Parkrun – cykliczne wydarzenie, które pomoże ci wytrwać w postanowieniach biegowych

parkrun

Gdy ci smutno, gdy ci źle, to na Parkrun wybierz się.

Podsumowanie roku 2017 zapewne już za wami. Tak jak i za mną. Ciekaw jestem waszych rezultatów. Zadowoleni jesteście z ubiegłego roku?
Tak? To teraz trudniejsze pytanie.

Macie postanowienia noworoczne?

Różne są statystyki związane z postanowieniami noworocznymi. Podaje się, że 80% z nas łamie je w pierwszych dwóch tygodniach stycznia. A tylko 8% z nas w ogóle udaje się je zrealizować. Trochę przytłaczające, nie?

Jednak nie piszę o tym, aby was zdołować, bo dla mnie akurat rok 2017 był rokiem realizacji. Gdy w niedzielę wieczór usiadłem i chwilę się zastanowiłem – okazało się, że całkiem sporo z moich planów udało się zrealizować. Nie bez znaczenia tutaj było wsparcie moich bliskich. Gdybym miał zliczyć, ile razy mi się nie chciało to zabrakłoby mi palców.

2017 bez wątpienia stoi pod znakiem biegania.

A zaczęło się niepozornie. Ot, w okolicach wiosny uznałem, że czas się ruszyć i zacząć biegać. Jednak od samego początku szło mi z tym wyjątkowo opornie. To była totalna abstrakcja – wstać, wyjść i po prostu biec przed siebie. Tak bez celu. Człowiek się wtedy męczy (o matko!), poci (Chryste!), powstają zakwasy (Olaboga!).
Do dnia, w którym ktoś w mojej pracy usłyszał, że biegam i przyszedł do mnie, mówiąc:
-Startujesz z nami. W sztafecie.

I to był przełom. Wiedziałem, że imprezy biegowe to jest to, czego potrzebuję. Nie tylko dlatego, że są medale, ale jest przede wszystkim rywalizacja.
To mnie zmotywowało! Najlepiej biegało mi się w grupie przypadkowych osób. Nie mogłem tak po prostu stanąć w miejscu i stwierdzić, że nie dam rady, kiedy wyprzedzał mnie facet na oko przekraczający osiemdziesiątkę. To by zabiło moje ego. 😉

Problem pojawił się, gdy biegów medalowych zabrakło. Dlatego straszna szkoda, że Parkrun znalazłem dopiero teraz.

parkrun

W Parku Skaryszewskim słońce dopiero wychodziło zza chmur, kiedy wszyscy byli już gotowi do biegu. Rano było ciężko się zerwać z łóżka, ale za to w ciągu dnia łapałem się na myśli, że trening już za mną!

Czym jest Parkrun?

Najlepiej wyjaśniają to sami organizatorzy:

Parkrun to cykliczne i bezpłatne biegi na dystansie 5 km z pomiarem czasu organizowane w każdą sobotę o 9.00 rano. Biegi parkrun przeznaczone są dla każdego bez względu na biegowy staż, uzyskiwane rezultaty czy też wiek.

Wiecie, ile razy nie chciało mi się wyjść z domu, by odbyć trening? Znasz to uczucie doskonale – patrzysz za okno i szukasz wymówek. Bo deszcz, bo słońce, bo smog, bo ciemno, bo zbyt jasno. Za dużo ludzi na chodniku. No i psy – jak będę biegł, będą ujadać. No i w TV akurat serial…
Powodów, by odpuścić zawsze jest masa. Dlatego Parkrun jest takim fajnym „wybawieniem” z problemu. Ot, spotyka się grupka kilkudziesięciu osób w parku i biega.

Ja biegłem 30 grudnia. Tuż po świętach, gdy brzuchy ciągle pełne pierogów i karpia. I na nowo nabrałem motywacji. Bo nie byłem jedyną osobą, która ewidentnie miała problem z tym, by w ogóle ruszyć. A to, że biegnie się w grupie – nabiera się dodatkowej motywacji. A to tego wyprzedzę, a to na innego spojrzę: O! Zmęczony jak ja!

I kiedy w końcu doczołgałem się do mety, byłem mega podjarany. Oto grupa wsparcia, która spotyka się co tydzień, niezależnie od pogody i wspólnie biega. Cały tydzień może mi się nie chcieć, ale wiem, że jak przyjdę tutaj w każdą sobotę o 9, to oni tutaj będą. I będę mógł biegać razem z nimi. Niezależnie od tego, jaką formę (lub jej całkowity brak) reprezentuję.

I ty też możesz. Parkrun odbywa się w kilkudziesięciu większych miastach w Polsce. Sprawdź ich mapę. Jestem pewien, że u ciebie też są!

Co trzeba zrobić, aby biegać z Parkrun?

Aby biec z parkrun, należy się zarejestrować na ich stronie, wydrukować indywidualny kod uczestnika i… przyjść na bieg. Po dobiegnięciu na metę jest obliczany twój wynik, który dostajesz na maila.

Tak się prezentuje mój wynik. To zupełnie co innego niż samotne bieganie.

 Nie biegasz? Nie poddawaj się!

Wiem, co myślisz. To dla biegaczy – nie dla ciebie. Na pewno? Rozejrzyj się. Jestem pewien, że podobne grupy funkcjonują wśród modelarzy, fotografów czy kucharzy. Na Parkrunie byłem raz. W najbliższych tygodniach mam zaplanowane biegi, ale wiem, że gdy tylko znów będę w dołku – przyjdę tu ponownie. Naładuję się tą sąsiedzką, kameralną atmosferą i wrócę pełen energii i motywacji.


Inne teksty, które mogą cię zainteresować:
1. Skąd wziąc motywację do diety? Moje sposoby.
2. Postanawiam sobie, że… nie będę mieć postanowień noworocznych
3. Czego nauczyłem się od swojego dziecka?

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.