Strona główna » Bieg Wedla (2018) – najsłodszy bieg z nutką goryczy
bieg wedla

Bieg Wedla (2018) – najsłodszy bieg z nutką goryczy

I jak tu nie mieć motywacji do biegu, gdy na mecie czeka na ciebie gorąca czekolada?

Warszawska aleja Zieleniecka kojarzy mi się z wieloma rzeczami: Teatrem Powszechnym, Stadionem Narodowym, korkami na ulicy i bardzo przyjemnym Parkiem Skaryszewskim. Dominującym zapachem niezależnie od pory roku jest tu zapach czekolady unoszący się z pobliskiej Fabryki Wedla.

Ktoś kiedyś wpadł na genialny pomysł, by w tej bądź co bądź, ale uroczej części miasta zrobić coś fajnego.

Bieg Wedla, czyli bieg po czekoladę!

No prawie! 😉

Dzisiejszy bieg podzielony został na cztery strefy. Dziecięcą (250m), Nordic Walking, 5 km oraz 9 km. Ostatnie dwie ekipy miały dodatkowo prowadzoną rozgrzewkę przez firmę Total Fitness, która naprawdę stanęła na wysokości zadania. Trenerzy mieli własne nagłośnienie, dzięki czemu było ich głośno i wyraźnie słychać. Byli bardzo dowcipni, weseli i przede wszystkim – skuteczni. Wydaje mi się, że każdy, kto skorzystał z ich rady i chwili treningu, był odpowiednio przygotowany do biegu.

Na biegaczy oraz kibiców czekała również masa niespodzianek. Obok zwyczajowego medalu, który jak na razie jest chyba najładniejszym w mojej skromnej kolekcji, były także dyplomy i słodkie niespodzianki od sponsora. Czekolady, batonik, czapka do biegania oraz kupony rabatowe od pozostałych sponsorów. Pod tym względem – zdecydowanie najlepszy bieg! Miłym dodatkiem była również gorąca czekolada czekająca na mecie dla biegaczy i kibiców.

bieg wedla bieg wedla

Jest jednak kilka „ale”.

O ile więc sponsorzy stanęli na wysokości zadania, tak imprezę totalnie położył jej organizator. A zastrzeżeń mam wiele, bo pod tym względem była to – niestety! – najsłabiej przygotowana impreza. Przede wszystkim najbardziej uderzył mnie brak przygotowania jakiegokolwiek podłoża. Rozumiem, że zima – w dodatku dzień roztopów – ale przygotowana ścieżka o szerokości od 1m do 45 cm w zależności od odcinka to trochę za mało na tyle osób startujących w biegu. Reszta była skuta lodem i to wyjątkowo śliskim, bo jak na złość tego dnia rankiem jeszcze siąpił deszcz. Nic dziwnego, że część z uczestników pojawiła się z… rakami na butach!

bieg wedla

To o tyle bardziej oburzające, że końcówka trasy prowadziła przez totalnie oblodzony odcinek. Na tym samym odcinku biegły również dzieci i uwierzcie mi – wywrotki na raptem 250m były dość częstym widokiem. Przy biegu dzieci organizatorzy totalnie nie zapanowali nad ludźmi przy mecie. Rodzice tłoczyli się razem z pociechami, dosłownie gniotąc je, byle tylko dostać się do punktu z gorącą czekoladą. Wystarczyłoby, by stanęło 1-2 wolontariuszy, którzy kazaliby ustawić się w kolejce i problem by zniknął.

W biegu na 9 km zabrakło niestety komunikacji.

Na starcie był tylko jeden wolontariusz z megafonem, który w dodatku nijak nie był słyszalny. Stałem w trzeciej linii startowej i… nie usłyszałem ile my w zasadzie mamy przebiec!
W efekcie, na piątym okrążeniu, a siódmym kilometrze, wolontariusz kazał mi już skręcać do mety. W momencie pisania tego tekstu niestety nie ma jeszcze oficjalnych wyników więc nawet nie wiem czy tak naprawdę bieg ukończyłem.

Bieg na 9 km to nie tylko problemy techniczne w trakcie biegu. To również pasmo rozczarowań na mecie. Gdy startujący na 9 km, dotarli w końcu do mety, okazało się, że dla tych najbardziej zmęczonych, gorącej czekolady już nie ma! W internecie na stronie wydarzenia ludzie również żalą się brakiem organizacji przy depozytach i co poniektórzy musieli stać zmęczeni, spoceni na mrozie po 45 minut na odbiór swoich rzeczy.

Gdy już jednak postanowiłeś wrócić do domu, okazywało się,  że nie było innej drogi niż wejść z powrotem na trasę biegu. Oznaczało to, że biegacze (a także zwykli przechodnie), którzy ukończyli bieg, musieli wejść na trasę rozpoczynającego się właśnie biegu na 9 km. W efekcie by ich wyminąć trzeba było wejść na wspomniane oblodzone podłoże, a to kończyło się kolejnymi wywrotkami.

Na mecie można było wziąć udział również w losowaniu nagród. Przyznam szczerze, że niestety brak było jakichkolwiek informacji kiedy, gdzie i o której godzinie będą te nagrody losowane. Szkoda.

Bieg Wedla szczyci się ochroną parku podczas biegu. I słusznie.

Tylko nie może to się odbywać kosztem zdrowia i bezpieczeństwa uczestników. Wywrotki były regularne także wśród dorosłych biegaczy. Rozumiem, że dbano tutaj o to, by nie sypać solą chodnika ciągnącego się wzdłuż drzew, krzewów i generalnie przez park. Zamiast tego zastosowano piasek, który jednak nie zdał egzaminu. Szkoda, że wolontariusze oraz organizatorzy zwyczajnie trasy nie odśnieżyli. Przy tak nieprzygotowanej trasie, zawody zwyczajnie nie powinny się odbyć.

Uważam, że mając na uwadze dbałość o środowisko, organizatorzy powinni mocno przemyśleć, czy imprezy nie przesunąć na inny termin – np. wiosenny, gdy wszystko już będzie kwitło. Skandaliczny był również brak wspomnianego nagłośnienia. Tu również tłumaczono troską o zwierzęta mieszkające w okolicy, ale wystarczyłaby zwykła tablica informacyjna np. Trasa D – x okrążeń. I to tyle.

Impreza z dużym potencjałem.

Bo Bieg Wedla ma zadatki na naprawdę wielką, rodzinną i radosną imprezę. Jeśli tylko odbyłaby się w bardziej dogodnych dla wszystkich warunkach. Dziś przeważała frustracja, mróz i przemoczone buty. Szkoda!

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Bądź na bieżąco! Polub nas!