagrywał, na pewno z dreszczami na plecach wspomina mroźne bezdroża Szwecji oraz strefy serwisowe pomiędzy kolejnymi odcinkami.

Dirt Rally 2.0

Przez te dwadzieścia lat seria przeszła ogromną metamorfozę. Dziś w zasadzie poza tematyką nic nie jest takie samo – łącznie z tytułem. Gdy słynny kierowca rajdowy zmarł, a Codemasters zdecydowało się na zmianę nazwy, miałem uzasadnione obawy o spadek jakości. Ta nie tylko nie spadła, ale jej najnowsza odsłona – DR 2.0 udowadnia, że jest lepiej niż kiedykolwiek.

Dirt Rally 2.0 to perfekcja w prawie każdym obszarze, chociaż na pewno wiele wymaga od gracza.

dirt rally 2.0 recenzja

Symulator bezdroży

Najnowsza odsłona od Mistrzów Kodu to rasowa symulacja, która nie odpuszcza nikomu. O ile na co dzień ogrywam F1 2018 od tych samych twórców i nie mam problemu z graniem na bardzo wysokim poziomie trudności, tak w rajdówce często odczuwałem frustrację i zmęczenie. Próg wejścia jest w grze wysoki i w domyślnych ustawieniach nie będzie przesadą, jeśli zdradzę, że zaczniesz dojeżdżać 30-40 sekund za wszystkimi.

Model jazdy jest tutaj oddany bardzo wiernie rzeczywistości. Gdy zatem jedziesz Lancią Italią po Hiszpańskich bezdrożach, odczuwasz każdą nierówność na drodze. Pal licho, gdy jedziesz po drodze asfaltowej – wówczas raczej każdy ma równe szanse. Gdy jednak trafiasz na drogę szutrową, po deszczu i zaczynasz jechać odcinek jako ostatni – to możesz być pewien, że droga będzie rozjechana, a koleiny po przeciwnikach będą ci skutecznie utrudniać zadanie. Opanowanie auta stanowi wyzwanie na początku gry i wtedy nieznacząca przeszkoda jak: kamień, wybój czy niepozorny rów – potrafi wytrącić nas z trasy.

A takie drobnostki są zabójcze dla wyników. Drobna pomyłka może nas w zasadzie pozbawić miejsca na podium. Wypadnięcie z trasy to cenne sekundy straty, a przebita opona to niewielka szansa na ukończenie odcinka w ogóle. Gdy jednak przetrwasz ten dołujący początek – potem gra wynagradza cię na każdym kroku. I robi to z nawiązką.

dirt rally 2.0 recenzja
Polskie rejony!
Trasy!

20 lat doświadczenia w produkcji gier rajdowych nie pozostaje tutaj bez echa. Odcinki, na których się ścigasz, są jedne z ciekawszych, w jakie miałem okazję grywać. I tak trafiamy do Argentyny, Australii, Nowej Zelandii, Polski, Hiszpanii i Stanów Zjednoczonych – w każdym kraju po 12 odcinków. W trybie Rallycross odwiedzamy: Belgię, Kanadę, Anglię, Francję, Norwegię, Portugalię, Hiszpanię i Szwecję. Nie można zatem narzekać – chociaż prywatnie, brakuje mi tej Szwecji w trybie rajdowym. Zróżnicowanie to ogromny atut gry. Tak naprawdę przechodząc z mistrzostw na mistrzostwa, nie można narzekać na nudę szczególnie wraz z rozwojem naszego garażu. Zaczynamy bowiem tradycyjnie od aut klasycznych jak Audi Quattro czy np. wspomniana Lancia Italia, przechodząc do współczesnych Volkswagenów i na Porsche kończąc.

Samo zapełnianie garażu to jednak tylko połowiczny cel. Dbać trzeba również  rozwój aut – niezbędne naprawy czy ulepszanie ich o nowe części, które ponownie mają realny wpływ na to, co potem się dzieje podczas czasówki. Do tego wszystkiego dorzuć element zarządzania zespołem i personelem i wychodzi ci z tego niezły kombajn. Przykład? Inwestowanie w pilota pozwala realnie skrócić czas powrotu na trasę, gdy np. przebijesz oponę lub wypadniesz z niej. Ekstra!

dirt rally 2.0 recenzja

Trochę uwag

Aby nie było zbyt słodko, przejdźmy do uwag. Nie są to wady, ale są to bardziej elementy, które zwyczajnie nie wzbudzają takiego zachwytu. Na pewno jest to oprawa graficzna, która nie powala z nóg. Ot, ładna rajdówka, ale do czołówki gier wyścigowych na pewno jej daleko (Forza Horizon 4!). Na pewno zwyczajna i nieporywająca jest również Kariera, gdzie po prostu przemykamy z kraju do kraju i zaliczamy kolejne odcinki. Nie ma tu żadnego wątku fabularnego czy jakiegokolwiek tłumaczenia. Ot, znajdujesz się na starcie i jedziesz. I to w zasadzie tyle. Po co narzekać na coś, co ociera się o perfekcję?

dirt rally 2.0 recenzja

Konkurencja? Pozostała w garażu

Nie ma się co oszukiwać. Na rynku rajdówek nie panuje zbyt wielki tłok. Czasem ktoś wyskoczy z tytułem jak V-Rally czy WRC, ale nie są to gry, które są w stanie nawiązać równą walkę. Nawet całkiem udany Sebastian Loeb Rally zniknął tak szybko, jak się pojawił. Ciężko zatem o rozsądne porównanie.

Jestem zdania, że grę o rajdach zwyczajnie trudno jest zrobić, ale firmie Codemasters udaje się to nadwyraz często. Gra dostarcza mnóstwo adrenaliny i satysfakcji, gdy tylko przebrnie się moment „wdrażania” w grę, na co jednak trzeba poświęcić trochę czasu. Potem jednak jest już czysta poezja. Polecam z czystym (chociaż w tym wypadku chyba lepiej brudnym) sumieniem!

5

Ocena końcowa

Najdoskonalsze rajdy, z jakimi miałem do czynienia. Z jednej strony bardzo wymagające, szczególnie dla amatorów z drugiej dostarczające masę świetnej zabawy i rozrywki. To gra, której nie możesz przegapić, jeśli tylko interesujesz się rajdami.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Zagłosuj na nas! :)

Więcej technologii i gadżetów?

Więcej podróży i lifestyle?