Strona główna » Xbox Elite Core | Test | Najbardziej bezsensowny produkt od czasu HD DVD

Xbox Elite Core | Test | Najbardziej bezsensowny produkt od czasu HD DVD

W nowym Elite nic nie zagrało: cena, jakość ani nawet nazwa.

Czasem odnoszę wrażenie, że w Microsofcie pracują dwa, wzajemnie zwalczające się zespoły. Trudno bowiem zrozumieć okazjonalne, absurdalne wręcz decyzje. Podczas gdy w pocie czoła pracuje ta „fajna” ekipa, wprowadzając innowacje pokroju Wstecznej Kompatybilności, zróżnicowanych konsol (Series S oraz Series X), czy Game Pass ale potem jest to niszczone przez jakiś inny zespół. Ten, który wymyśla te dziwne nazwy konsol (do dziś ludzie mylą One S z Series S. I ja im się nie dziwię) albo wypuszczając produkt taki jak Xbox Elite Core.

By zrozumieć z czym mamy do czynienia trzeba się cofnąć do… 2007 roku!

Gdy w 2005 roku debiutował Xbox 360, korporacja z Redmond wykazała się całkiem ciekawym podejściem i – co warte podkreślenia – jasnym i klarownym nawet dla niezorientowanych graczy. Na rynku zadebiutowały dwie konsole. Model Pro oraz… Core. Czym się różniły?
Ten droższy model miał kilka znaczących zmian. Posiadał twardy dysk o pojemności 20 GB, srebrną tackę na napęd podkreślającą droższą wersję konsoli oraz bezprzewodowe kontrolery. Wersja Core sprzętowo była identyczna, ale nie posiadała dysku twardego (port był zasłonięty zaślepką), białą tackę na napęd i przewodowe kontrolery. Krótko mówiąc: wersja podstawowa konsoli i bieda wersja.

Potem w 2007 pojawił się on, cały na czarno: Xbox 360 Elite. Jak sama nazwa wskazuje, miała to być najbardziej wypasiona, elitarna wersja konsoli. Od Pro różniła się trzema elementami. Malowaną na czarno obudową, dyskiem 120 GB oraz nowoczesnym gniazdem HDMI.
Nazwa Elite szybko się przyjęła a Microsoft wracał do niej jeszcze kilkukrotnie, za każdym razem tworząc produkty ciut lepsze i droższe, niż podstawowe. Tak było przy okazji premiery Xbox One Elite (czyli zwykły One z dyskiem SSHD oraz kontrolerem Elite) oraz właśnie kontrolery Elite. Nazwa zobowiązywała!

I teraz nagle dostaliśmy do rąk kontrole Elite Core. Czyli tłumacząc po naszemu: elitarna biedawersja. Rozumiecie oksymoron?

Xbox Elite v2 Core
Po co kupować jedno, skoro możesz kupić dwa?
W czym zatem problem?

Prócz nazwy, produkt ten ma jednak kilka innych kłopotów. Microsoft reklamuje nowy kontroler jako „tańszy”, chociaż tak naprawdę pełny komplet będzie kosztować nas drożej. Dlaczego?

Xbox Elite v2 Core
Zawartość podstawowego zestawu

W typowym zestawie z kontrolerem Elite dostaniesz ładowarkę, cztery łopatki, cztery gałki analogów, dodatkowy D-Pad, etui, kabel zasilający i klucz. W zestawie Elite Core dostaniesz tylko te dwa ostatnie elementy. W cenie 599,99zł. Wszystkie pozostałe elementy trzeba zakupić w ramach „Zestawu komponentów”, który kosztuje już 269zł. Skompletowanie zestawu kosztuje nas zatem 868,99zł! Tymczasem jeszcze niedawno, zwykły Elite to był koszt ~700zł, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że często bywał przeceniany.
Jak zatem to tłumaczy korporacja? Otóż wszyscy zmagają się z zaopatrzeniem półprzewodników. To dlatego przez jakiś czas w sklepach w ogóle nie można było kupić kontrolerów a u konkurencji w postaci PlayStation, jest trudno zakupić konsolę w ogóle.

Problem polega jednak na tym, że owa tańsza oferta, która ma być niejako wyjściem do klienta jest robieniem go w balona. W podstawowym zestawie Elite Core niczym nie różni się od zwykłego pada. Nie skorzystamy z funkcji dodatkowych przycisków, bo tych zwyczajnie nie ma. Jeśli chcemy go naładować, to wyłącznie za pomocą kabla, itp itd. Przy czym jak na funkcjonalność, cena jest znacząco wyższa.

Xbox Elite v2 Core
Zawartość Zestawu Akcesoriów. Tak, część elementów dubluje się.
Elite v2 Core nie jest też poprawiony w żadnym aspekcie

Gdy pierwszy raz wrzuciłem zdjęcie Elite V2 Core na swoje social media, zostałem dosłownie zasypany pytaniami o jego trwałość. Użytkownicy skarżą się na odklejające się gripy, chrupanie analogów przy ich maksymalnym obrocie czy kłopoty z przyciskami LT/RT. Dotychczas brałem takie komentarze nieco przez palce, bowiem nigdy nie zdarzyły mi się problemy z jakimkolwiek kontrolerem Microsoftu.

Aż do premiery Elite Core.

Mając w ręku Elite: Halo Limited Edition a Elite Core nie tylko nie udało mi się zaobserwować poprawy ale jest wręcz spadek jakości. W moim „Wypas Bieda” edycji lewy analog chrupie przy pełnym obrocie. Podobnie jak przy wciskaniu przycisku RT. Gripów nie jestem w stanie ocenić bowiem tydzień to zbyt krótko, by wyciągnąć głębsze wnioski. Jednak oglądając urządzenie dość dokładnie nie zauważyłem dużych różnic w montażu.

Jest gorzej, ale przynajmniej drożej

Kompletnie nie rozumiem tego produktu. Jest gorzej wykonany, próbując go skompletować by nadawał się do użytku kosztuje drożej a nawet gdy już nam się uda tego dokonać – i tak nie będzie pasował do kolekcji, bowiem dwa opakowania Elite 2 Core są słabsze jakościowo niż ten w Halo Edition. Karton jest cieniutki, ten zawierający pada nie ma wytłoczki na brakujący pokrowiec, zatem trzeba całość trzymać w opakowaniu od akcesoriów. Kurozjalne!

Jestem szalenie zawiedziony, że zubożały produkt dopisał do listy Elite, która miała być synonimem jakości. Źle rokuje także to, że dywizja Xboxa pozostaje obojętna na wołania społeczności i nie wnosi konstruktorskich poprawek do kontrolera. A okazji ku temu było już sporo, bowiem od premiery v2 dostaliśmy co najmniej kilka ich modeli: czarny, biały, Halo Edition i teraz Core. To najbardziej bezsensowny produkt od czasu premiery przystawki HD DVD, przy czym tę można było uzasadnić zawirowaniami polityczno-standaryzacyjnymi oraz eksperymentowaniem na rynku z młodym wówczas Xboxem 360.

Xbox Elite v2 Core
Bez dokupionych akcesoriów, pod kątem funkcji to zwykły pad.
Dobra, dla kogo to sprzęt?

Chciałbym napisać, że najlepiej dla nikogo. Szkoda głosować portfelem na produkt, który jest kpiną z użytkowników. Domyślam się jednak, że na pewno znajdzie się ktoś, kto przynajmniej będzie go rozważał. Polecić go mogę tylko tej osobie, która ma już części z poprzednich wydań a np. zepsuł mu się sam kontroler. Łopatki, analogi, ładowarkę czy kabel spokojnie przełożysz ze starego i wówczas kupno Core faktycznie będzie się opłacać. Oszczędność to licha, ale to jedyne uzasadnienie.

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (24). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)