Strona główna » Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa – wystawa, która zmusi cię do przemyśleń
muzeum łowiectwa i jeździectwa

Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa – wystawa, która zmusi cię do przemyśleń

Poświęć 30 minut, by odmienić swoje dziecko.

Na początek uwaga – nie lubię oglądać zdjęć z polowań, gdzie myśliwy chwali się, że zabił lwa, pumę, czy jelenia. Nie podoba mi się pomysł zabierania dzieciaków na takie „atrakcje”, gdzie później próbują „jeszcze ciepłego serca” właśnie rozbieranego ze skóry zwierzaka. Albo dziewięciolatki, które polują z okazji swoich urodzin (tak, to już się dzieje).

A jednak poszłam do Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa z Lilką. Dlaczego?

W 1973 roku została podpisana Konwencja Waszyngtońska (CITES), czyli konwencja o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem. Jej celem jest ich ochrona poprzez monitoring, kontrolę i ograniczenie międzynarodowego handlu nimi, częściami ich ciała i produktami pochodnymi, a także międzynarodowa współpraca na rzecz nielegalnego handlu okazami gatunków zagrożonych wyginięciem i podnoszenie świadomości człowieka.

Jednak niestety, pomimo upływu ponad 40 lat od jej podpisania, co jakiś czas do gablotek wystawowych na lotniskach dochodzą nowe „eksponaty” przywiezione przez turystów z dalekich krajów. Ludzie tłumaczą się niewiedzą i nieznajomością prawa. Podobno na gdańskim lotnisku – obok biżuterii, czy zastawy stołowej, znajduje się dorosły spreparowany niedźwiedź, którego ktoś sobie przywiózł na pamiątkę, przeprowadzając się do nowego domu!

Jemy mięso (pisałam o tym tu), chodzimy do zoo, do lasu, staramy się nie wspierać męczenia zwierząt pokroju wjazdu zaprzęgiem konnym na Morskie Oko i tym podobnych. Mamy kota, dostarczamy karmy do schronisk.

Wycieczka do Muzeum Jeździectwa i Myślistwa stała się do nas pretekstem do rozmowy o tym, dlaczego należy dbać o planetę.

Często zwiedzamy wystawy, na których są spreparowane zwierzaki, jednak dopiero tu – w muzeum znajdującym się w Łazienkach – Lilka naprawdę zdawała się poruszona. Nie straszyliśmy jej wcześniej w żaden sposób. Miała po prostu zobaczyć wystawę.

Muzeum Jeździectwa i Myślistwa w Łazienkach Królewskich powstało w latach osiemdziesiątych. Połączono wysiłki ludzi chcących stworzyć „Muzeum Konia” i myśliwych. Oba te tematy wzajemnie się uzupełniały przez wzgląd na historię Polski. Jednocześnie ze względu na swój profil, muzeum stało się unikatem na skalę europejską. W swoich zbiorach ma ponad 10 tysięcy (!) eksponatów, a jego zamiarem jest: „wywołanie u gości Muzeum, chwili zadumy nad tajemniczym splotem współistnienia i wzajemnego oddziaływania człowieka i przyrody”.

I to autorom wystawy udało się wyjątkowo dobrze!

Muzeum Jeździectwa i Myślistwa to niewielki budynek znajdujący się na terenie Łazienek Królewskich. Jest podzielony na kilka pokoi. Możemy tu m.in. zobaczyć wystawę: „Las”. Jak nazwa wskazuje – przedstawia ona zwierzęta żyjące w polskich lasach. Obok gatunków skrajnie zagrożonych takich jak: wilk, niedźwiedź, żubr czy ryś – możemy zobaczyć także pospolite jelenie, czy dziki, a nawet wiewiórki. Upolowane gatunki są dość duże. Można porównać, jak duży jest dzik w stosunku do wilka, czy łoś do jelenia.

muzeum łowiectwa i jeździectwa muzeum łowiectwa i jeździectwa muzeum łowiectwa i jeździectwa

W następnym pomieszczeniu znajduje się wystawa „Ptaki”, na której można oglądać ptaki leśne, łąkowe i wodnisto-błotne. Oprócz popularnych gatunków, jak kaczka – możemy zobaczyć gatunki w Polsce już niewystępujące. Od niezwykle kompetentnej przewodniczki, dowiedzieliśmy się wielu ciekawych faktów na temat ptaków.

muzeum łowiectwa i jeździectwa

Kolejny pokój to „polski salon myśliwy z XIX i XX wieku”. To nic innego jak dawny gabinet. Mnóstwo trofeów ciasno poupychanych na ścianach – potężne rogi bawoła, ciosy słonia itd. Jest też dawna kolekcja broni palnej używanej na polowaniach, rzeźby i meble. W powozowni obok muzeum można zobaczyć akcesoria jeździeckie i zaprzęgowe bogatych mieszczan i szlachty.

muzeum łowiectwa i jeździectwa

Jednak najbardziej przejmującą ekspozycją okazała się wystawa „Oko w oko”.

Co innego oglądać dzikie zwierzęta w zoo, gdzie każdym z nich z osobna zajmuje się sztab specjalistów, a co innego wypchane, doskonale spreparowane zwierzęta z groźnymi minami. Wchodząc tam, czujesz się trochę – jakbyś wszedł do mauzoleum. Poczucie, że jest się obserwowanym, nie opuszcza cię nawet przez moment. Nie wiem, czy to świadomy zabieg, czy tylko my tak mieliśmy, ale wydawało się, że te zwierzęta specjalnie ustawione są tak, by na ciebie patrzyły.

muzeum łowiectwa i jeździectwa muzeum łowiectwa i jeździectwa muzeum łowiectwa i jeździectwa

Około 70 spreparowanych trofeów egzotycznych, często odnotowanych w Czerwonej Księdze Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody jest unikatem na skalę kraju. Lilka była przejęta i poruszona zwiedzaniem. Na wejściu ominęła szerokim łukiem ogromnego niedźwiedzia i skórę tygrysa rozciągniętą na ścianie. Oczy zaszkliły się i w żadnym wypadku nie chciała podejść, aby zobaczyć eksponaty z bliska. Na dalszych etapach zwiedzania nie miało już dla niej żadnej różnicy, czy zwierzę było duże, czy małe – pokroju ptaka, szczura, czy myszy.

Bała się? Nie. Było jej szkoda zwierząt.

Córka ma świadomość, skąd bierze się mięso, które zjadamy codziennie do obiadu. Ten temat nigdy nie był dla nas tabu. Jednak wizyta w muzeum sprawiła, że zaczęła interesować się nim trochę głębiej. Zaczęła zadawać fundamentalne pytania: po co zabijać zwierzęta, których się nie je? Czy zwierzęta mogą zniknąć z Ziemi? Po co ludzie zbierają kość słoniową i skóry? Kim są myśliwi i czym się zajmują?

Z perspektywy dorosłego te pytania mogą wydać się zabawne. Czasem odnoszę wrażenie, że z zabijania zwierząt obok ochrony przyrody, zrobiono sobie sport, któremu przyporządkowuje się wszystkich dookoła.  Wizyta w muzeum Jeździectwa i Myślistwa trwa około 30 minut, a może uwrażliwić dziecko na losy zwierząt bardziej niż niejedna akcja reklamowa którejkolwiek z fundacji. Oczywiście przy warunku, że później poświęcisz chwilę na omówienie wrażeń i odczuć malucha.

Nie, nie wrócimy tam.

Gorąco polecamy wam wizytę w tym muzeum. Jednocześnie sami mówimy otwarcie – nie mamy zamiaru tam wracać. Muzeum Jeździectwa i Myślistwa to doskonałe miejsce na jednorazową wyprawę.  Część eksponatów jest mocno wypłowiała, a sama wystawa jest nieco statyczna. Jednak nie ma to żadnego znaczenia, bo muzeum jest niezwykle przejmujące i doskonale tworzące klimat do poruszenia trudnego, ale jakże ciekawego tematu współistnienia zwierząt i człowieka. Ciężko tutaj użyć słowa Polecam, bo nawet dla nas było ono ciężkie, ale jeśli szukacie iskry do dyskusji, to tutaj znajdziecie cały płomień.

Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa

ul. Szwoleżerów 9, Warszawa
www.muzeum.warszawa.pl

Klaudyna Turczyńska

Nie może usiedzieć w miejscu, każdy weekend spędzałaby w trasie. Pasjonatka fotografii. Lubi odpoczywać na wsi, ale kocha miasto. Łatwo odnajduje się w każdej roli i nie potrafi spędzać czasu bezczynnie. Czasem można ja spotkać, jak pilotuje z dzieckiem samolot i bazgra kredą po chodnikach, malując kotki. Nie żyje bez kawy.

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!