Strona główna » Restauracja u Wieniawy – fenomenalna kuchnia oficerska. Zobacz, jak jadało się w dwudziestoleciu międzywojennym!
u wieniawy

Restauracja u Wieniawy – fenomenalna kuchnia oficerska. Zobacz, jak jadało się w dwudziestoleciu międzywojennym!

W Warszawie powstało genialne miejsce, w którym doskonale odnajdą się miłośnicy przedwojennej stolicy. Zarówno lokal, kuchnia, muzyka, jak i klimat są inspirowane i stylizowane na lata 20 i 30. Poczuć się tu można jak na luksusowym oficerskim przyjęciu z dawnych lat!

Generał Bolesław Wieniawa-Długoszewski był człowiekiem o ogromnej fantazji, poczuciu humoru i do tego uwielbiał jeść. Cieszył się zarówno z bardzo wytwornych, gustownych i aromatycznych dań, ale nie pogardził też prostą zagryzką do typowych polskich alkoholi.

Teraz jego imieniem nazwana została pierwsza restauracja z kuchnią oficerską. Poszliśmy tam na zaproszenie restauracji, aby sprawdzić jej możliwości. 🙂

Dwudziestolecie międzywojenne nie jest tematem specjalnie eksploatowanym

A szkoda! Okres od 1918 do 1939 roku, a więc od zakończenia Pierwszej Wojny Światowej do wybuchu Drugiej – jest czasem szalenie ciekawym, szczególnie dla Polaków. To właśnie 11 listopada 1918 roku Polska odzyskała niepodległość. Miasta i miasteczka odbudowywały się po wojennych operacjach, ale ludzi przepełniała nadzieja i radość. To także okres wielu geopolitycznych zmian, porządkowania świata i tworzenia nowych gałęzi w gospodarce i przemyśle.

Szczególną uwagę zwraca moda i styl dwudziestolecia. Można je w zasadzie streścić dwoma słowami: szyk i elegancja, która podobać się może także dziś, blisko sto lat później! Kobiece stroje charakteryzowały proste kształty, które dziś nazwalibyśmy minimalistyczną elegancją, gdzie jednak występowały odważne kolory i łączenia wielu tkanin i wzorów. U mężczyzn nie zmieniło się tak wiele – cały czas wzorem był angielski dżentelmen.

Lata dwudzieste to okres zabaw, wszechobecnych dancingów oraz eksperymentów z jedzeniem. Ludzie na nowo zwrócili się ku narodowym przysmakom – tylko delikatnie pchając je w nowocześniejsze formy. To było zrozumiałe, z racji tego, że kraj znajdował się w odbudowie, społeczeństwo też nie było przesadnie bogate. Restauracja U Wieniawy w bardzo fajny sposób oddaje dokładnie realia całego tamtego okresu.

Restauracja U Wieniawy

W wystroju można się zakochać

Uwielbiam takie wnętrza. Są eleganckie, łączą tradycję znaną ze zdjęć czy malarstwa międzywojennego – doskonale odnajdując się w nowoczesnej współczesności. Kolory krzeseł oczywiście intensywne, podkreślające ówczesną modę i prestiż. Uwagę z pewnością przykuwa wiele elementów nawiązujących do tamtego okresu – menażka wojskowa, która tutaj służy za koszyk na pieczywo, archiwalne zdjęcia czy karykatury oraz doskonała, nastrojowa mieszanka muzyczna, która w kilka chwil wprowadza w błogi nastrój, pozwalając przenieść się o blisko wiek wstecz.

u wieniawy

u wieniawy

Ciekawą formą jest również układ samej sali. Są oczywiście klasyczne dwu i czteroosobowe stoliki, ale mi szczególnie do gustu przypadły okrągłe, sześcioosobowe stoły, które dziś spotyka się raczej na salach weselnych niż w restauracjach. Te oczywiście przeznaczone są dla większych grup, ale doskonale wpisują się w klimat i charakter tego miejsca. Pozwalają na szybkie nawiązanie kontaktu z towarzyszami kolacji, przełamania pierwszych lodów i w efekcie wprowadzają w przyjemną i miłą atmosferę.

u wieniawy u wieniawy

Alkohole

U Wieniawy spróbować można też wiele rodzai win, wódek i nalewek, z czego spora część z nich jest przygotowywana według ich własnej receptury. Sami skusiliśmy się m.in. na nalewkę pigwową i likier jajeczny.

u wieniawy

Jedzenie

Przystawki

Jak wspomniałem, Restauracja U Wieniawy proponuje proste, klasyczne wręcz dania, ale z nutką nowoczesności. Wśród przystawek bez kłopotu wybierzemy między tradycyjnym śledziem, schabem w galarecie, czy jajkiem faszerowanym, ale także intrygującą grillowaną kalarepą w sosie cytrynowym.

u wieniawy
Zemsta Kwatermistrza – gdy wieprzek pod ogień nie wszedł, grillowana kalarepa i burak ćwikłowy z marchewkowym winegret i orzechami laskowymi.
u wieniawy
Śledź walecznych – dla tych, co się łatwo nie poddają, śledź w oleju lnianym i szalotką i pieczonym ziemniakiem. Tuż obok Bajka nie jajka – sprawdzone w niejednym boju jaja faszerowane. U góry Ziuk – bo Marszałek lubił ochrzanić schab po warszawsku z chrzanem.
u wieniawy
W trakcie boju o Tatara strategicznego – strategia zalecana na ciężkie boje tatar wołowy.

Zupa

Zupa? Tutaj króluje jakże znana z wojskowych okopów i poligonów grochówka z wędzonymi żeberkami. Gęsta, aromatyczna, z kawałkami ciemnej kiełbasy – była fantastyczna. Delikatnie pikantna, ale nie na tyle, by wystraszyć tych, którzy nie przepadają za ostrym jedzeniem. Nie masz chęci na grochówkę? Możesz np. wybrać tradycyjną chyba w każdym domu – szczawiową z jajkiem na twardo.

u wieniawy
Grochówka zwycięzców – dobra w polu i na popas, uhonorowana wędzonymi żeberkami.
u wieniawy
“Jenecka” – ale regulaminowo znakomita szczawiowa.

Danie główne

Dania główne to poezja w najczystszej postaci. Połówka kaczki z podsmażanymi kopytkami wraz z sosem wiśniowym jest chyba najbardziej tradycyjnym, polskim posiłkiem obiadowym. Do tego rewelacyjnym. Mięso było soczyste, miękkie, z łatwością odchodziło od kości, a przy tym pozostawało zwarte i nie rozpadało się. Na podniebieniu zaś rozpływało się – ciesząc je fantazyjną mieszanką przypraw i ziół. Nie mogłem nie zakochać się we wspomnianym sosie wiśniowym, który pasował tu wprost wyśmienicie. Podsmażane kopytka tylko dopełniały całość kompozycji.

Jeśli akurat nie masz ochoty na kaczkę, wybrać możesz też pieczonego karpia z ziemniakami, czy m.in. wegetariańskie gołąbki.

u wieniawy
Paradne gołąbki – ostrzelane pęczakiem i podgrzybkami w sosie grzybowym i młodymi marchewkami.
u wieniawy
Dumny szeregowiec – niezawodny w polu karp zapiekany z wędzoną bryndzą, musztrowany sosem ze smardzów, uzbrojony w grule i awansowany jarmużem z marchewką.
u wieniawy
Kaczka “po szarży” – sfechtowana do połowy kaczka z pieca, brocząca wiśniowym sosem z chrzanem, obrzucona pieczonym jabłkiem i pchnięta w obsmażane kopytka.
u wieniawy
Danie niespodzianka. 🙂

Deser

Na deser zaserwowano nam kisiel wiśniowy z kulką lodów o smaku chałwy. To ciekawe zestawienie słodko-kwaśnego smaku nie pozostawiło nikogo obojętnym przy naszym stoliku. Sam kisiel był gęsty, dosłownie przeładowany owocami, a lody przyjemnie muskały podniebienie gasząc kwasowość ciemnych owoców. Istna pycha, dla której łakomczuchy i zwolennicy deserów będą tutaj powracać.

u wieniawy
Kisiel wiśniowy z parfait chałowym. Całe życie robiłem go źle.

Obsługa i czas oczekiwania

Rzadko wspominam o tym fragmencie z dwóch przyczyn – albo jest przeciętnie, albo obsługa jest totalnie niewidoczna dla gości. To drugie nie jest oczywiście złe, bo znam wiele osób, które tego właśnie od lokalu oczekują. U Wieniawy jest podobnie, ale ciut inaczej. Kelnerzy są szalenie dobrze wyszkoleni. Wielu z nich pracowało w renomowanych restauracjach wcześniej jak np. w Atelier Amaro.

Świetnie balansują między obsługą – będąc przy tym praktycznie niewidoczni – jak i rozmową, gdy mamy takie życzenie. Znają wszystkie dania na wskroś, potrafiąc opowiedzieć o każdym składniku w nim zawartym oraz sposobie jego przyrządzenia, a także doradzą, gdy nie potrafimy się na coś zdecydować. Do tego czas oczekiwania między posiłkami jest naprawdę niewielki. Chociaż ze względu na atmosferę tutaj panującą, byłbym w stanie im wybaczyć, gdyby zdarzyła się jakaś dłuższa przerwa.

Dla kogo?

To na pewno lokal wyróżniający się na tle wielu innych w Warszawie. Wspaniała atmosfera, świetna muzyka i przede wszystkim tradycyjne, polskie dania skuszą wielu. Jestem przekonany, że to będzie obowiązkowy punkt na mapie turystycznych dla wszystkich obcokrajowców oraz osób mieszkających poza Mazowszem. To też świetny wybór dla każdego, kto szuka znanych smaków w nowej odsłonie. No i z pewnością doskonale się odnajdą tutaj ludzie dojrzali, także seniorzy, którzy pragną zjeść coś, co nie tylko pobudzi ich podniebienia, ale marzą, by zapamiętane w dzieciństwie smaki i obrazy odżyły wraz z pierwszym kęsem zamówionego dania. Atmosfera i muzyka tutaj panująca, z pewnością tylko ułatwią to zadanie!

U Wieniawy

Plac Piłsudskiego 9, Warszawa
www.uwieniawy.pl

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (11). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Cześć!

Świat dzieli się na tych, którzy nie lubią zapachu benzyny i na tych, którzy go uwielbiają. My jesteśmy z tych drugich. Na tym blogu pokazujemy wszystkie fajne miejsca, które warto odwiedzić w Polsce. Nie musisz się już więcej zastanawiać co robić i gdzie iść w weekend. Z nami spędzanie czasu stanie się proste!

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

A może jeszcze więcej?