Strona główna » Lody Białobrzeskie – do tej lodziarni w Białobrzegach, zjeżdża się Mazowsze!
lody białobrzeskie

Lody Białobrzeskie – do tej lodziarni w Białobrzegach, zjeżdża się Mazowsze!

Podróże po Mazowszu niosą worek przyjemności. Zabytki, lasy, ścieżki spacerowe, ale także to, co kocham najbardziej - liczne przerwy na coś dobrego! A znacie coś lepszego w sezonie wiosenno-wakacyjnym niż lody?

Wychodzę z założenia, że skoro spędzam te kilka, kilkanaście godzin w podróży, by poznać fascynujące miejscówki na aktywne spacery – to, czemu nie wykorzystać od razu okazji i nie połączyć tego z leniuchowaniem? Lubię chłonąć klimat lokalnych społeczności, małych miasteczek w środku „niczego” i łyknąć (dosłownie!) trochę historii. W ostatni weekend po całym dniu zwiedzania – postanowiliśmy zatrzymać się na krótki postój w miejscowości Białobrzegi na lody. Teraz już wiecie, dlaczego Lilka wytrzymuje trasy po 15 km. Ha! Przekupujemy ją. 😉

lody białobrzeskielody białobrzeskie

Lody to chyba jedna z niewielu przekąsek, którą lubi każdy niezależnie od wieku.

Znam ludzi, którzy nie lubią frytek (jacyś dziwni), pizzy z ananasem czy chipsów. Lody jednak trafiają do każdego. Znajdziesz je w praktycznie każdym sklepie – czy to spożywczym, czy w monopolowym. Sęk w tym, że te smaki wszyscy doskonale znamy. Nie ma znaczenia czy jesteś w górach, nad morzem czy siedzisz akurat w warszawskim biurowcu – wszędzie zjesz dokładnie to samo. To oczywiście ma swoje zalety, bo zawsze możesz sięgnąć po to, co lubisz najbardziej. Czy jednak nie byłoby cudownie zjeść coś nowego, niesieciowego?

Na szczęście istnieją małe manufaktury lodów o długiej tradycji.

W Polsce istnieje wiele rzemieślniczych lodziarni prowadzonych od dziesiątek lat, często przez całe rodziny, czasem przez drugie, czy trzecie pokolenie. To takie małe oazy smaku, często z bardzo ciekawą i bogatą historią. Uwielbiam zaglądać do takich pracowni, bo gdy nie ma akurat ruchu (a zazwyczaj w kultowych miejscach trzeba na tę chwilkę poczekać) to można zamienić słówko z właścicielami i wysłuchać masy ciekawostek o miejscowości, w której lokal się znajduje, albo o dziejach zakładu.

Nie inaczej jest z Lodami Białobrzeskimi. Białobrzegi to mała miejscowość, niezbyt wyróżniająca się z setek innych małych miasteczek na Mazowszu. Gdyby nie wspomniana lodziarnia, to prawdopodobnie minąłbyś ją, nie zwracając na nią większej uwagi. A jednak wielu turystów zapuszcza się tutaj, nadrabiając kilometrów na swojej trasie, by przypomnieć sobie wspomnienia z dzieciństwa i „prawdziwe” smaki lodów. Kiedy zapytałem podczas rodzinnej imprezy, czy ktoś zna tę lodziarnię – okazało się, że niektórzy byli tu co najmniej kilka razy! A Lody Białobrzeskie kultywują smak od 1936 roku.

lody białobrzeskielody białobrzeskie

Przyznam, że sam nigdy tu nie byłem i postanowiłem to nadrobić. Zawsze ryzykuję w takich miejscówkach, bo często po smaku został już tylko szyld, a ja się zawsze nastawiam na coś ekstra i później mi podwójnie źle, że ciastka czy lody bez smaku, cena zabójcza, a jeszcze ta frustracja, że „znowu” mnie nabrali. Zresztą mam listę warszawskich lodziarni (klik), więc czy warto w ogóle zatrzymywać się gdzieś na długiej trasie?

Nic to – obiecałem lody, więc się zatrzymałem na chwilę. Nie przewidziałem, że ta chwila musi być trochę większa. 😉 Lody Białobrzeskie są bowiem na tyle rozchwytywanym towarem, że na tych kilka kulek przyjeżdżają tu także mieszkańcy okolicznych miejscowości – o czym przekonałem się, dyskutując z innymi kolejkowiczami – zarówno z Warszawy, jak i Radomia. Stojąc tak w długim ogonku, gdzie przed nami było ponad 50 osób – okazało się, że 3 smaki można tu kupić zawsze: grylażowe (coś pomiędzy karmelem a orzechem), śmietankowe i truskawkowe. Reszta to loteria.

Zimne pychotki

Lody państwa Gruszczyńskich są dokładnie takie, jakie powinny być. Aksamitnie kremowa konsystencja, wyrazisty smak i rozsądnych rozmiarów porcje. Jedząc je, nie masz poczucia, że właśnie ktoś cię zrobił w bambuko. Wręcz przeciwnie. Smak tych lodów przywraca wspomnienia z dzieciństwa i chce się jeść więcej i więcej. Nic zatem dziwnego, że ludzie w kolejce im bliżej są kasy, tym szybciej zmieniają zdanie co do ilości kulek. Tutaj nie stoi się po jedną czy dwie sztuki. Tutaj odchodzi się od kasy, trzymając w ręku wafelka z minimum (!) czterema kulkami. Nie wiem, jaki jest rekord – ja zdecydowałem się na skromne 6 kulek, ale widziałem śmiałków, którzy mieli co najmniej dwa razy tyle, co ja.

lody białobrzeskielody białobrzeskie

Lody mają autentyczny smak owoców, w czekoladowych czuć kakao i dużą zaletą było to, że nie były upiornie słodkie! Dla tych, którym mało szczerze polecam również rurki z kremem (tak, te też jedliśmy). Pyszne, kruche rurki wypełnione bitą śmietaną to doskonały deser… po lodach prawda?

lody białobrzeskie

Pamiętaj o nich koniecznie!

Nie namawiam cię, byś ruszył w trasę do lodziarni, która znajduje się 76 km od centrum Warszawy, jednak jeśli będziesz się wybierał w któreś z opisanych przez nas miejsc – to nanieś koniecznie ten punkt na swoją mapkę. Zapomnij o jakiś tam „lodach włoskich” czy popularnych lodach na patyku. Przyjedź tutaj i zobacz, co to znaczy „naturalne lody”.

Lody Białobrzeskie

MOP Sucha trasa S7 k. Białobrzegów, Białobrzegi
www.lodybialobrzeskie.pl

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!