Strona główna » Jak wybierałem głośniki do pracy biurowej, czyli recenzja Logitech Z200
logitech z200 recenzja

Jak wybierałem głośniki do pracy biurowej, czyli recenzja Logitech Z200

Przywiązanie do marki czy coś więcej?

Nasze pomieszczenie biurowe to ostatni bastion, w którym ostał się komputer stacjonarny. Chociaż i ten raczej nie przypomina tego, co mamy w pamięci jeszcze sprzed paru lat. Zamiast wielkiej, ociężałej i beżowej puszki – mamy niewielki komputerek, który doskonale sprawdza się w naszych warunkach.

W ogóle to, co dzieje się w technologicznym świecie – jest oszałamiające. Dzisiaj byle telefon komórkowy osiąga większą wydajność niż przeciętny PC sprzed kilku lat. Do tego dochodzą gadżety jak: głośniki bluetooth, klawiatury, myszy, czy cała tona akcesoriów, które nie tylko zmniejszają rozmiar, ale także zwiększają funkcjonalność. Tempo tych zmian jest tak duże, że część z technologicznych marek zdążyła powstać i zniknąć z naszej pamięci w tym krótkim okresie.

A ja cenię sobie solidność oraz doświadczenie

Logitech Z200 to nasze pierwsze głośniki od 2004 roku. To daje prawie 15 długich lat. Poprzednie przetrwały z nami praktycznie wszystko – przeprowadzkę, remont mieszkania, w którym wymieniane były podłogi, tynki, elektryka,  i hydraulika. Przetrzymały pazury ciekawskiego kota i dziesiątki innych losowych przypadków, których nie sposób nawet wymienić. A pomimo to grały i radziły sobie całkiem nieźle. Jednak wraz ze zmianą wystroju mieszkania uznaliśmy, że czas z nimi się pożegnać. Nie dlatego, że się zepsuły, ale właśnie ze względu na design, który nijak nie przystawał do dzisiejszych trendów.

logitech z200 recenzja

Umarł król, niech żyje król

Wspomniane głośniczki też należały do marki Logitech. Biorąc pod uwagę, co musiały znieść i jak sobie z tym poradziły – naturalnym wyborem stała się ponownie ta sama marka. Jestem trochę sentymentalny i tak po prawdzie – nie lubię za specjalnie zmian. Często trzymam się danego producenta tak długo, jak tylko uznaję, że nie jestem robiony przez niego w trąbę. To szczególnie widoczne jest wśród producentów innych kategorii sprzętowych, gdzie producenci bardzo często będąc u szczytu formy sprzedają nam drugi raz to samo, tylko za wyższą cenę, albo jakość nie jest do końca taka jak na reklamach.

Chociaż wybór producenta był oczywisty, tak wśród gamy modelowej trudno zdecydować się na jeden konkretny produkt. Zadanie było prostsze tylko pod jednym względem – nie chcieliśmy, by była to tzw. wysoka półka. Czemu?

Do słuchania muzyki w dobrej jakości mamy odpowiednie nagłośnienie w salonie, gdzie mamy telewizor pod nasze konsole, jak i w sypialni, która wraz z projektorem robi nam za salę kinową. W pracy lubimy jednak czasem posłuchać muzyki, obejrzeć w przerwie parę filmów na YouTube lub zwyczajnie do przejrzeć krótkie filmiki, które nagraliśmy. Jak sam widzisz – wymagania nie są zbyt wygórowane.

Czemu zatem Logitech Z200?

Mają kilka zalet, które przesądziły o całości. Wygląd rzecz gustu, ale nam szalenie przypadły do gustu. Biel i czerń prezentują się tutaj naprawdę bardzo schludnie i pomysłowo. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że ta kolorystyka dominuje akurat na biurku, dzięki czemu fajnie współgrają z białym monitorem, przy którym stoją oraz z czarną klawiaturą i myszką. Drugi aspekt to fakt, że nie posiadają subwoofera. Chociaż może się wydawać dziwne, dla nas było to szalenie ważne ze względu na powierzchnię. Chociaż poprzedni, wiekowy model takowy posiadał – tak do pracy przy biurku – był on zupełnie  niepotrzebny i częściej przeszkadzał, niż pomagał.

Logitech Z200 to prosta konstrukcja składająca się z dwóch satelitek po dwa głośniki, o mocy 10W. Jako podstawka służy tutaj fikuśnie wygięta noga, która jednak jest pewnym ograniczeniem. Otóż przez te nóżki, nie można ich powiesić na ścianie. Szkoda.

Głośniki mają pokrętło, będące jednocześnie regulacją i włącznikiem, które pracuje bardzo płynnie i miękko oraz dwa porty – na słuchawki oraz drugie, którym możemy podłączyć np. smarfona i z niego puszczać muzykę. Fajne! Całość zasilana jest zwykłym kablem 220V. Ostatnie pokrętło znajduje się z boku i służy do zmiany tonów.

logitech z200 recenzja

O dziwo, mimo braku subwoofera – głośniczki sprawują się doskonale. Kryją w sobie naprawdę niezły potencjał i przy maksymalnej głośności można rozkręcić naprawdę niezłą imprezę! Są głośne, wyraźne i nawet na wysokich poziomach dźwięk nie traci na jakości. Trzeba jednak uznać, że pokrętło do zmiany tonów jest tutaj raczej dla zasady niż użyteczności. Różnica przy jego wykorzystaniu jest praktycznie zerowa, chociaż można zauważyć delikatne zmiany szczególnie na tonach niskich.

Satysfakcjonujący zestaw za niewielkie pieniądze

Głośniczki Logitech Z200 to dziś wydatek rzędu 89,90 zł. To naprawdę niewielkie pieniądze a w zamian otrzymujemy solidnie wykonany (i grający!) sprzęt do pracy, który – jestem pewien – pogra przez długie lata. Jeśli nie oczekujesz dźwięku przestrzennego czy solidnego basu, a zwyczajnie szukasz umilacza pracy, to lepszej propozycji w tej cenie nie znajdziesz.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Więcej technologii i gadżetów?

Więcej podróży i lifestyle?