Strona główna » Nie ma lepszej bijatyki na rynku. Dragon Ball FighterZ – recenzja!
dragon ball fighterz

Nie ma lepszej bijatyki na rynku. Dragon Ball FighterZ – recenzja!

Ta gra ma w sobie wszystko, by rozkochać w sobie fanów gatunku!

Skrócę wasze męki i napiszę to we wstępie. Dragon Ball FighterZ to świetne otwarcie nowego roku. Gra doskonała w każdym calu!

Zacznijmy wyliczankę.

Oj, strasznie nie lubię takich sytuacji! Pisanie recenzji gier świetnych czy ocierających się o doskonałość zawsze wymusza na recenzencie swoistą wyliczankę. Bo o czym tu pisać, gdy całość można streścić w jednym zdaniu? Zacznę jednak po kolei. Dragon Ball FighterZ to najnowszy tytuł oparty na wspaniałej licencji, jaką jest Dragon Ball. Sam oglądam serię, odkąd tylko pojawiła się w Polsce i, mimo iż fanem ostatniej sagi nie jestem, tak po nowy krążek sięgnąłem z zainteresowaniem.

Mając w pamięci, że mam przed sobą bijatykę byłem zaskoczony rozbudowaną fabułą.

Tak szczerze, to zwykle fabuła w bijatykach miała się jak pięść do nosa (hehe), ewentualnie można ją było spokojnie pominąć. Tutaj nie tylko jest obecna, ale do tego potrafi naprawdę wciągnąć. Ot, któregoś dnia budzimy się w domu Bulmy, która informuje nas, że na świecie pojawiły się klony wszystkich wojowników. Zagadkę trzeba oczywiście rozwikłać a przy okazji zebrać drużynę.

Cała ścieżka fabularna podzielona jest na trzy rozdziały. Każdy z nich jest jednocześnie samouczkiem. To najlepszy samouczek do bijatyk, jaki kiedykolwiek powstał! Koniec ze żmudnym przeczesywaniem ekranów z listą ciosów. Tutaj wszystko podane na tacy jednocześnie w fajnej odsłonie. Brawo!

Kolejny plus do autorów za hektolitry smaczków i aluzji puszczanych do gracza. Jeśli oglądałeś serial – będziesz zaśmiewał się do rozpuku!

dragon ball fighterz

Zmierzmy się!

Walka to sam miód. Sama rozgrywka nie różni się za wiele od kanonu bijatyk. Dalej albo walczymy na wykończenie przeciwnika, albo trwamy do końca czasu. Do walki naprzeciw siebie stają dwie drużyny składające się maksymalnie z trzech członków. Grywalne postacie można podzielić w zasadzie na trzy typy. Walczących efektywnie w bezpośrednim starciu, a także na średnim i długim dystansie. Każda z nich ma ataki charakterystyczne dla siebie znane z seriali. I tak np. Vegeta potrafi zaatakować swoim Final Flash, a Goku zapierającą dech w piersiach Kamehamehą.

Bardzo spodobało mi się rozwiązanie nazwane tutaj Dragon Rush. To nic innego jak podlecenie do przeciwnika, gdy dzieli nas zbyt duża odległość. Kapitalnie rozwiązano również przełączanie się między członkami drużyny lub wzywanie ich do pomocy.
Gdy potrzebujemy asysty, wówczas jeden z „czekających” członków drużyny pojawia się na sekundę, by nam pomóc. Ależ to dobrze wygląda!

Ogromną satysfakcję dają również super ataki, które wyglądają jak te żywcem wyjęte z serialu. Np. gdy wykonujemy atak Tenshinhanem – na pole bitwy wskakuje Chaozu, który wysadza się z przeciwnikiem identycznie jak w serialu.

dragon ball fighterz

Detale, detale!

Nie trudno zauważyć, że jestem zachwycony szczegółowością i dbałością o detale w grze. Postacie są pięknie animowane i wyglądają jakby żywcem wyjęte z serialu. Nie bez znaczenia jest tutaj również fakt, że głosu postaciom użyczyli serialowi, japońcy aktorzy. To daje kosmiczny efekt!

Szalenie fajne są również sceny otwierające walki. Gdy posiadamy drużynę w odpowiedniej konfiguracji i znajdujemy się na odpowiedniej arenie, odpala się filmik, który odtwarza sceny znane z serialu. Z kolei walki potrafią kończyć się scenami żywcem wyjętymi z turnieju Cella – czyli przeciwnik zostaje wyrzucony w skały, które rozpadają się na drobne kawałeczki.

Każdy atak, każdy ruch czy kwestie wypowiadane przez bohaterów są dopracowane do perfekcji i czasem zwyczajnie szkoda, że gra toczy się tak szybko. Chciałoby się na nią chwilę spokojnie popatrzeć. A uwierzcie mi, statyczne screenshoty są dla niej obelgą. Ta gra najlepiej wygląda właśnie w ruchu!

dragon ball fighterz

Multiplayer i mikropłatności.

Tego oczywiście nie mogło zabraknąć. Do wyboru są niezobowiązujące pojedynki, walki rankingowe oraz całe turnieje. Wbrew obawom znanym z bety – serwery śmigały i nie można było na nie narzekać. Mikropłatności, póki co na szczęście nie ma. W całej grze zdobywasz walutę, którą potem możesz wymienić na kapsułki, ktore dają nowe stroje, kolory czy tagi. Czysta kosmetyka niewpływająca na rozgrywkę.

dragon ball fighterz

Wady? Tylko jedna.

Acz zupełnie niewpływające na ocenę końcową. W podstawowej edycji nie ma muzyki znanej z serialu. Ta dostępna jest tylko dla Edycji Specjalnej gry. Szkoda, ale liczę, że ta pojawi się potem do kupienia w postaci DLC.

Gra jako całość prezentuje się znakomicie. Spodziewałem się krótkiej, prostej i tępej bijatyki na licencji a dostałem produkt po brzegi wypełniony contentem, przygotowany z sercem i ewidentnie przez znawców tematu. Jeśli lubisz uniwersum Dragon Balla albo po prostu bijatyki – koniecznie idź do sklepu, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś. Lepszej gry w przewidywanym czasie nie znajdziesz!

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Bądź na bieżąco! Polub nas!