Magiczne Ogrody w Trzciance – witaj w czarodziejskiej krainie

magiczne ogrody

Dawno, dawno temu, tak dawno, że na świecie mieszkały jeszcze smoki – żył sobie czarodziej Zoran. Z miłości do natury i zwierząt niezwykłych, stworzył Magiczny Ogród, w którym zalęgły się unikalne stworzenia z całego świata.

I właśnie tam, zupełnym przypadkiem – skuszeni niepozornym banerem w drodze do Janowca, trafiliśmy i my. Już wychodząc zza winkla parkingu, prawie jednocześnie powiedzieliśmy:
– Woooow! Ale czad!

Trzeba przyznać, że brama wejściowa robi wrażenie i przyciąga wzrok, czarując gości na długo. Zresztą nic dziwnego, bo zaraz przy wejściu znajduje się Dom Czarodzieja.
Niestety niedane było nam go poznać, ale za to spotkaliśmy sympatycznego, włochatego stworka nacji Mordol. Skatowany upałem, kręcił się przy wejściu, witając dorosłych i dzieci. Podobno hobby tego sierściucha jest straszenie najmłodszych, ale to raczej legenda niż prawda, bo stwór zachowywał się nad wyraz łagodnie. Niestety mój aparat nie uchwycił żadnego ujęcia z jego udziałem, choć jestem przekonana, że takie robiłam.
Czyżby magia?

magiczne ogrody

magiczne ogrodyPrzy niewielkim „rynku” znajduje się kawiarnia, sklep z pamiątkami i restauracja. Kuszące lody nie padły naszym łupem, ponieważ w cukierni nie można płacić (chlip, chlip) kartą. Nic to, bo w oddali stały gigantyczne, zmutowane marchewy!

magiczne ogrody

magiczne ogrody

Nie trudno zgadnąć, skąd się wzięła nazwa tego miejsca. Magiczne Ogrody są naprawdę przepiękne, czyste i urządzone z rozmachem, w pomysłowy sposób. Jest to świetna alternatywa do Powsina, w którym roślinki nie robią aż takiego wrażenia. Tutaj od progu czujemy się bajecznie, wciągnięci niczym Alicja do jakiejś historii, której (jeszcze) nie znamy. Przybliżyć nam ją próbuje skrzat, mieszkający w starym, wysuszonym konarze. Jego śpiew zagłuszyła Lilka, pognaliśmy więc dalej, chłonąc uroki kwiatów.

magiczne ogrody

magiczne ogrody

Oj, alergicy nie będą mieli tu lekko – sadzonek jest naprawdę dużo (chyba Zoran miał wenę). Szczególnie urzekły nas róże, prawie otępiając nas słodkim, gęstym zapachem. Zdjęcia kompletnie nie oddają tego, co tam się dzieje. A dzieje się bardzo dużo – strumyki, jeziorka, mostki, nawet głupie zraszacze ustawione w sposób, który umożliwia schłodzenie się w upalny dzień. Kosze z wikliny i prośba od samych Bulwiaków, by papierki trafiały prosto do środka! Cud, miód i orzeszki.

magiczne ogrody

magiczne ogrody

magiczne ogrody

Minęliśmy łypiące oczami Drzewce, wydające gardłowe pomruki (dziwnie przypominające mruczankę Żubra), przeszliśmy obok gigantycznej kolejki przy Kwiatowej Dolinie, stwierdzając, że zostawimy ją na koniec i dotarliśmy na Marchewkowe Pole. Powietrze zachwytu powoli z nas uchodziło, ponieważ nadal nie dotarliśmy do atrakcji wiekowo skierowanej do Lilki. Wszystko było piękne i nie waliło tandetnym plastikiem, ale gdzie są atrakcje?

magiczne ogrody

W końcu jest! W oddali drewniany ratusz, zwany Krasnoludzkim Grodem. Niewyżyci mogą zmierzyć się w walce ze smoczym jeźdźcem, w walce o… coś. Zresztą nieważne, bo każdy pretekst do sprawdzenia się w posługiwaniu mieczem jest dobry. Wieżę pomagał zdobywać rycerz tatuś, ponieważ przecina ją „most linowy”, z którym problem może mieć każda królewna i królewicz w wieku do około 4-5 lat. W oddali znajdowała się zjeżdżalnia, ale również dla starszych dzieci, które mają wyższy poziom zaawansowania we wspinaczce.

magiczne ogrodymagiczne ogrody

Po minięciu grodu dzieci mogą wyszaleć się w Wodnym Świecie. Innymi słowy – dorośli sadzają swoje zadki na leżakach, a dzieciaki w tym czasie szaleją w „kałuży”, czyli niewielkiej sadzawce do kostek. Można również przelewać wodę, żwirek i piasek po ruchomej zapadni. Do tego celu konieczny jest kostium kąpielowy albo ubranie na zmianę. Macie gwarantowane, że im młodsze dziecko, tym bardziej brudne wróci. My zrezygnowaliśmy, kierując się do smoczego gniazda.

magiczne ogrody magiczne ogrody

Plastikowe figury Robanków – giga ślimaków z ruchomymi gałkami ocznymi, do których dzieci bezkarnie mogą wkładać palce. Podobno stworzeniom sprawia to przyjemność. Albo to forma robamasochizmu, proste.

magiczne ogrody

Na miękkim, wyścielanym trawą wzgórzu spotkaliśmy drugą animatorkę – jedną z wróżek, która wspólnymi tańcami wprowadzała dzieci w magiczny świat, opowiadając najmłodszym o roślinkach. A już kawałek dalej, znajdowało się legowisko smoków. Były na tyle spokojne, że można było sobie trzasnąć z nimi selfie (friendsie?). Niestety, żadne z nas nie czuło się na tyle fotogeniczne – pozują więc same.

magiczne ogrody

Mijamy duże place zabaw, na których prym wiodą starsze przedszkolaki i kierujemy się do Mroczyska. Dostęp do niego mają tylko śmiałkowie, którzy skończą 6 lat, ze względu na opinię psychologów. Twierdzą oni, że dzieci do tego wieku nie rozróżniają prawdy od fikcji. Będą się bały i takie tam blablabla. Filip zabrał więc Lilkę na pominiętą wcześniej ciuchcię, a ja stanęłam oko w oko z tym strasznym dworem.

magiczne ogrodymagiczne ogrodyPo krótkim wstępie naszego przewodnika, wiedziałam już, że psycholodzy się mylą. Nawet 6 latki się boją, co doskonale demonstrował jeden chłopiec, płacząc ze stresu przez całą drogę. A musicie mi wierzyć, że nie ma nic straszniejszego niż wyimaginowany świat, czyli kiedy kompletnie nic się nie dzieje, a sam głos wojownika-przewodnika powoduje ciarki. No i trochę śmiechu u dorosłych, ale to pewnie z tego całego stresu.

Wyszłam z Mroczyska, pędząc na spotkanie z moją rodziną, która zamiast przejażdżki, dalej czekała w kolejce. I tutaj już było mniej różowo, bo staliśmy w długim ogonku około 40 (!) minut. Na dodatek zepsuła się jedna z ciuchci, a obsługa tłumaczyła to tym, że „zaskoczyła ich ładna pogoda”.
Lol.

Nie wiem, czy w pewnym momencie czekaliśmy już bardziej dla siebie, dla Lilki, czy dla was, żeby mieć co opisać na bloga. Szkoda, że nie skierowano tu jednej z animatorek, by zabawiała znudzone dzieciaki. Swoją drogą – właśnie ta jednorazowa przejażdżka najbardziej spodobała się małej.

magiczne ogrody

Przyznam, że mam wielki problem z ocenieniem tego miejsca. Powstało dopiero w maju tego roku w 2014 i ma duży potencjał nie do końca jeszcze wykorzystany. Jest piękne, to fakt niezaprzeczalny. Teoretycznie skierowane do wszystkich, ale najlepiej będą się tu bawiły dzieci, które już „czują” magię, czary, opowieści o smokach, wróżkach i złych mocach. Ja stawiam na czterolatki, do max szóstego roku życia. W takim wypadku najlepiej wybrać się większą grupą samemu tylko „doglądając” maluchy. Patrzeć jak świetnie pracuje im wyobraźnia i z miejsca, w którym praktycznie nic nie ma, potrafią wyobrazić sobie magiczny świat. Nam dorosłym, niestety trochę tego brakuje.

Magiczne Ogrody

ul. Trzcianki 92, Janowiec
www.magiczneogrody.com

O autorze

Klaudyna Turczyńska

Od jakiegoś czasu na trzecie mam „Mama”. Na co dzień jestem animatorką, nauczycielką i aktorką – czasem zdarza mi się pilotować samolot i gryzdać kredą po chodnikach.

  • Nie mogę się nie zgodzić z Klaudyną – Bajeczne Ogrody to miejsce wymykające się klasyfikacji oraz jednoznacznej ocenie.

    Nie pozostaje wątpliwości – co ja również chciałbym podkreślić – że pierwsze wrażenie robi piorunujące. Magiczna brama, czystość, ilość kwiatów, od których – dosłownie! – Można odurzyć się zapachem… Wszystko to sprawia, ze czujemy się w naprawdę magicznym miejscu.

    Jednak mam kilka uwag do właścicielu Ogrodów.

    1.Brakuje rozrywek dla rodziców – owszem, są grille oraz wszelkiego rodzaju jedzenie. Ale ile można jeść? Co więcej – sam z chęcią pobawiłbym się czymś z dziećmi… Ale nie ma za specjalnie, czym.

    2. Park sam sprawia wrażenie rozdartego – cześć zabaw jest dla najmłodszych, a cześć dozwolona od lat 6. Efekt jest taki, że nasza dwuletnia córka z początku nie potrafiła się w nim odnaleźć – nic nie było przeznaczone bezpośrednio dla niej.

    3. Kolejki i awarie – jak na ilość atrakcji tych jest stanowczo zbyt dużo. Klaudyna już o nich wspominała. Sam z Lila stałem ponad 40 minut do ciuchci. W tym czasie córka zdarzyła się już wynudzić. A o ile byłoby przyjemniej gdyby przyszedł
    animator i zwyczajnie zagadał do dzieci…
    Z drugiej strony, jeśli masz małe dziecko – będzie zachwycone. Musimy pamiętać, że to, co nam się wydaje przerysowane bądź odpustowe w oczach dziecka jest magiczne. I faktycznie w parku można poczuć się jak w baśni. To wspaniały ogród z całą masą pomniejszych placów zabaw gdzie każdy znajdzie cos dla ciebie.

    Właściciel musi pamiętać tylko o jednym – jeśli chce mieć zapewnione stale zyski – musi pomyśleć także o dorosłych. Chociaż jakiś Mini-Golf, Sumo, czy cokolwiek… Bo obecnie 29zl za kilka godzin nudy to stanowczo za dużo.

    Ale dziecko będzie wdzięczne, że je tam zabrałeś.