Strona główna » Cosmos Muzeum – raj dla fanów selfie
cosmos muzeum

Cosmos Muzeum – raj dla fanów selfie

Do muzeum po fotkę? Brzmi absurdalnie, ale... dokładnie tak!

Gdy wychodziłem z Cosmosu w sobotę, z towarzyszącym mi kolegą – stwierdziliśmy, że kiedyś było łatwiej. Człowiek poznawał dziewczynę i chodziło się na randki, na których skupiało się na rozmowie i wzajemnym docieraniu się. Dziś, zanim w ogóle człowiek zdecyduje się do kogoś zagadać, to sprawdza się każdy profil społecznościowy. Tam każde zdjęcie wymuskane do granic przyzwoitości – ubrania premium, w pięknej oprawie, najlepiej z drogą elektroniką. Każde zdanie w opisie wyważone. Nie mówię, że mija się to wszystko z prawdą, ale na pewno nie jest w pełni zgodne ze stanem faktycznym.

Cóż, takie mamy czasy

Chociaż czasem ciężko mi jest w to uwierzyć – to jednak to, co wydaje mi się oderwane od rzeczywistości – dla młodszych pokoleń jest codziennością. Nasi rodzice nie rozumieli zupełnie pomysłów, czy idei stojącej za smsami i „sygnałkami” (których akurat również nie rozumiałem), tak dziś ja mam prawo nie rozumieć idei stojącej za tak totalnie wystylizowanymi selfie. Jak śpiewał kiedyś zespół Kombii – każde pokolenie ma swój czas.

Cosmos Muzeum jawiło mi się od początku jako miejsce, którego idei chyba nie rozumiem. Należę jednak do ludzi, którzy jeśli czegoś nie wiedzą, to nie deprecjonują tego, tylko starają się to zrozumieć. Nie było wyjścia! Wyposażony w telefon i selfie sticka, ubrany w „te lepsze” ciuchy, ruszyłem na podbój świata!

cosmos muzeum cosmos muzeum

Cosmos Muzeum to prawdziwy kosmos!

Strasznie chciałem pożartować z tego miejsca, jak i jego gości. Przecież to ma taki potencjał do tego! Cały jednak trik polega na tym, że… to miejsce jest zwyczajnie bardzo ciekawe. Owszem, od razu można przykleić do niego łatkę, że to takie Selfie Roomy, ale byłoby to trochę krzywdzące.

Przede wszystkim – wzorem innych, podobnych tematycznie miejsc – nie brak tutaj miejsca na iluzje. Nie ma w tym nic odkrywczego, bo jest to dokładnie to samo, co możesz zobaczyć w dedykowanej strefie Centrum Nauki Kopernik, czy innych mniejszych tego typu atrakcjach rozsianych po mieście. Mimo to – jest tutaj labirynt luster, sztuczka ze znikającym człowiekiem siedzącym na krześle, czy podstawowe iluzje jak wypukła/wklęsła twarz Einsteina.

cosmos muzeum

cosmos muzeum

cosmos muzeum

cosmos muzeum
Tu trzeba zawiązać buta kombinerkami. Przy okazji możesz poczuć, z jakim dyskomfortem mierzy się astronauta, który używa niewygodnych narzędzi do najprostszych czynności.

cosmos muzeum

cosmos muzeum cosmos muzeum

cosmos muzeum

cosmos muzeum

Największą jednak siłą są właśnie strefy do robienia zdjęć.

Nie zawsze jest to pokój. Czasem jest to pełna diodowych lampek klatka schodowa, gdzie wystarczy rzucić okiem w bok, by mieć wrażenie zawieszenia w przestrzeni. Innym razem jest to korytarz całkowicie zapełniony czerwonymi, wiszącymi makaronami, gdzie wzrok dostaje oczopląsu. Bez problemu zrobisz też zdjęcie w różowym pokoju wypełnionym balonami, czy zamkniesz się w pomieszczeniu, które od środka wygląda – jakbyś znalazł się w przestrzeni międzygwiezdnej.

cosmos muzeum

I to wszystko jest naprawdę ekstra!

I trochę zazdrościłem wszystkim nastolatkom ich poważnego podejścia do tematu. Jak możesz zaobserwować – mi robienie selfie niespecjalnie wyszło, ale też nie ukrywam, że nie najlepiej czułem się – wyginając się wśród tak młodej publiczności. Bądź co bądź – mam ponad trzydziestkę na karku, a średnia wieku oscylowała tam w około 18-20 lat. Nikt tam jednak nie spogląda na nikogo spode łba, by krytykować i naśmiewać się z sąsiada. Wręcz przeciwnie – wszyscy grzecznie stoją w kolejce, by potem zrobić swoje idealne zdjęcie.

Nie dziwić mogą więc pary spacerujące od ściany do ściany – z lustrzankami, dodatkowymi lampami błyskowymi, a nawet małymi blendami do poprawy oświetlenia. Ewidentnie niektórzy przychodzą na znacznie dłużej niż pół godziny. Z pewnością są i tacy, co spędzają tu pół dnia, by mieć to idealne ujęcie!

Minusy

W tak fajnym na pierwszym rzut oka miejscu, nie obyło się niestety bez kilku uwag. Po pierwsze – niestety część rzeczy nie działa, a regularna cena nie została z tego powodu odpowiednio zrekompensowana. I może nie dotknęłoby mnie to tak bardzo, gdybym był wielkim fanem selfie, ale 36 zł (!) za zrobienie zdjęć, nieco mnie zabolało. Cóż, jestem czasem cebulakiem. Trochę odstręczały mnie tez kolejki, bo do każdej ciekawszej atrakcji trzeba było stać po ok. 15-20 minut.

cosmos muzeum
Rence precz!

cosmos muzeum cosmos muzeum

cosmos muzeum cosmos muzeum

No więc… dla kogo?

Na pewno Cosmos Muzeum jest dla każdego, kto chce znaleźć przestrzeń do oryginalnych zdjęć. To też bardzo niecodzienne miejsce na randkę. Wspólne zdjęcia połączone z eksperymentami iluzjonistycznymi, mogą przełamać lody i dać temat do wspólnych rozmów. Jak ja się bawiłem? Cóż, nie było źle, ale jestem przekonany, że gdybym pojawił się tu z Klaudyną albo chociaż Lilką – bawiłbym się znacznie lepiej (sorry Adrian!). Bo tutaj właśnie o zabawę chodzi. O formę zdjęć, wyluzowanie i uwolnienie tej przestrzeni kreatywnej. Jeżeli ścianki, czy jesienne liście są już dla ciebie zbyt nudne i oklepane – zapraszam do Cosmosu. Tylko pamiętaj! Zarezerwuj dużo czasu! 🙂

Cosmos Muzeum

ul. Łucka 15, Warszawa
Cosmos Muzeum na Facebooku

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub nas!