Strona główna » Piwniczka Kolekcjonera: Xbox Series X Halo Limited Edition – unboxing (i masa innego dobra też)
xbox series x halo limited edition

Piwniczka Kolekcjonera: Xbox Series X Halo Limited Edition – unboxing (i masa innego dobra też)

Mocna końcówka roku pełna premier gier i sprzętu ze strony Microsoftu!

Jako kolekcjoner w końcu mogę napisać: doczekałem się. Do moich rąk trafiło pierwsze powszechne wydanie kolekcjonerskie konsoli Xbox Series X. Pierwsze powszechne, bowiem niewielu wie, że edycji powstałych na potrzeby konkursów, loterii, czy premier gier było już… 33. Jak na 12 miesięcy obecności na rynku wynik z pewnością robi wrażenie!

O co to wielkie Halo?

Patrząc obiektywnie — otrzymaliśmy to wydanie niejako… przypadkiem. A to ze względu na fakt, że Halo Infinite miało być tytułem startowym dla konsoli rok temu. Dosłownie w ostatniej chwili premierę gry przełożono. Dlaczego? Pierwsze opublikowane materiały z gry były, cóż, co najmniej kontrowersyjne, by nie napisać wprost: rozczarowujące. Z pewnością gra rok temu nie prezentowała się w zadowalający sposób i bez cienia wątpliwości nie pokazywała potencjału nadchodzącej nowej generacji konsol.

Czy ten rok był twórcom potrzebny? Patrząc po pierwszych opiniach wydanego już trybu multiplayer — można sądzić, że na pewno go nie zmarnowano. Opinie są bardzo pozytywne, a ja z niecierpliwością wypatruję premiery kampanii, czyli to, w czym Halo było zawsze bardzo dobre. W międzyczasie jednak Microsoft rozpoczął nową machinę marketingową związaną z tytułem, tym razem stawiając na limitowany sprzęt. Trzeba przyznać, że wachlarz jest spory: limitowana konsola, kontroler, dysk twardy, a nawet klawiatura, mysz i zestaw słuchawkowy. Do tego limitowany artbook, który był do kupienia w sklepie Amazon oraz Edycja Kolekcjonerska gry, która sprzedała się… przed jej oficjalną zapowiedzią na wskutek pomyłki jednego ze sklepów. Trochę wtopa. Nie udało mi się wszystkiego zgromadzić, ale najważniejsze elementy już tak. A ich prezentację możesz obejrzeć poniżej w postaci zdjęć lub filmu, który zamieściłem na końcu artykułu.

Xbox Series X Halo Limited Edition

Dywizja Xboxa odwaliła kawał dobrej roboty — projektując pudełko dla obecnej generacji. Otwieranie go to jedno z najprzyjemniejszych doznań (jeśli ktoś lubi moment rozpakowywania urządzeń). Podkreślałem to już na swoich social mediach rok temu, przy okazji rozpakowywania podstawowego modelu. Konsola zawsze jest zgrabnie ułożona w wytłoczkach, owinięta specjalnym materiałem i zamykana wiekiem z kartonu. Od razu można odnieść wrażenie obcowania z produktem klasy premium. W przypadku Halo Limited Edition to wrażenie jest spotęgowane. Stylizowane pudło w grafiki z gry od razu kusi, by do niego zajrzeć.

Tak szczerze, podziwiam kunszt, z jakim zostało stworzone, bowiem jest dla mnie jasne, że… nikt tak naprawdę nie zwróci na nie większej uwagi. Ja sam rozpakowując konsolę — od razu odłożyłem je na bok i dopiero gdy nacieszyłem oczy samym sprzętem — spojrzałem na nie ponownie. Doceniam więc wysiłek twórców. Oceń zresztą sam.

Wnętrze pudła skrywa to, co gracze i kolekcjonerzy kochają najbardziej, a zatem mocno zmodyfikowaną wizualnie konsolę i – standardowo już – dźwięk startowy konsoli. Ekipa odpowiadająca za tę konstrukcję także i tutaj stanęła na wysokości zadania. Zmieniono w zasadzie każdy jej element. Górę konsoli zdobi niebieski wiatrak (zamiast zielonego). Korpus pokryty jest charakterystycznymi złotymi liniami, które w dodatku są delikatnie wklęsłe, co ma kilka zalet. Po pierwsze – będą trwalsze i wolniej się zdzierały (nie, żeby ktoś tę konsolę nosił co chwila pod pachą). Po drugie – nadaje wrażenie wypukłości i poczucie złożenia jej z kilku elementów/płyt.

xbox series x halo limited edition

xbox series x halo limited edition xbox series x halo limited edition

Ponadto to, co wyjątkowo urzekło mnie w tej edycji to jej wyjątkowa spójność

W swoim filmie na YT o limitowanej edycji Cyberpunk zachwycałem się jej wykonaniem, ale – tu muszę przyznać otwarcie – pad np. znacząco odstawał od zestawu. Był jakby z zupełnie innych materiałów i stylówki. Chociaż też jest piękny. W przypadku Halo Limited konsola i kontroler tworzą harmonijną całość. Rzucasz okiem i wiesz, że ma dokładnie ten sam motyw. Poza tym – czy tylko ja uważam, że złoty Xbox Button i te złote linie idealnie komponują się z tą bryłą?

Zadbano nawet o takie drobne detale jak… podstawka konsoli. Tak, ta znienawidzona podstawka, której nie można zdemontować (Microsofcie, czemu?!), też jest pomalowana! I tył konsoli też, gdyby ktoś chciał na niego spojrzeć. Tam znajdziemy emblemat podkreślający tę piękną, dwudziestą rocznicę. Ten sam emblemat zresztą znajduje się na klapce samego kontrolera. Poniżej pełna galeria konsoli oraz jej porównanie z seryjnym modelem.

 

To, czego nie da się odzobaczyć to skłonność do palcowania się, czyli widocznych odciskach palców. Powiem tak – jest progres, ale nie jakiś ogromny. Urządzenie nadal przyciąga kurz, a każde spojrzenie zdaje się wywoływać na nim plamy. Ich mniejsza ilość wynika raczej z grafiki niż faktury. Szkoda. Nie zmienia to jednak mojej całościowej oceny. Konsola jest śliczna, dopracowana i zdecydowanie warta wydanych pieniędzy! Warto podkreślić, że jej nakład na świecie wyniósł ok ~40.000 sztuk.

Ciekawostka: Microsoft od lat przyzwyczaja nas do ukrytych grafik bądź wiadomości. Nie inaczej jest z Xbox Series Halo Limited. Używając latarki UV — możemy dostrzec ukryte grafiki na jej korpusie. Niestety, ja takową nie dysponuję, ale odpowiednie zdjęcia bez trudu odnajdziesz w sieci!

Halo Infinite Elite Controller

Jeśli należysz do tej grupy osób, która uważa, że limitowana konsola jest wyrazem ekstrawagancji i w zupełności wystarczyłby ci kontroler — mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość. Zacznę od tej złej. Pada z konsoli powyżej nie da się kupić inaczej, niż z całą konsolą. Musisz obejść się smakiem. Dla fanów kontrolerów Microsoft przygotował inną pozycję. To kontroler Elite v2 w specjalnym wydaniu Halo.

xbox series x halo limited edition

Wpierw dla przypomnienia czym jest sam kontroler Elite. To najbardziej ekskluzywna linia kontrolerów, która wyróżnia się szeregiem funkcjonalności: dodatkowe łopatki na spodzie kontrolera, które możesz dowolnie zaprogramować (np. jako przeładowanie broni, użycie jakiegoś przedmiotu itp.). To również wymienny krzyżak oraz oba analogi. W zestawie znajduje się ich dokładnie 6 i są różnego wymiaru oraz wysokości. Całość zasilana jest wbudowanym akumulatorem i ładowana za pomocą ładowarki dołączonej do zestawu. Ostatnie dwie cechy, czyli możliwość regulacji poziomu światła przycisku Xbox oraz mapowanie samych guzików straciła już swoją “elitarność” na rzecz zwykłych kontrolerów. Elite umożliwia także stworzenie 3 różnych mapowań przycisków i przełączanie się między nimi.

Czym jest więc Halo Elite Edition? Tak naprawdę to tym samym, ale w specjalnym malowaniu zarówno samego kontrolera, jak i dołączonego pokrowca oraz kabla USB-C. Tym razem zastosowano charakterystyczną dla serii zieleń oraz odmiany szarości. Fajnie się to komponuje z limitowanym dyskiem od Seagate (wyposażonym w diody RGB), który możesz zobaczyć na zdjęciu tytułowym. Kolorystyka niejako nawiązuje też do pierwszych dwóch limitowanych wydań Xboxa poświęconym serii: Xbox Classic Halo Edition oraz Xbox 360 Halo Editon:

 

Xbox Forza Horizon 5 Controller

Forza Horizon 5 okazała się czarnym koniem tego roku. To jedna z najładniejszych i najlepszych gier wydanych w przeciągu ostatnich 12 miesięcy faktycznie wykorzystująca moc drzemiącą w konsolach Xbox Series. Zresztą, by nie być gołosłownym — rzuć okiem na moją recenzję. Sam kontroler powrócił do zacnej tradycji wykorzystywania przeźroczystego materiału. Możemy dzięki niemu niejako zajrzeć do wnętrza urządzenia. Ponadto wykorzystuje ferie barw wykorzystaną w samej rozgrywce. Prawdziwie festiwalowy sprzęt! Doprawdy, trudno go nie polubić, chociaż wielu powiedziałoby, że jest ciut dziecinny.

#Xbox20 Anniversary Controller

Jeśli Forza Horizon wydała ci się zbyt kolorowa, to ten kontroler powinien cię usatysfakcjonować. W listopadzie marka Xbox obchodziła dwudziestolecie, więc z tej okazji wydano limitowane urządzenie nawiązujące do jednego z najpiękniejszych wydań konsoli sprzed dwudziestu lat: Xbox Classic Skeleton Edition, który to trafił wyłącznie na rynek japoński.

Ciemny, przeźroczysty plastik na całym froncie wygląda fantastycznie, a zielona gripy od spodu dodaje mu kolorytu. Co tu dużo mówić – to jedna z najfajniejszych konstrukcji, jaką możesz mieć w kolekcji. I znów wystarczy chwilę poszukać, by znaleźć ukryte wiadomości i przekazy. Pierwsza dość oczywista znajduje się pod klapką baterii. Tam znajdziemy słynny cytat Phila Spencera (szefa dywizji Xbox): gdy wszyscy grają, wszyscy wygrywają.

xbox series x halo limited edition

Drugi to ten mniej oczywisty, ale do niego znów potrzeba latarki UV. Kierując światło na pudełko — zobaczymy w nim Duke’a, czyli pierwszy, olbrzymi pad od pierwszego Xboxa. Więcej o padzie możesz poczytać w tym tekście.

Jestem przekonany, że to dopiero początek

Kontrolery opisane powyżej nie są pierwszymi “limitkami” w tej generacji i na pewno nie ostatnimi. Fajnie jednak zobaczyć w końcu limitowaną konsolę. Jestem pewny, że gdyby nie globalne problemy z półprzewodnikami — mielibyśmy na półkach ich znacznie więcej. Z drugiej strony – rzadsze mają szansę być bardziej unikalne, kolekcjonerskie i dopracowane. Niemniej widać, że ludziom stojącym za projektami pomysłów nie brakuje, a to tylko pozytywnie nastraja na przyszłość!

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (24). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)