Strona główna » Mini Zoo w Wawrze – tutaj nawiążesz bezpośredni kontakt ze zwierzętami!
mini zoo wawer

Mini Zoo w Wawrze – tutaj nawiążesz bezpośredni kontakt ze zwierzętami!

Maxi zabawa w mini miejscu!

Prywatnie strasznie nie lubię zimy. Wiem, że są ludzie, którzy twierdzą, że zima sprawia, że nawet smutne, szare miejsca stają się magiczne. I rzeczywiście tak jest, pod warunkiem, że akurat dopisze pogoda i temperatura. A o to, w ostatnich latach w Polsce raczej trudno. Dla fanów cieplejszych dni – co roku w samej Warszawie powstaje mnóstwo nowych miejsc, które mają sprawić, byś nie nudził się w domu. Z setek propozycji  co jakiś czas dostarczamy ci, co ciekawsze miejsca na łamach naszego bloga.

Gdy Klaudyna dowiedziała się o powstaniu nowego Mini Zoo w Wawrze – stwierdziła, że być może warto byłoby je odwiedzić. Nowy punkt na mapie Warszawy cieszy się całkiem niezłym zainteresowaniem i warto było zweryfikować czy słusznie. Bo same odwiedziny strony internetowej często nie wystarczą.

mini zoo wawer

mini zoo wawer

Mini zoo jak papugarnia?

Cóż, nie ukrywam, że do miejsc takich jak to podchodzę, jak przysłowiowy pies do jeża. Zawsze jestem pełen obaw, czy miejsce nie jest zwykłym wyciąganiem pieniędzy, gdzie zwierzaki są męczone i trzymane w koszmarnych warunkach. Między innymi dlatego brak jeszcze na naszej stronie opisu popularnych papugarni, które wyrastają w całej Polsce jak grzyby po deszczu.

Za każdym razem, gdy publikujemy na Skomplikowane miejsce, gdzie przewija się możliwość spędzenia czasu ze zwierzętami – dostajemy co najmniej kilka wiadomości, że to miejsca bez sensu i czy mamy pewność, że zwierzaki nie są tam żywymi maskotkami? To bardzo dobrze, że ludzie zwracają na to uwagę.

Z całej masy miejsc ze zwierzętami w tle – warto wybrać te, w których futrzaki mają zapewnione – choć niezbędne minimum dobrego życia. Zawsze zwracam uwagę na czystość, jak zachowują się właściciele w stosunku do zwierząt i jak one same reagują na ludzi – czy są rozluźnione, zestresowane, czy mają gdzie odpocząć i czy daje im się z tego prawa skorzystać? Byłem już w „magicznych” miejscach, gdzie ptaki siedziały na dworze, uwiązane na kawałku żerdzi cienkimi linkami, w szarych ciasnych klatkach, bez nawet kawałka gałązki. Mam nadzieję, że nigdy się nie pomylę, umieszczając na Skomplikowane takie coś.

mini zoo wawer

mini zoo wawer

Skąd się wzięli mieszkańcy Mini Zoo?

Z informacji umieszczonej na stronie internetowej można wyczytać, że tutejsi mieszkańcy urodzili się i wychowali wśród ludzi. Część z nich trafiła tutaj po tym, jak okazały się „nietrafionymi prezentami”, znudziły się poprzednim właścicielom, były najsłabsze i najmniejsze w miocie, czy po prostu ktoś postanowił zrezygnować z prowadzenia fermy i nie miał co z nimi począć.

Przyznasz, że robi to wrażenie, ale jednocześnie człowiek patrzy, czy maluchy nie trafiły z deszczu pod rynnę. Mini Zoo znajduje się w niepozornym budynku, acz w doskonałym dla rodzin towarzystwie – na parterze znajduje się sklep z zabawkami, a budynek obok to typowa sala zabaw typu „kulki”, dzięki czemu rodzic może połączyć kilka atrakcji w jedną większą.

Samo Mini Zoo w Wawrze jest tak naprawdę jedną wielką salą, która jest wypełniona boksami dla milusińskich. Zanim jednak się na nią wejdzie, trzeba odwiedzić obowiązkową szatnię, kasę (przy której można przy okazji kupić jedzenie dla zwierzaków – z czego część dochodu trafia do schronisk) oraz przejść dezynfekcję rąk.

mini zoo wawer

mini zoo wawer

Do boksów można bowiem… wchodzić

Dlatego przy opłacaniu biletu należy zapoznać się z regulaminem (który również trzeba podpisać) i zadbać o higienę rąk – zarówno na wejściu, jak i wyjściu. Tutaj w zabawie najważniejsze jest bezpieczeństwo i komfort zwierzaków. A tych jest kilkanaście: króliki, fretki, szynszyle, wiewiórki, świnki morskie czy nawet jeże. Przy większości boksów znajdują się opiekunowie, którzy potrafią opowiedzieć ciekawostki na ich temat, ale także dbają o ich bezpieczeństwo i samopoczucie. Jeżeli byłeś już w opisywanej przez nas kawiarni z kotami Miau Cafe, to doskonale wiesz, na czym to polega.

Zwierzaki są bardzo ciekawskie i z przyjemnością zaczepiają gości. Można je nakarmić, chociaż trzeba mieć na uwadze, że czasem jakiś zwierzak jest przejedzony i wcale nie ma ochoty na dalsze pyszności. Każdego z mieszkańców Mini Zoo Wawer można pogłaskać czy obejrzeć z bliska, chociaż przy niektórych obsługa wyraźnie informuje, że np. one nie lubią dotyku bądź może się zdarzyć, że podrapią. Jeśli któryś nie ma ochoty na towarzystwo ludzi – obsługa nie niepokoi go, wybierając drugiego zwierzaka z tego gatunku. Podczas naszej wizyty – na największe pieszczoty miały ochotę jedynie króliki i jeże. Musisz mieć na uwadze, że część zwierzątek będziesz mógł podziwiać jedynie z oddali.

mini zoo wawer

Szalenie podoba mi się kultura tego miejsca

Jest czysto a wszystko jeszcze świeci nowością. Widać, że zwierzęta mają komfortowe warunki – w każdym boksie mają małe domki czy schowki (w których mogą się schronić, gdy mają dość gości), dostęp do wody pitnej, czy innych podstawowych potrzeb. Ważna jest tutaj rola właścicieli, którzy widząc zmęczenie zwierząt – zwyczajnie nie pozwalają już na wchodzenie do boksów, czy ich zaczepianie. Na niektórych boksach widniała informacja, że zwierzęta się dopiero adoptują i nie chcą żadnego zainteresowania.

Takie miejsca jak Mini Zoo, funkcjonują trochę dzięki wzajemnemu zaufaniu. Właściciele ufają, że nie zrobimy niczego głupiego, a my ufamy im. Dlatego cieszę się, że wśród całkiem sporej gromady ludzi nie znalazł się nikt, kto potraktowałby wspomniane ostrzeżenia niepoważnie i próbował je złamać. Gdy wiewiórki sobie smacznie spały, nikt nie stukał, nikt nie zaglądał, ani tym bardziej nikt nie krzyczał do ich boksu. Zaciekawione brakiem zainteresowania po ok. 30 minutach same wyszły ze swoich dziupli i zaczęły nas zaczepiać.

mini zoo wawer

Dla kogo?

Teoretycznie dla każdego, choć ja uważam, że dla dzieci do max 6-7 lat. To dość drogie miejsce (w sumie zapłaciłem 60 zł za jeden bilet normalny+ulgowy oraz wspomniany kubeczek z jedzeniem), z drugiej strony dające masę satysfakcji. Pozwala zobaczyć z bliska zwierzaki, które są niezbyt groźne, a na upartego część z nas zna kogoś, kto ma takie cuda w domu. Cieszę się z podejścia właścicieli, bo bałem się, że zwierzęta będą tutaj traktowane jak zamęczone zabawki. Nic z tych rzeczy. Tutaj każdy może poczuć się komfortowo – od mieszkańców boksów aż po zwiedzających. Jeżeli zatem nudzisz się w zimowe lub deszczowe dni – to warto tutaj zajrzeć. Nie ma limitu czasowego, ale spokojnie spędzisz tutaj trzy kwadranse – doskonale się bawiąc!

Mini Zoo

ul. Zwoleńska 66, Warszawa
www.minizoo.waw.pl

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!