Strona główna » Bieg o Złotą Podkowę Kasztanki Marszałka – kameralny bieg w Sulejówku
bieg sulejówek

Bieg o Złotą Podkowę Kasztanki Marszałka – kameralny bieg w Sulejówku

I poszli jak konie po betonie!

Do tej pory pisałem o dużych sportowych imprezach biegowych, o których większość z was prawdopodobnie słyszała lub nawet brała w nich udział. Od jakiegoś czasu staram się przychylniej patrzeć też na mniejsze, lokalne biegi, które przecież wcale nie muszą być gorsze. Takim biegiem był dzisiejszy II Bieg o Złotą Podkowę Kasztanki.

bieg sulejówek

Skąd nazwa biegu?

Kasztanka to nikt inny jak klacz samego Józefa Piłsudskiego. Podobno zwierzak był jedyny w swoim rodzaju – słuchał wyłącznie poleceń Marszałka i był bardzo do niego przywiązany. Piłsudski wielokrotnie był uwieczniany na zdjęciach właśnie z tą klaczą. Trudno o drugiego tak wiernego wierzchowca i mimo że klacz posiadała źrebięta, to w żaden sposób nie były one podobne charakterem do matki.

Piłsudski w Sulejówku posiadał dworek Milusin, w którym pomieszkiwał, a jako że bieg odbywa się właśnie w tym mieście – stąd ta nietypowa nazwa. 🙂 Dla pierwszych trzech miejsc, przewidziane były Złote Podkowy, a dla każdego biegacza, który dotarł do mety – medale.

Tak wyglądają główne trofea 🏆dla najszybszej👸 i najszybszego🤴 w Biegu Głównym! Całość nawiązuje do naszego biegu! Drzewo…

Posted by Rozbiegany Sulejówek on Montag, 26. Februar 2018

Biegi zimą są straszne!

Tak, tak. Po Biegu Mikołajów, Wedla i Parkrunie muszę się wam do czegoś przyznać. Kompletnie nie mam siły na takie biegi. Myślałem, że będę sprytny i zapisując się na raptem trzy kilometrowy bieg – będę w czołówce. Nic z tych rzeczy. Zaczyna docierać do mnie, że muszę przerwać swoją zimową dietę (pyzy, kotlety, piwo i czekolada) i jednak pomiędzy biegami zacząć się coś ruszać. Dziś pobiegłem na tyle słabo, że nawet nie chce zaglądać w tabelę wyników. Na mniej więcej drugim kilometrze całkiem opadłem z sił, a temperatura (w momencie biegu było -9) skutecznie zatkała mi płuca.

bieg sulejówek
Tu jeszcze jestem pełen werwy.
bieg sulejówek
A tu już jestem spompowany, ale Klaudyna karze mi się uśmiechać do zdjęcia.
Z drugiej strony, nie patrzcie na mnie.

Bo sama impreza nie ma się czego wstydzić. Organizacja stała na naprawdę wysokim poziomie! Bieg o Złotą Podkowę Kasztanki Marszałka organizowany jest w lesie, z dala od hałasu i zgiełku aut. Trasa została wyraźnie wytyczona szarfami, a na starcie bardzo sympatyczni organizatorzy, zagrzewali sportowców do walki. Trasa biegnąca po polnej drodze była naprawdę przyjemna, chociaż na niektórych odcinkach trzeba było uważać. To za sprawą urozmaiceń w postaci leżących kłód, przygotowanych jako utrudnienie. Niektóre można było wyminąć bokiem, ale przez część trzeba było przeskoczyć. Trochę mnie to zaskoczyło, ale bardzo pozytywnie – widać, że organizatorom zależało na jak najlepszej zabawie.

Na sobotnie przedpołudnie – jak znalazł.

Cała impreza trwała może ze 2 h – najpierw biegły dzieci na dystans 1 km, potem młodzież z dystansem 2 km i na końcu my. Mimo ekspresowego tempa cały czas towarzyszyło mi uczucie kameralności oraz sympatii bijącej od uczestników. Ludzie wzajemnie zagrzewali się do biegu, kibicowali sobie i chyba każdy trzymał tam kciuki za każdego.

To fajna, lokalna inicjatywa, o której warto wspomnieć. Zapewne nie każdego ona zainteresuje, ale podoba mi się, że organizatorzy w taki nietypowy sposób przypominają o historii czy wydarzeniach z przeszłości. A jeśli dodatkowo lubisz biegać, to warto tutaj zajrzeć za rok.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!