Strona główna » Filtry Warszawskie – zwiedzamy najstarsze działające filtry powolne na świecie! Mają ponad 130 lat!
filtry warszawskie

Filtry Warszawskie – zwiedzamy najstarsze działające filtry powolne na świecie! Mają ponad 130 lat!

Jak wygląda zwiedzanie Filtrów Warszawskich? Jeśli od kilku lat starasz się nieudolnie o wejściówki albo po prostu chcesz zobaczyć, jak wygląda Stacja Filtrów - zapraszam cię serdecznie do naszej relacji z Dni Otwartych.

Warszawskie Filtry to dla mnie swoisty fenomen. Gdy tylko bilety na ich zwiedzanie pojawiają się w sprzedaży – tak samo momentalnie znikają, bijąc kolejne rekordy prędkości. Cóż, sam również wielokrotnie będąc zachęcony zdjęciem z tego tajemniczego miejsca – czekałem wraz z Klaudyną na swoją kolej. Raz się nawet udało, ale poprzez nieplanowany wyjazd – bilety niestety przepadły. Musieliśmy czekać kolejny rok, gdzie organizowano kolejne Dni Otwarte.

W końcu jednak się udało!

Uwielbiam pofabryczne budynki z czerwonej cegły. Ostatnio pięknie odrestaurowano Fabrykę Wódek Koneser, gdzie prócz pięknego miejsca do wypoczynku – Praga zyskała także Muzeum Polskiej Wódki. Podobny urok wywarły na mnie Warszawskie Filtry. Analogii jest tutaj całkiem sporo – styl budynków podobny, podobnie otoczone murowanym ogrodzeniem i ta gigantyczna przestrzeń! Cóż, to zapewne wynika z tego, że obie lokalizacje różni raptem 13 lat. Koneser został wybudowany w 1897 roku, a Warszawskie Filtry ukończono w roku 1886.

Nowo wybudowane Filtry Warszawskie były jedną z ważniejszych i najdroższych inwestycji w Polsce. Do ich budowy zaciągnięto najznamienitszy wówczas ród inżynierów pochodzenia brytyjskiego – rodzinę Lindleyów. Budowali oni wodociągi dla Sankt Petersburga, Pragi, Frankfurtu, Hamburga i wielu innych znamienitych miast. W tym dla Warszawy właśnie. 😀

Krótka historia filtrów

Co ciekawe, Filtry Warszawskie zaprojektował William Lindley, a wybudował je… też William Lindley, ale nie ten właściwy, tylko jego najstarszy syn. Mieszkańcy Warszawy nie przyjęli początkowo tego faktu ze zrozumieniem. Lud oburzał się, że młody William Heerlein (co prawda syn genialnego Lindleya, ale jednak sam bez większego doświadczenia) – będzie nadzorował tak wielką inwestycję. Wiadomo – chodziło o prestiż, ale również o pieniądze. Młody William Lindley miał 28 lat, kiedy rozpoczynał projekt. Zdecydowanie wygryzł swoich starszych konkurentów, którzy na pewno chętnie wzięliby udział w wielkim dziele, jakim miała być Stacja Filtrów. Mimo to młodemu Williamowi inwestycję udało się dokończyć, a o jej ponadczasowości niech świadczy fakt, że Filtry Warszawskie wykorzystywane są do dziś.

Inicjatorem budowy filtrów był ówczesny prezydent Warszawy – Sokrates Starynkiewicz. To rosyjski generał, który tak naprawdę z początku wcale nie garnął się do tej prezydentury. Po przyjeździe do Warszawy zobaczył miasto, które było w opłakanym stanie. Ulice ciasne, bez kanalizacji, wszystkie nieczystości wylewano wprost na ulicę – co sprawiało, że w upalne dni smród stawał się nie do zniesienia. Bardziej zamożni mieszkańcy stolicy wyjeżdżali latem na wakacje, a ci biedniejsi – okna zasłaniali deskami, żeby choć trochę odseparować się od nieprzyjemnej woni. Oczywiście w mieście nie obyło się bez licznych ognisk epidemii cholery.

Dostarczenie bieżącej i czystej wody stało się dla świeżo upieczonego prezydenta priorytetem. Przy wyborze lokalizacji brano pod uwagę dwa tereny. Na Mokotowie oraz na Ochocie. Ta druga lokalizacja wygrała ze względu na dwie zalety – była (wtedy) daleko poza miastem, co było kluczowe ze względu na potrzebną ilość miejsca i składowanego węgla potrzebnego do filtrowania wody; a poza tym był to najwyższy teren w okolicy.

filtry warszawskie
Nie pamiętam, żeby w szkole wspominali coś o nim w ciepłych słowach. Podobno to jeden z lepszych prezydentów Warszawy, który potrafił przeznaczyć własne pieniądze ze swojej emerytury na potrzeby stolicy.

Początkowo Filtry Warszawskie miały dodatkową cechę, a mianowicie – służyły także za park miejski. Teren był otwarty i cieszył się sporą popularnością wśród mieszkańców stolicy. Pomiędzy technicznymi budynkami znajdowały się alejki spacerowe oraz fontanny z najczystszą wodą w okolicy, bo lecącą wprost z wodociągów. Na ścianach zastosowano płaskorzeźby, jest nawet fontanna.

Zapewne zastanawiasz się, czemu dziś obiekt jest niedostępny dla mieszkańców? Wynika to z faktu, że na niektórych etapach oczyszczania wody stosuje się m.in. chlor, który w czystej postaci jest bardzo niebezpieczny dla człowieka. Dlatego w trosce o turystów (i pewnie masę przepisów), teren można zwiedzać tylko podczas zorganizowanych wycieczek.

filtry warszawskie filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

Filtry Warszawskie dzisiaj

Jak odbywa się zwiedzanie?

Dziś Filtry Warszawskie zwiedzać można tylko przy specjalnych, biletowanych okazjach. Bilet kosztuje ok. 10 zł, a wycieczka z przewodnikiem trwa około dwóch godzin. Zwiedzać można też podczas Nocy Muzeów, ale ja polecam Dni Otwarte w lipcu i sierpniu. Bilety co prawda rozchodzą się dosyć szybko, ale zanim prasa podłapie temat – spokojnie masz ok. 2-3 godzin na zakup biletu przez stronę wydarzenia. Nie jest to niemożliwe, jak niektórzy sądzą, nam się udało już drugi raz. 😉

Aby zwiedzić Filtry Warszawskie – musisz mieć ze sobą dokument tożsamości. Na wycieczkę możesz też zabrać dzieci, ale raczej starsze. Podczas naszego zwiedzania kilkoro młodszych uczestników (ok. 7-8 lat) dość mocno się nudziło. Wiem, że zwiedzanie jest trochę utrudnione, ale to w końcu wciąż działające przedsiębiorstwo. Tak samo jest, chociażby w Muzeum Gazownictwa (które swoją drogą też mocno polecam, a nie ma tam aż takich kolejek).

Stacja Filtrów – co można obejrzeć?

Wieża Ciśnień

Pierwszym obiektem, do którego można wejść – jest dawna wieża ciśnień, która zachowała się praktycznie w nienaruszonym stanie. Tak po prawdzie – to mimo Powstania Warszawskiego i licznych starć – Filtry Warszawskie zostały praktycznie nienaruszone podczas wojny, bo zarówno Niemcy, jak i Rosjanie zwyczajnie wykorzystywali i potrzebowali tego obiektu.

Wieża Ciśnień ma wysokość 40 metrów, na jej szczyt prowadzą 234 schody, a sama wieża zapewniać miała odpowiednie ciśnienie w systemie wodociągowym. Komin w jej wnętrzu przydawał się zwłaszcza zimą, sprawiając, że woda nie zamarzła i przez lata nie rozsadziła rur. Ciekawostką jest, że na jej szczycie znajduje się chorągiewka, która prócz tego, że dostojnie wygląda – może być wykorzystana dodatkowo (prócz lepszych narzędzi) do wskazania kierunku, w którym wieje wiatr, jeśliby doszło do jakiegokolwiek skażenia chlorem i trzeba by się było ewakuować.

filtry warszawskie

filtry warszawskie

Dawna Hala Pomp, dziś Muzeum Wodociągów i Kanalizacji

Kolejnym obiektem, który możemy zobaczyć – jest Muzeum Wodociągów i Kanalizacji. Znajduje się ono w miejscu dawnej hali pomp parowych. Muzeum poświęcone zostało ojcu i synowi Lindleyom. Tu z bliska można obejrzeć projekty, resztki oryginalnej drewnianej rury wodociągowej z czasów „przed” Filtrami. Możesz też przejść się fragmentem nowo wybudowanego kanału, by uzmysłowić sobie – ile cały projekt wymagał nakładu pracy, cegieł i wiedzy. Są tu archiwalne zdjęcia Stacji Filtrów i sporo innych eksponatów. Ku mojemu zdumieniu muzeum jest całkiem nowoczesne i świetnie uzupełnia całą prelekcję wygłaszaną przez przewodnika.

Wokół obiektu umieszczono fragmenty maszyn, armatury wodociągowej i kanalizacyjnej.

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

Budynek administracyjny i budynki techniczne

Przewodnik prowadzi nas wokół zabytkowych budynków wykonanych z czerwonej cegły. Znajdują się tu dawne mieszkania dla kadry kierowniczej Stacji Filtrów (obecnie biura), wodomiar Venturiego (służący niegdyś do mierzenia ilości wody spływającej na obszar dolnego miasta), dawne budynki socjalne, dawne wagony kolejowe (które kiedyś służyły do wyładowywania węgla) i kilkanaście eksponatów porozrzucanych w różnych częściach Stacji Filtrów. Przewodnik oczywiście wszystko dokładniej wyjaśnia, wielu rzeczy można dotknąć lub wejść do środka.

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

Filtry Powolne

Najciekawszym obiektem są słynne filtry powolne, które każdy z nas ma okazję zobaczyć na zdjęciach promujących całe wydarzenie. Wyglądają jak wyjęte z jakiejś komnaty niczym z Harrego Pottera. Woda przepływa tu przez filtracyjną warstwę piasku. Gdzieniegdzie została jeszcze ułożona warstwa węgla aktywnego, ale w miarę czyszczenia kolejnych zbiorników – już nie kładzie się nowej.

Cóż, muszę przyznać, że inaczej to sobie wyobrażałem. Spodziewałem się, że ujrzę osadniki wody surowej i długie zbiorniki wody czystej. Tymczasem filtr nr 9 (bo do niego turyści mogą wejść), jest niczym innym jak kilkumetrowym balkonem, do którego może wejść naraz maksymalnie 4 osoby. Nie mam pojęcia czemu, ale byłem przekonany, że turyści są wpuszczani podczas jego czyszczenia tak, by móc sobie tym ogromnym zbiornikiem po prostu przejść. Gdyby tak było, to mógłbym go zwiedzić za… 8 lat. Tyle czasu bowiem zbiornik pracuje bez potrzeby jego renowacji czy czyszczenia podłoża. Zrobić tu można co najwyżej dwa ujęcia i faktycznie nic więcej ponad to, co widać na poniższych fotkach – nie zobaczysz. Ale piękne to jest i tak. 🙂

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie

Zakład Filtrów Pośpiesznych

Ostatnim obiektem jest Zakład Filtrów Pośpiesznych, który jest jednocześnie obiektem najmłodszym, bo wybudowany został w latach sześćdziesiątych. Wyróżnia się swoją modernistyczną architekturą. W jego wnętrzach znajdowały się 23 stoły operatorskie, a jego rolą była wstępna filtracja wody przed skierowaniem jej na filtry powolne.

filtry warszawskie

filtry warszawskie

filtry warszawskie filtry warszawskie

filtry warszawskie

Czy warto zwiedzić Filtry Warszawskie?

Jadąc na miejsce – miałem trochę większe oczekiwania, ale może zwiedzanie przyćmił fakt mojej niedawnej wizyty w Oczyszczalni Ścieków Czajka. Okazuje się, że oczyszczenie wody na początku jest znacznie prostsze niż na jej końcu. Warszawskie Filtry przyciągają wzrok architekturą i z pewnością są miejscem pełnym ciekawostek, jednak Czajka przy tym dosłownie wgniata w fotel rozmachem i złożonością procesu. Działa też na zmysły – dosłownie: na wzrok, węch i wyobraźnię, że ze ścieków, które spuszczamy codziennie do rur – wychodzi na końcu czysta woda.

Jeśli będziesz miał szansę zwiedzić Stację Filtrów, to oczywiście się nie wahaj. Zespół Stacji Filtrów został określony jako pomnik historii, a więc zyskał najlepszą formę ochrony, jaką może dostać zabytek w Polsce. Filtry zostały w dużej mierze odnowione, a dziś stanowią świetny pomysł na wycieczkę po śladach historii. Przewodnik nie szczędzi mnóstwa ciekawostek, chętnie odpowiada na pytania i tłumaczy skąd trafia do nas woda w poszczególnych dzielnicach.

Na miejscu można napić się Warszawskiej Kranówki (o ile jeszcze tego nie robiłeś) i dowiedzieć się jakie innowacje stosuje się teraz od czasu uruchomienia Stacji Filtrów. Ciekawostką jest fakt, że niektóre z tutejszych obiektów są od 130 lat ciągle w użyciu, zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem. Jak to możliwe, że mieszkańców przybyło, a one nadal są wydajne? Do budowy wykorzystano wyłącznie najlepsze polskie materiały, a sam Lindley był takim mózgiem, że przewidział nawet takie rzeczy jak możliwość rozbudowy. Na świecie jest wiele starszych wodociągów z takimi filtrami, ale służą one już wyłącznie jako muzea. Już sam ten fakt powoduje, że warto to miejsce zobaczyć!

Filtry Warszawskie

Filtry Warszawskie zwiedzać można przy okazji organizowanych wydarzeń takich jak np. Dzień Wody, albo w okresie letnim. Obowiązują wcześniejsze zapisy i przedpłata biletu.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub nas!