Strona główna » Klub Wesele – bez ślubu, kopert, kwiatów i krawatów. Jak było?
klub wesele

Klub Wesele – bez ślubu, kopert, kwiatów i krawatów. Jak było?

Zastanawiałeś się jak to jest wkręcić się incognito do jakichś przypadkowych osób na wesele? Tak, że nie znasz tam absolutnie nikogo? Ja na takiej imprezie byłem i opowiem ci, jak to jest.

Odkąd obejrzałem Polowanie na druhny z Vince Vaughn w roli głównej, gdzie dwaj kumple idą na wesele do obcych ludzi – udając, że są z rodziny – zacząłem zastanawiać się, czy w Polsce byłoby możliwe przeżyć coś podobnego. W sumie doszedłem do wniosku, że jeśli byłoby sporo ludzi, a ja swoim ubiorem nie odstawałbym od reszty  – to nikt nie zorientowałby się, że przylazłem z ulicy i w sumie nikt mnie nie zna. Nie znając absolutnie nikogo, a będąc zapytanym przez pierwszą lepszą osobę o to, czy jesteś z rodziny panny  młodej, czy pana młodego – wystarczy umiejętnie ściemnić.

Oczywiście to były rozważania czysto teoretyczne, ale jeśli chciałbyś przeżyć podobny scenariusz filmowy (jedyny minus to alkohol i jedzenie na swój koszt) – wystarczy wybrać się do Club Wesele. Za to odpada ci stres, że ktoś się zorientuje i z imprezy cię wyrzuci. No i że będzie słabo. Tutaj wszyscy się dobrze bawią!

Klub Wesele

Lubię chodzić na wesela – zawsze, gdy dostaję zaproszenie i nie koliduje to z moimi planami – z przyjemnością się wybiorę. To cała noc zabaw, tańców, niekiedy śpiewów i wspólnej radości małej społeczności z wielkiego wydarzenia, jakim jest tworzenie się rodziny.  A poza tym to doskonała okazja, by spotkać się w większym gronie. W końcu w obecnych czasach ludzie spotykają się głównie na pogrzebach i weselach, prawda?

Z drugiej strony – wesela to ogromne koszty dla gości. Jeśli policzyć same koperty, kwiaty i paliwo – często wychodzi bajońska suma. A jeszcze przydałyby się nowe stroje, czy fryzjer. Na dodatek nie raz zdarzyło się, że muzyka kompletnie nie nadaje się do tańca albo na sali są same ciotki Stachy i nie masz z kim tańczyć. Poza tym – komu chciałoby się czekać, aż ktoś w końcu zdecyduje się ciebie zaprosić? Klub Wesele na ulicy Żurawiej wychodzi naprzeciw osobom, które chcą spędzić wieczór przy biesiadnej muzyce, bez tych wszystkich „ale”. Masz ochotę bawić się w dany weekend – to po prostu bawisz się do białego rana albo wpadasz na 3 godziny. Nikt nie będzie miał do ciebie pretensji.

Na miejsce trafisz bez trudu, bo klub jest widoczny (i słyszalny) z końca ulicy. Od wejścia do bramek, czeka spory tłumek osób ubranych współcześnie, ale zdarzają się także stroje trochę bardziej wieczorowe. Na bramce ochrona sprawdza, czy nie wnosisz nic podejrzanego na teren klubu. To taki standard, ale gdy wejdziesz do środka – czujesz się coraz bardziej absurdalnie.

klub wesele

Ogóreczek, wódeczka i popitka!

Dość powiedzieć, że opłatę za wejście pobiera dwóch panów ubranych w sutanny. Drogo nie jest – 20 zł od osoby. Klub otwierany jest dość wcześnie, bo o 21. Można potraktować go jako przystawkę albo zostać do rana.

Zeszliśmy po schodach, trafiając akurat na moment, gdy wodzirej w świecących na niebiesko okularach zachęcał „gości” do śpiewania sto lat. Wyobraź sobie nasze zdziwienie, gdy na środku sali pojawiła się najprawdziwsza para młoda! Za chwilę, jak przystało na prawdziwe polskie wesele – odśpiewano gorzką wódkę i potem impreza rozkręciła się na całego.

Klub składa się z dwóch pomieszczeń, gdzie w jednym gra DJ, a w drugim najprawdziwsza weselna kapela. Zatem w zależności od swoich upodobań muzycznych możesz przejść sobie z jednej do drugiej sali i bawić się akurat przy tym, co lubisz. A z tym myślę, że nie będzie ciężko – królują tutaj przede wszystkim piosenki Disco Polo, bez których przecież żadne wesele nie istniałoby. Z drugiej strony, jest ono przeplatane hitami z lat 70, 80, 90 i współczesnych więc na monotonię narzekać z pewnością nie można.

klub wesele

Największą siłą zdecydowanie są wspomniane sale – tutaj wszystko stylizowane jest na salę weselną. Gdzieś na ścianach wiszą portrety ślubne, hasła wzywające do zabawy bądź picia wódki na cześć pary młodej. Jest nawet ochroniarz przebrany za teścia, który w klapie ma wpięty kwiatek.

klub wesele

klub wesele

klub wesele

Najważniejsza jest oczywiście para młoda

Ta – niczym prawdziwi bohaterowie – poruszają się przez cały wieczór po sali i w zasadzie w każdej chwili można porwać ich do tańca. Przyznać trzeba, że zarówno do panny młodej, jak i pana młodego ustawia się spory wianuszek chętnych! Cała impreza przeplatana jest typowymi weselnymi zabawami zatem śpiewaniem sto lat, gorzka wódka oraz nieśmiertelny pociąg, w którym uczestniczy praktycznie cała sala! To nadzwyczaj integrujące i jeśli przy wejściu miałeś wrażenie, że wkręciłeś się na czyjąś imprezę – to po chwili czujesz się, jakbyś był wśród najlepszej rodziny. Minusem jest trochę mała sala, kiedy każdy próbuje tańczyć po północy kankana. 😉

Jak wesele, to również jedzenie. Stoły są i możesz sobie zarezerwować cały stolik lub niczym na prawdziwej imprezie – usiać do wielkiego rodzinnego stołu. Tych jest kilka, a w barze są raczej proste, chociaż nawiązujące do wesela przekąski, jak: śledź, tatar czy weselne ogóreczki.

klub wesele klub wesele klub wesele

To tak genialny pomysł, że aż dziwne, że nikt nie wpadł na to wcześniej

Klub Wesele z miejsca stał się moim ulubionym miejscem w stolicy. Każdy przecież wie, że na weselu człowiek bawi się najlepiej. To pełne folkloru miejsce, stanowiące ciekawą odmianę beztematycznych i miałkich dyskotek. To, co dla mnie szczególnie ważne, to fakt, że jest to miejsce dla każdego. Na jednej sali bawią się zarówno osoby w wieku ok. 20 lat, jak i około 50. Klub Wesele to doskonałe miejsce na weekendową zabawę, czy wyjście z większą grupą. Po prostu musisz tam pójść!

Klub Wesele/Club Wesele

ul. Żurawia 32/34, Warszawa
ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 9, Warszawa (podobno większy)
www.clubwesele.pl

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub nas!