Strona główna » Kino 6D Stacja Inny Wymiar – alternatywne kino z niesamowitymi efektami specjalnymi!
stacja inny wymiar

Kino 6D Stacja Inny Wymiar – alternatywne kino z niesamowitymi efektami specjalnymi!

W Stacji Inny Wymiar porządnie cię wytrzęsą, ochlapią wodą, będą wiali ci "morską bryzą" w twarz, a ty i tak wyjdziesz stąd szczęśliwy. Co to? Kino 6D.

Biję się w pierś. Do kina chodzimy coraz rzadziej. Tak naprawdę składa się na to kilka czynników. Po pierwsze, uważam, że ceny biletów są mocno przesadzone, jak na to ile reklam się serwuje przed seansem. Po drugie – zwyczajnie brak czasu. Telewizji nie oglądamy w ogóle, a gdy już mamy chwilę, to i tak wolimy obejrzeć jakiś serial. Po trzecie, odkąd w domu pojawił się projektor, to żeśmy się rozleniwili.

Typowe kino przestaje być atrakcyjne

Mógłbym ścierpieć cenę tych biletów, bo w końcu idę do kina obejrzeć premierowy film na fantastycznie dużym ekranie, z nienagannym dźwiękiem. Jednak uwierzcie mi, nie zawsze jest to przyjemnością. Kiedyś dzwoniący telefon na sali to była kupa wstydu. Teraz? Z ogromnym rozczarowaniem i narastającą irytacją stwierdzam, że dla wielu ludzi środek seansu to doskonały moment na odpisanie na smsa, polajkowanie sweet foci na instagramie, a niektórzy nie patyczkują się w ogóle i rozmawiają przez komórkę z drugą osobą. Do tego dorzućcie chrupanie prażonej kukurydzy, siorbanie napoju gazowanego i czyjeś kolana na swoich plecach. To wszystko w atrakcyjnej cenie ok. 20 zł za osobę.

Bomba, co nie?

No właśnie nie. Trudno oczekiwać entuzjazmu. Dlatego od jakiegoś czasu wybieramy mniejsze, bardziej kameralne kina lub zupełnie niestandardowe formy rozrywki jak wspomniane w tytule Kino 6D.

Tak, tak. Ostatnio pisaliśmy o czymś takim przy okazji opisywania atrakcji w Zakopanem. Lilce tak się spodobało, że całą drogę powrotną do Warszawy podpytywała czy pójdziemy tam jeszcze raz. Chcąc nie chcąc trzeba było rozejrzeć się za czymś podobnym w Warszawie. Tak dotarliśmy na Połczyńską. Kino jest w rzeczywistości małą salką zlokalizowaną w dużym hipermarkecie. To tak jakby kolejny „sklep”. Na progu śmialiśmy się do siebie, że w nazwie jest „jedno D mniej” więc pewnie gorzej, ale co nam szkodzi zaryzykować?

I w tym miejscu zaczynają się moje zachwyty. Jeśli więc nie chcesz czytać dalej, to podrzucam wersję skróconą: jest ekstra!

stacja inny wymiar

O, zostałeś? To opowiadam dalej!

Rzecz, o której niestety spora część przedsiębiorców zapomina, czyli jakość obsługi. Kobieta, która obsługiwała tego dnia Stację Inny Wymiar to najlepsze, co mogło się przytrafić temu miejscu. Radosna, wesoła kobitka nie tylko potrafiła doradzić, na jaki seans iść, ale przede wszystkim do każdego gościa wesoło ćwierkała. Zagadywała tych najmniejszych, że zaraz wsiądą do rakiety i będzie trochę trzęsło, więc lepiej niech się mocno trzymają! Do mnie podeszła, czy czegoś nie potrzebuję przed seansem.

Szalenie spodobała mi się jej troska o kobietę w ciąży. Kulturalnie zapytała, kiedy rozwiązanie i jeśli klientce będzie niekomfortowo na fotelu – zaproponowała inną opcję. Ekstra!

Dalej na szczęście wcale nie gorzej

Filmy, jak to w takim kinie bywa, standardowo trwają po około 15-20 minut. W przeciwieństwie do kina 7D z gór – tym razem trafiliśmy na animację dubbingowaną. Oglądaliśmy seans: „Kosmiczna Przygoda”. Film był naprawdę zabawny i świetnie się na nim bawiliśmy. Wrażenia? Na pewno Stacja Inny Wymiar nie oszczędza na efektach. Gdy masz zostać ochlapany wodą – to naprawdę to poczujesz. Nie jakieś tam pojedyncze kropelki. Jednak bez obaw! Mokrym też nie wyjdziesz.

Dym, dźwięk, wiatr, zapachy, woda, efekt 3D, wstrząsy foteli, a nawet efekty świetlne – wszystko to miałem wrażenie, że jest w wersji MAX. W rezultacie kino jest bardzo realistyczne i człowiek z dużą ciekawością czeka na to, co zobaczy na ekranie. Największą jednak frajdą dla dzieciaków były niespodziewane bańki mydlane, wypuszczone do jednej ze scen. To było magiczne!

Na filmiku, który zapożyczyłem z oficjalnego fanpage Stacji Inny Wymiar – możecie zobaczyć, jak to mniej więcej wygląda:

Czy warto wybrać się na drugi koniec Warszawy, aby zobaczyć 20-minutowy film?

20 minut to nie długo, ale z drugiej strony twoje dziecko nie zdąży się znużyć taką zabawą. To fajne miejsce dla mniejszych dzieci, jeśli jest możliwe, że nie wytrzymają pełnego seansu w kinie. Warto tu przyjść choćby jeden raz, aby przekonać się, czy odpowiada ci taki rodzaj rozrywki. Naszej trójce podobało się bardzo. Można by rzec: wstrząsająco dobre miejsce!

Stacja Inny Wymiar

ul. Połczyńska 121/125, Warszawa
www.stacjainnywymiar.pl


Prawa do zdjęcia należą do – Republic of Korea

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!