Strona główna » Daria Zawiałow – wrażenia z koncertu młodej artystki, której można słuchać godzinami!

Daria Zawiałow – wrażenia z koncertu młodej artystki, której można słuchać godzinami!

Nasz siedmiolatka wyrosła na tyle, że wyrobiła już sobie swój gust muzyczny. Żeby sprawić jej radość, postanowiliśmy zabierać ją na pierwsze koncerty jej ulubionych artystów, przynajmniej do czasu kiedy będzie mogła na nie chodzić ze znajomymi. I wiesz co? Nie wiem, co cieszyło mnie bardziej - jej uśmiech, czy sam koncert!

Daria Zawiałow – młoda piosenkarka, która dosłownie zawładnęła umysłem naszej córki. A zaczęło się naprawdę niewinnie – ot, podczas jednej z naszych podróży w radiu leciał akurat utwór Szarówka.

To wystarczyło

Od tamtej pory piosenka ta w zasadzie nie znika z naszego życia. Lilka słucha jej w samochodzie, w swoim pokoju i czasem podczas kąpieli. Nawet nie wiem, w którym momencie sam zacząłem ją podśpiewywać przy wykonywaniu codziennych czynności. Zresztą Szarówka szybko okazała się furtką do słuchania innych przebojów Darii. Chwila z jej muzyką, szybko zamieniła się w inspirację do tańczenia, podśpiewywania i powrotu do brzdąkania na gitarze. Patrząc na to, jak młoda wciąga się w świat muzyki – postanowiliśmy zrobić jej niespodziankę i kupiliśmy bilety na ostatni koncert na trasie Helsinki, który odbył się w warszawskiej Stodole. Cóż to był za koncert!

Pierwszy koncert i od razu ogień!

Dorośli mogą się z tego śmiać, ale siedmioletnie dziecko słuchając muzyki – nie do końca wyobraża sobie to, jak taka impreza właściwie wygląda. Lilka do ostatniej chwili zastanawiała się, czego się w zasadzie spodziewać. To ciekawe doświadczenie obserwować jej tok rozumowania, bo przecież ma na koncie wiele innych fascynujących wydarzeń takich jak choćby wyścig F1. Mimo to – policzki dosłownie płonęły jej z emocji, kiedy przekraczała próg klubu. Ściskała swój bilet w ręku, a punktualnie o 19:20 udaliśmy się na wyznaczone miejsca (kupiliśmy siedzące, bo słusznie przewidzieliśmy, że dzieciak może nie dać rady wystać tyle czasu).

Na początek support, a potem petarda

Na Darię przyszło nam czekać aż do 20:20. Do czasu jej przyjścia sala zdążyła się już wypełnić po brzegi. Publiczność starał się rozgrzać support, który jednak będąc szczerym – nie porwał naszych serc, stąd nie zdołałem nawet zapamiętać jego nazwy.

Wszystko zmieniło się wraz z wejściem artystki na scenę i otwierającym utworem – a jakże! – Szarówką. Muzyka, śpiew, światła, dym i lasery momentalnie wypełniły całą salę – dając nam naprawdę fajne widowisko. W przerwach między utworami Daria miała okazję zaprezentować się jako mówczyni i muszę przyznać, że wypadła podobnie jak podczas wywiadów telewizyjnych. Wygląda zatem na przemiłą, skromną osobę, która wydaje się zaskoczona nagłym wzrostem swojej popularności i nie bardzo potrafi jeszcze przemawiać do wielkich tłumów. Wcale jej się nie dziwię! Mimo że sam uważam się za dość wygadaną osobę, zdecydowanie wolę pisać niż przemawiać!

Jej koncert to całe pasmo świetnych utworów, a niektóre z nich mieliśmy okazję posłuchać po raz pierwszy. Nie dziwię się, że zyskuje taką sławę, bo jej muzyka jest po prostu rytmiczna, wpadająca w ucho i to, co cenię najbardziej – śpiewa po polsku. Dzięki temu wystarczy jedna zwrotka, by móc się włączyć ze śpiewaniem i bawić się razem ze wszystkimi. Do tego utwory te są głębokie, przemyślane i poruszające ważne tematy. Nie zdziwię się, jeśli za rok-dwa lata Daria Zawiałow będzie świętować podobny sukces na scenie, jakim dziś cieszyć się może Dawid Podsiadło, który był… tajemniczą niespodzianką koncertu. Wyobraź sobie sytuację, w której Daria odśpiewała swoje największe hity, a w tym momencie pojawia się Podsiadło, który razem z nią odśpiewuje jej utwór „Gdybym miała serce”. To, że Stodoła po dziś dzień stoi nienaruszona to chyba zasługa grubych murów – ludzie z euforii o mało nie roznieśli sali!

Po koncercie mieliśmy udać się od razu do domu

Jednak nasza córka – a jakże by inaczej – miała inne plany. Poszliśmy w miejsce niewielkiego punktu sprzedaży gadżetów artystki – płyty, koszulki, czapki. Tam postanowiliśmy stać tak długo, jak będzie konieczne, by chociaż na chwilę Darię złapać i dostać od niej autograf.

Wiesz co? Zeszło się do grubo ponad 22.30, gdy jeden z organizatorów podszedł do nas – mówiąc, że ma jedną, jedyną przepustkę na backstage i może wziąć jedną osobę ze sobą. Nie wahaliśmy się przez moment i wypchnęliśmy młodą fankę do przodu. Tam Lilka nie tylko dostała upragniony autograf (a nawet dwa!), ale także zrobiono jej zdjęcie naszym telefonem.

daria zawiałow wrażenia z koncertu

daria zawiałow wrażenia z koncertu

Co myśmy najlepszego zrobili…

Po cichu liczyliśmy, że koncert w pewien sposób zamknie temat zapętlonych utworów granych non stop w naszym domu. Nie, nic nie zmienił. Muzyka gra głośniej niż przedtem, a autografy stoją obok innych idoli naszej córki – Kubicy i Karoliny Pilarczyk. Oczywiście piszę te słowa z żartem, bo trochę jej zazdroszczę – nie tylko tego, że ma swoich idoli w tak młodym wieku, ale także tego, że jest chyba w czepku urodzona, skoro konsekwentnie udaje jej się zbierać autografy od każdego z nich. Najwspanialsze jest to, że bawiliśmy się doskonale wszyscy troje, bo muzyka jest zwyczajnie bardzo fajna i wpadająca w ucho!

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz kolekcjoner gier i konsol. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Cześć!

Świat dzieli się na tych, którzy nie lubią zapachu benzyny i na tych, którzy go uwielbiają. My jesteśmy z tych drugich. Na tym blogu pokazujemy wszystkie fajne miejsca, które warto odwiedzić w Polsce. Nie musisz się już więcej zastanawiać co robić i gdzie iść w weekend. Z nami spędzanie czasu stanie się proste!

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!