Strona główna » G333 – pierwsze słuchawki douszne od Logitecha
g333

G333 – pierwsze słuchawki douszne od Logitecha

Dla szwajcarskiego producenta to zupełnie nowa kategoria sprzętowa. Pierwszy produkt z nowej linii definiuje to, jak będą postrzegane następne. Czy Logitech "dał radę"?

Jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych na polskich biurkach królowały akcesoria w zasadzie od dwóch, w porywach od trzech producentów. Najtańsze i chyba najbardziej powszechne były myszki i klawiatury od A4 Tech. Gracze o zasobniejszym portfelu inwestowali w sprzęt marki Logitech, który powalał jakością i niezawodnością. Jeśli oczekiwało się alternatywy, to spoglądało się na Chicony, czy Microsoft. I w zasadzie to tyle.

Rynek akcesoriów zmienił się nie do poznania

Przede wszystkim pojawiła się konkurencja. Ta zaczęła wyrastać niczym grzyby po deszczu. Niektóre na stale utrwaliły swoją obecność na rynku, jak HyperX, czy Razer, a inne były tylko chwilowymi, rynkowymi ciekawostkami. Logitech od lat nie tylko utrzymuje się na rynku, ale wręcz rozpycha się na nim coraz mocniej. Prócz wchłaniania bądź tworzenia nowych marek (Astro, Saitek, Ultimate Ears) – wchodzi w nowe kategorie sprzętowe. Tak, jak teraz, gdy do moich testów trafiły ich pierwsze słuchawki douszne tzw. pchełki.

Wejście w nową kategorię jest zawsze niebezpieczne dla producenta. Logi znane jest z tworzenia szerokiego asortymentu grającego – od głośników, po słuchawki nauszne. Jednak opracowanie zupełnie nowej kategorii to obciążenie finansowe i czasowe dla firmy i inżynierów. Produkt musi być odpowiednio wyceniony, by przetarł szlaki dla kolejnych modeli i stanowił zachętę dla klientów, a przy tym nadal był zyskowny. Z drugiej strony jakość produktu musi pozostać na wysokim poziomie, bo opinia i wrażenia będą kluczowe. Czy Logitech zatem podołał zadaniu?

g333

G333 – zestaw kompletny

Pchełki spakowane są w niewielkie pudełko, które wywołuje dobre pierwsze wrażenie. Opakowanie, chociaż malutkie – wykonane jest z grubego kartonu, a zamknięcie przypomina wieczko. Jeśli chcesz sobie wyobrazić, o czym mowa – to najbardziej przypominało mi to opakowanie od drogiego smartfona. Na wewnętrznej jego części znalazła się od razu skrócona instrukcja obsługi w postaci piktogramów, prezentująca możliwości wykorzystania podłączenia słuchawek do różnych rodzai sprzętu.

W zestawie prócz samych słuchawek znajdują też tradycyjnie trzy pary zamiennych gumowych wkładek dousznych o różnych rozmiarach, a także niewielki pokrowiec i – co mnie zaskoczyło najbardziej – przejściówka z USB-C na port jack, co czyni ten zestaw prawdziwie uniwersalnym. Podłączysz go zarówno do urządzeń z portem jack, jak i Nintendo Switch, a także telefonów, wyposażonych wyłącznie w port do ładowania. Dla mnie bomba.

g333

Wykonanie? Mucha nie siada!

Jestem szalenie usatysfakcjonowany zastosowanymi materiałami. Pokrywy słuchawek wykonane z aluminium z logiem producenta na zwieńczeniu, zwiastują niezłą wytrzymałość. Gruby, gumowy i płaski kabel wzbudza zaufanie, a pilot znajdujący się na nim – ma grube, wyraźnie wyczuwalne przyciski. To detal, ale proszę mi wierzyć – nie lubię mody na całkowicie płaskie piloty, które nie mają jasno określonych przycisków. Nie znam dnia, w którym bym się nie pomylił. Rozwiązanie Logitecha oceniam więc na duży plus.

To implikuje bezpośrednio w wygodę użytkowania. Warto zaznaczyć, że przy ich zakładaniu faktycznie trzeba pilnować stron. Gdy włożyłem niechcący prawą pchełkę do lewego ucha – miałem wrażenie, że nie leżą super wygodnie. To zmieniło się wraz ze zmianą słuchawki. Silikonowe wkładki świetnie się dopasowują do ucha i nie wypadają z niego. Wymiana wkładek? Zdjęcie ich trwa krótką chwilę, ale przy montażu kolejnych trwa to nieco dłużej i wymaga gimnastyki. Z drugiej strony – trzymają się solidnie. Coś za coś.

Jakość dźwięku

Pchełki G333 zbudowane są z dwóch przetworników. Jeden przetwornik generuje tony basowe, a drugi średnie i wysokie tony. Dzięki zastosowanej konstrukcji Logitech G333 są w stanie wytworzyć dynamiczne niskie tony, które zwykle kojarzą się z zestawami słuchawkowymi do gier, ale bez przytłaczania ogólnego krajobrazu dźwiękowego. Mówiąc już językiem ludzkim, grają naprawdę przyjemnie.

Warto zaznaczyć, że to dość prosta konstrukcja. Nie ma mowy o symulacji przestrzeni dźwiękowej, czy innych programistycznych sztuczkach. Za takie rzeczy odpowiada urządzenie, do którego podpinamy słuchawki. Bas potrafi zaskoczyć głębokim i czystym brzemieniem. Tony wysokie? Nie piszczą i trzeszczą, więc nie wywołają bólu uszu. Trudno tu też doszukać się jakiś niepotrzebnych szmerów. W efekcie otrzymujemy świetnie spasowany, doskonale wykonany i satysfakcjonująco grający produkt.

Następny przystanek? G334

Jestem przekonany, że jeszcze w tym roku usłyszymy o G334, czy innym bliźniaczym modelu, który będzie bezprzewodowy. To naturalny kierunek dla tego typu produktów i niezbędny dla Logitecha. Dostrzegam wyraźnie ruchy producenta, w kierunku typowego lifestylu. Jak wspomniałem na wstępie – konkurencja na rynku akcesoriów jest bardzo silna, dlatego też Logi próbuje otworzyć się na nowe dla niego regiony. Już w tamtym roku widzieliśmy fotel dla graczy.

Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych miesięcy zobaczymy jeszcze większą ekspansję na nowe terytoria. Na bank dostaniemy właśnie bezprzewodowe słuchawki do mobilnego grania, zapewne większy wachlarz mebli (może biurko, może więcej foteli albo jeszcze inne, zaskakujące akcesoria?). I nie będą w tym sami – wystarczy spojrzeć, co w tym kierunku robi ich największy konkurent, Razer.

Opisywany dziś przeze mnie model to naprawdę dobry początek. Sluchawki dostaniesz już za 219 zł, co według mnie jest kwotą uczciwą zarówno dla klienta, jak i producenta. Są solidnie wykonane, fajnie grają i niezła jest zawartość całego zestawu. Do tego w moim przypadku śliczne jest połączenie czerni, z typowym dla Logitecha – niebieskim kolorze. Jeżeli pierwszy produkt w nowej kategorii ma być jaskółką niosącą powiew zmian, to jestem o nie spokojny.

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (24). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)