Strona główna » Restauracja Afrykasy – kuchnia etiopska w Warszawie. Czy to może być smaczne?
restauracja afrykasy

Restauracja Afrykasy – kuchnia etiopska w Warszawie. Czy to może być smaczne?

Jeśli zastanawiasz się, jak smakuje Afryka, ze wskazaniem na kuchnię etiopską i zanzibarską to może zainteresuje cię restauracja Afrykasy ulokowana przy samym Mordorze.

Jedzenie i Etiopia to słowa, które niezbyt mi szły w parze. Jeśli podobnie jak ja – nie szukasz informacji o tym kraju, zapewne jedyne co wyczytasz to fakt, że rocznie umiera tu ileś set tysięcy ludzi z powodu niedożywienia, ludzie dożywają tu ledwie do około pięćdziesiątki i żyją za dolara dziennie. Kiedy więc usłyszałam, że mamy w Warszawie takie miejsce jak Afrykasy z tradycyjnym jedzeniem Etiopskim – byłam mocno zaintrygowana.

Do tego stopnia zresztą, że poszliśmy tam już tego samego dnia. Trochę zdziwiło nas, że nawigacja wskazała nam kierunek „gdzieś tam” na strzeżonym parkingu. Wokół stoją niskie budynki przypominające magazyny i niezbyt to zachęca do przekroczenia ich progu. Na szczęście po znalezieniu Afrykasów, okazało się, że wnętrze jest całkiem sympatyczne.

restauracja afrykasy

Afrykasy menu

Wnętrze Afrykasów jest miłe, ale dość surowe. Przypomina trochę popularne „chińczyki”, gdzie po prostu bierzesz jedzenie na wynos i wychodzisz. Jednak tutaj jakoś ten klimat pasuje. Lokal jest niewielki, tego dnia byliśmy chyba dopiero co po otwarciu – kiedy wychodziliśmy, zaczęło robić się tłoczniej. Na stolikach leżą plecione, kolorowe bieżniki, a gdzieniegdzie na ścianach są porozwieszane etniczne pamiątki. Nie jest źle, a nawet pasuje do moich wyobrażeń o afrykańskich klimatach.

Kelnerka (która okazała się także wspaniałym kucharzem) zapytała, czy jesteśmy tu po raz pierwszy i podała nam kartę. Do wyboru mieliśmy zupy (m.in. rybną z Zanzibaru i wegańską), kategorię lunch i dania główne (wegańskie i mięsne, bardziej ostre i mniej ostre) – w większości podawane z indżerą lub ryżem. Na niezadane pytanie, co to w ogóle jest cała ta indżera – również znajduje się odpowiedź w karcie. W rogu jest mały słownik, w którym możemy przeczytać, że to naleśnik pszenny o kwaskowatym smaku robiony na zakwasie, ale jest opcja zamówienia indżery bezglutenowej, z tiefu na 3 dni przed konsumpcją.

Jako że wszystkie dania wydawały nam się podobne (mięso/pasta/sos) – zdecydowaliśmy się zamówić zestaw. Do wyboru oczywiście wersja wege (Afrykasy wege combo), czyli 5 dań wege podawanych na indżerze z aibem (twarożkiem dla złagodzenia ostrości dań) i mięsna (Afrykasy kombo), czyli 5 dań, w tym 3 mięsne. Wersja mięsna trochę droższa. Początkowo wahaliśmy się, czy wziąć dwa różne zestawy, ale kelnerka nam to odradziła – mówiąc, że nie damy rady. Zaproponowała nam indywidualny mix pomiędzy dwoma opcjami, którego nie było w karcie.

restauracja afrykasy restauracja afrykasy

Indżera mokra ściera?

W całym pomieszczeniu unosiła się mieszanka różnych przypraw, które służyły do przygotowania naszego dania. W końcu po kilku minutach – na wielkiej, metalowej tacy, która służyła jednocześnie za talerz – dostaliśmy coś, co na pierwszy rzut oka faktycznie przypominało naleśnika, z gęstymi papkami różnych kolorowych sosów na wierzchu. Ponoć na miejscu wypada jeść bez sztućców, prawą ręką (lewa służy do toalety) nabierając na indżerę sos – my na szczęście zostaliśmy poratowani widelcem. 😉

Indżera jest delikatna, kwaskowata, mokra, ma bardziej szary kolor, jest większa i bardziej porowata od klasycznego naleśnika. Tak właściwie to przypomina go jedynie w konsystencji – jej smak jest specyficzny i ciężko go porównać do czegoś konkretnego. Raczej nie zjadłabym jej „na sucho”, jak to czasami robi się z naleśnikami, na dodatek pachnie fermentacją. W połączeniu z sosami smakuje jednak podejrzanie dobrze.

Każda z papek miała inny smak i aromat. Wbrew pozorom warzywa wcale nie były rozgotowane, a raczej przygotowane al dente. Wyczuwalne przyprawy, jedzenie jest urozmaicone, duszone, gotowane i mimo formy podania przypominającą bigos – jest naprawdę dużo ciekawsze i bogatsze w smaku. Porcja jest idealna na lunch dla dwóch osób, ale też nie pozostawia uczucia przejedzenia. Jest, że tak powiem: „akurat”.

restauracja afrykasy restauracja afrykasy

Afrykasy – dla kogo?

Afrykasy to na tę chwilę jedyne miejsce w Warszawie, gdzie można spróbować kuchni afrykańskiej i jedyne w Polsce, gdzie skosztujecie kuchni etiopskiej. Właścicielem jest osoba, która studiowała etiopistykę i przez dłuższy czas mieszkała, poznając smaki od podszewki. W rezultacie kuchnia, której doświadczyliśmy w Afrykasach, jest jak przenosiny na zupełnie inny kontynent. Nie każdemu jednak podpasuje. Zdecydowanie to miejsce dla osób poszukujących nowych smaków, czegoś zupełnie innego niż coraz popularniejsza kuchnia azjatycka. Nie każdy będzie tu wracał, ale jeśli liczysz na coś oryginalnego i niecodziennego to w tym miejscu to znajdziesz. Czy trafi to w twój gust, zależy tylko od ciebie. Ja polecam, nawet jakby miała być to przygoda na raz.

Restauracja Afrykasy

ul. Postępu 5, Warszawa
Afrykasy na Facebooku

Klaudyna Turczyńska

Nie może usiedzieć w miejscu, każdy weekend spędzałaby w trasie. Pasjonatka fotografii. Lubi odpoczywać na wsi, ale kocha miasto. Łatwo odnajduje się w każdej roli i nie potrafi spędzać czasu bezczynnie. Czasem można ja spotkać, jak pilotuje z dzieckiem samolot i bazgra kredą po chodnikach, malując kotki. Nie żyje bez kawy.

Spodobało się? Polub nas!