Strona główna » Muzeum Gwizdka – nietypowe, acz fascynujące miejsce pełne gwizdków z całego świata
muzeum gwizdka

Muzeum Gwizdka – nietypowe, acz fascynujące miejsce pełne gwizdków z całego świata

Jeżeli szukasz najdziwniejszego muzeum w Polsce, to murowanym faworytem jest Muzeum Gwizdka w... Gwizdałach!

Kamieńczyk, Urle, Borzychy, Jadów – te miejscowości dla mojego stałego czytelnika raczej nie są już obce. Zobaczyć tam możesz kolejno prywatne muzeum, dawne uzdrowisko z fantastyczną rzeką Liwiec, Wioskę Indiańską oraz Zwierzyniec i Cmentarz Żydowski. Do tej listy niewątpliwie trzeba dodać niewielką wieś, położoną przy drodze krajowej nr 62 o dźwięcznie brzmiącej nazwie Gwizdały. Ta licząca raptem 600 mieszkańców miejscowość jest beznamiętnie mijana każdego dnia przez tysiące samochodów, których kierowcy nie zdają sobie nawet sprawy, jaki skarb zostawiają za sobą.

Muzeum Gwizdka

Wspomniane już muzeum to prawdziwy rodzynek wśród wszystkich odwiedzonych przeze mnie miejsc. Powstało całkowicie spontanicznie, gdy Witold i Adam Tchórzewscy (kolekcjonerzy z Warszawy) przekazali dyrekcji szkoły w Gwizdałach swoje zbiory. Dyrekcja ochoczo zgodziła się kontynuować projekt i z pomocą uczniów i sympatyków powiększać kolekcję. Tak właśnie, narodziła się idea niecodziennego muzeum zlokalizowanego w szkolnej placówce.

W murach szkolnych od 1999 roku funkcjonuje wyłącznie dzięki pracy społecznej uczniów, grona pedagogicznego oraz Pana Romana Kuzelyaka, który kilka lat później został mianowany na kustosza muzeum. Liczba eksponatów (na które dziś składa się ponad 5 tysięcy gwizdków), robi ogromne wrażenie. Obejrzeć tu można po kilkanaście gwizdków z każdego zakątka świata. Nie brakuje także lokalnych, ludowych polskich gwizdków. Są lokomotywy, kozy prostyńskie, ptaszki na wodę znane z Krakowa. Niektórzy z uczniów na początku poprzynosili nawet gwizdki od… czajnika. W zbiorach trafiły się także popularne gwizdki policyjne, sportowe i wojskowe.

muzeum gwizdka

muzeum gwizdka

muzeum gwizdka muzeum gwizdka

Z czasem część osób przywoziła także nowe eksponaty z zagranicznych wycieczek. Są tu gwizdki z Afryki, Stanów Zjednoczonych, czy różnych rejonów Europy. Gwizdki są zróżnicowane – od drewnianych, glinianych, przez blaszane i na drewnianych kończąc. Każdy z nich ma swoją historię.

muzeum gwizdka muzeum gwizdka

Jednak nie gwizdki są tutaj ważne, a stojąca za nimi idea.

Kiedy przyjechaliśmy na parking pod niepozorny budynek – nie wiedzieliśmy czego konkretnie się spodziewać. Owszem – gabloty i mieniące się kolorami świstawki z najróżniejszych materiałów – majaczyły nam przed oczami. Jednak czy naprawdę poza rzuceniem na nie okiem można powiedzieć o tym miejscu coś więcej? Okazuje się, że tak.

muzeum gwizdka

Muzeum tworzą nie tylko eksponaty, ale także ludzie

Najważniejszą postacią tutaj jest pan Roman Kuzelyak, który przybył do Polski zza wschodniej granicy wiele lat temu. Jest pedagogiem, artystą i rzeźbiarzem. Na Ukrainie pracował jako wykładowca i widać, że ma serce do turystów. Wraz z placówką szkolną i dyrekcją odpowiada za rozwój tego miejsca.

Muzeum Gwizdka mieści się obecnie w niewielkiej salce. Na ścianach wiją się gabloty, gdzie zza szyb możemy obejrzeć wybraną wystawę. Eksponatów nie można dotykać, ale nasz przewodnik chętnie prezentuje różne dźwięki, jakie wydają poszczególne gwizdki. Ciekawostką jest to, że nie we wszystkie gwizdki trzeba dmuchać, aby uzyskać dźwięk.

Chociaż budynek szkoły jest niewielki i oprócz wielkich rzeźb na dworze – nie wyróżnia się od innych miejscowości – w środku tętni życiem i przepełniony jest pozytywną energią. Zupełnie jak pan Roman. Prowadzi tutaj zajęcia artystyczne z gliny oraz rzeźbienia, a jego dodatkową pracą i hobby jest właśnie rozwijanie wystawy. To dzięki niemu usłyszeć można historię na temat każdego z eksponatów, który możesz obejrzeć. Skąd pochodzi, jaki wydaje głos i dlaczego akurat taki.

Pan Roman nie tylko je opisuje, prowadząc pełną bibliografię i notując każdego darczyńcę, ale również sam tworzy gwizdki. Jednym z najpiękniejszych, jakie mieliśmy okazję zobaczyć to te, które kształtem przypominają małe sowy. Co ciekawe, aby sowa charakterystycznie pohukiwała, nie wystarczy tylko odpowiedni kształt. Cała sztuka w glinianych gwizdkach znajduje się w odpowiednim wypaleniu ich w piecu – im dłużej, tym bardziej płytki i pusty dźwięk. Pan Roman stara się, by gwizdki, które sam tworzy – nie tylko były piękne, ale także wydawały pasujący do nich dźwięk. Sowa więc pohukuje, a kukułka kuka. To jest naprawdę coś niesamowitego i bardzo żałuję, że na miejscu nie ma sklepiku, gdzie mógłbym sobie kupić taki mały, wesoły gadżet.

muzeum gwizdka

muzeum gwizdka

Pan Roman jest ujmującą, inteligentną osobą, z którą rozmowa to czysta przyjemność i duża dawka wiedzy. Człowiek ten ukończył dwa fakultety a jego marzeniem jest rozbudować muzeum, by stało się ono sławne w całym regionie. Niestety, jak na to, że znajduje się w niewielkiej wsi, pieniędzy brakuje czasem nawet na podstawowe wyposażenie, a i opór miejscowej ludności nie pozostaje bez znaczenia. Szkoda, tym bardziej że na Litwie ktoś wpadł na podobny pomysł – ma znacznie mniej eksponatów, ale większe wsparcie finansowe, przez co szybciej zyskuje na sławie.

muzeum gwizdka muzeum gwizdka muzeum gwizdka muzeum gwizdka muzeum gwizdka

Za darmo, dla młodszych pokoleń

Pan Roman za rozwijanie muzeum nie pobiera opłaty. Jak sam twierdzi, w jego rodzinnej miejscowości za granicami Polski – nauczono go, by inwestować w dzieci i młodzież. Podczas gdy u nas w Polsce toczą się zażarte dyskusje na temat tego, czy dziecko powinno mieć jakiekolwiek prace domowe, czy zajęcia dodatkowe, u niego jest zupełnie inaczej. Rodzic, który nie zapisze dziecka na zajęcia związane z jego zainteresowaniami – jest uznawany za takiego, który je zaniedbuje. Nauczyciele są pod tym względem stanowczy i wymagający.

On idąc za tym przykładem, poświęca swój czas i energię właśnie na prowadzenie zajęć z ceramiki, plastyki i rzeźbiarstwa. W sali, będącej jednocześnie salą muzealną regularnie odbywają się warsztaty, gdzie najmłodsze dzieciaki mogą wykonać własne rzeźby, a nawet spróbować swoich sił w robieniu gwizdków.

muzeum gwizdka muzeum gwizdka muzeum gwizdka

Wartym uwagi jest również pracowania pana Romana. W niej można znaleźć setki, jeśli nie tysiące projektów, odlewów gwizdków, które czasem przygotowywane są jako gadżet lub figurka dla znanych gości odwiedzających lokalny samorząd. Największą dumę przynosi jednak logo Gwizdałów, które zostało zaprojektowane przez samego Szymona Kobylińskiego.

Miejsce z pozytywną energią

Wydawało się, że na miejscu nie zobaczymy niczego ciekawego, wzruszymy ramionami i pojedziemy dalej. Tymczasem w Muzeum Gwizdka spędziliśmy ponad dwie godziny, wesoło gawędząc i dosłownie chłonąc wiedzę, ciekawostki i trafne uwagi pana Romana. To fascynujące, jak jedna osoba potrafi wnieść masę pozytywnej energii i motywacji u innych osób. Sami pozostajemy pod wielkim wrażeniem osobowości kustosza i tego, że razem z uczniami i lokalną społecznością udało mu się stworzyć tak fascynujące miejsce. Niewątpliwie, przydałoby mu się wsparcie – nie tyle finansowe, ale na pewno rozgłos by nie zaszkodził. Możesz mu w tym pomóc! Jeśli masz wolną chwilę – pojedź tam koniecznie i przeżyj to sam. Jeśli jednak pojechać nie możesz – to udostępnij ten tekst. Niech wieść o tak fascynującym miejscu niesie się po całej Polsce!

Szkolne Muzeum Gwizdka

Gwizdały 89, 07-139 Gwizdały – zwiedzanie odbywa się po wcześniejszym uzgodnieniu
www.zsgwizdaly.pl


Wpis powstał we współpracy z Samorządem Województwa Mazowieckiego w ramach cyklu #FajneMazowsze.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!