Strona główna » Dzień Transportu Publicznego – zobaczyliśmy, jak wygląda transport miejski od kuchni!
dzień transportu publicznego

Dzień Transportu Publicznego – zobaczyliśmy, jak wygląda transport miejski od kuchni!

Dni Transportu Publicznego to coroczna impreza, którą do tej pory omijałam szerokim łukiem. Kompletnie niesłusznie!

Dni Transportu Publicznego w Warszawie odbywają się od 2002 roku. Zajezdnia Ostrobramska była na mojej drodze do centrum stolicy, odkąd moi rodzice stwierdzili, że dobrze byłoby się przeprowadzić na ówczesne zadupie do Wesołej.

Podróżowanie kiedyś między dzielnicami – od Wesołej do Wawra – w tamtym czasie to była jakaś masakra. Jeśli spóźniłeś się na autobus, to następny miałeś za 2-3 godziny. Portfel miałam wypchany od dwuzłotówek, żeby w „razie w” było na busa, ale efekt był taki, że ciągle jeździłam busem. Autobusy w kółko się psuły, nie przyjeżdżały na czas i nawet nie można było sprawdzić, co się właściwie stało, bo nie było netu. Aby uniknąć głupiego czekania w drodze powrotnej – trasę planowałam przeważnie przy Centrum Handlowym Promenada. Łaziłam po sklepach i robiłam inne dziwne rzeczy, jakie robili kiedyś nastolatkowie, czyli np. potrafiłam przeczytać całą książkę, przesiadując w Empiku. Czekając na „swój numer” na przystanku, szlag mnie trafiał, jak widziałam kolejną z rzędu tabliczkę „Zjazd do Zajezdni Ostrobramska”.

To pewnie dlatego, przez tyle lat nie udało mi się przybyć na Dni Transportu Publicznego, które są tu organizowane ładnych kilka lat. Mimo że widziałam te wszystkie baloniki, kolorowe budki i inne atrakcje – nawet nie pomyślałam, aby któregoś roku się tu specjalnie wybrać. Wszystko jednak poszło do przodu, w międzyczasie postało kilkanaście nowych linii, poprawiono komunikację (i dorobiliśmy się samochodu hehe) i kiedy tylko wpadłam na informację, że impreza się ponownie powtórzy – zupełnie inaczej do tego podeszłam. 🙂 I wiesz co? To naprawdę jest fajna impreza!

Dni Transportu Publicznego – o co chodzi?

Dni Transportu Publicznego to takie coroczne święto, w którym chodzi o promowanie transportu publicznego.  Impreza sąsiaduje z Europejskim Dniem Bez Samochodu i w ten dzień nie trzeba płacić za bilet. Kasowniki są zablokowane i można sobie zwiedzać Warszawę za friko (jeśli wcześniej nie kupiłeś biletu miesięcznego). W różnych miejscach stolicy zorganizowane były atrakcje dla dzieci, ale i dorosłych. Przez chwilę się wahaliśmy, czy warto jechać na wszystkie, ale okazało się, że tak! W każdym miejscu zobaczyć można było zupełnie co innego i imprezy miały kompletnie odmienny charakter. Jeśli jesteś fanem starych autobusów, czy tramwai – to właściwie jedna z niewielu szans (poza Nocą Muzeów), aby sobie je dokładnie obejrzeć.

Zajezdnia Ostrobramska

W Zajezdni Ostrobramska zorganizowano główne atrakcje. Tutaj też po południu było najwięcej ludzi. Oprócz minizajęć dla najmłodszych takich jak konkursy wiedzy o metrze, kolorowanek, quizów, spotkań z ceramiką, czy spotkań z Lasami Państwowymi, Strażakami i Strażnikami Miejskimi – odbyło się tu też wiele pokazów.

Dużą uwagę zwrócił poszkodowany w wypadku plastikowy facet, który z daleka wyglądał jak prawdziwy. Przy zdezelowanym Seicento, wysmarowanym czerwoną cieczą – prezentował się dość masakrycznie. Instruktorzy pokazali, jak wygląda taka akcja ratunkowa – wybili szybę i wyciągnęli go z kłębów dymu. Później można było podejść do namiotu, gdzie pokazywali, jak sie taką osobę reanimuje.

dzień transportu publicznego

dzień transportu publicznego

Oprócz powyższego były zaprezentowane akcje odbicia autobusu przez Oddział Specjalny, czy pokaz driftu ciężarówki. Wszystko odbywało się zgodnie z harmonogramem dostępnym m.in. w internecie, więc można było wpaść tylko na najbardziej interesującą nas część atrakcji.

dzień transportu publicznego

Na miejscu oczywiście nie brakowało typowo jarmarcznych atrakcji, które pojawiają się chyba na wszystkich festynach. Były karuzele, baloniki, dmuchańce, a dzieciaki dostawały torby z gadżetami MZA. Chętni mogli nabyć tablice autobusowe z rozkładem jazdy. Gdyby nie to, że w ciągu lat zmieniła mi się koncepcja na mieszkanie – pewnie sama bym sobie jakąś kupiła.

dzień transportu publicznego

Osobiście – najbardziej podobała mi się część z zabytkowymi autobusami. Tak naprawdę, wcale nie wszystkie były zabytkowe i miło było sobie przypomnieć, że już nie musisz się czuć jak kredka w pudełku, jeżdżąc nimi na co dzień. 😉 W Zajezdni Ostrobramska zaprezentowano też najnowocześniejsze rozwiązania – pojazdy hybrydowe, elektryczne i gazowe. Wiesz, że Polska jest w czołówce Europy, jeśli chodzi o elektryczne autobusy? Wyprzedza nas jedynie Wielka Brytania, Holandia i Francja.

dzień transportu publicznego dzień transportu publicznego dzień transportu publicznego

Po odwiedzeniu Zajezdni Ostrobramskiej można było kontynuować aktywną sobotę i pojechać specjalną linią 400 do Zajezdni Wola.

Zajezdnia Wola

Zajezdnia Wola kompletnie mnie zaskoczyła. Powstała w tym miejscu w 1903 roku na potrzeby rozwijającej się sieci tramwajów konnych. W środku przedstawione zostały wystawy taboru historycznego, ale także nowoczesnego. Nie zabrakło też wystawy z omnibusami konnymi. Do większości eksponatów można było wejść i zachwycić się, jak kiedyś pięknie wyglądały zarówno od zewnątrz, jak i od środka. Dzisiaj już się takich cudeniek nie robi…

dzień transportu publicznego

dzień transportu publicznego dzień transportu publicznego

W tym miejscu występowała także grupa teatralna Warszawiaki. Ostatni raz miałam okazję zobaczyć ich możliwości na Torze Służewiec, podczas wyścigów konnych. W Zajezdni Wola także byli poprzebierani w historyczne stroje i posługiwali się zabawną gwarą warszawską. Strasznie ich lubię, bo mieszają się w tłumie i potrafią swoimi krótkimi przedstawieniami wprawić w dobry nastrój.

Głodni mogli nabyć chleb ze smalcem lub grochówkę.

dzień transportu publicznego

W Zajezdni znalazło się także miejsce na ekspozycję kilku sklejanych modeli, czy makiet. Ten pociąg na zdjęciu poniżej był tak dopracowany, że wytwarzał nawet swoją parę!

dzień transportu publicznego

W tym samym miejscu, gdzie Zajezdnia Wola – znajduje się także Zakład Naprawy Tramwajów. Turyści mogli zobaczyć podwozie tramwaju typu 105N i przy okazji zobaczyć gigantyczną halę, w której to wszystko się dzieje.

dzień transportu publicznego

dzień transportu publicznego dzień transportu publicznegoDużą radością było zwiedzenie dopiero co odnowionego zabytkowego wagonu K#446 z 1940 roku.

dzień transportu publicznego

dzień transportu publicznego

dzień transportu publicznego

Bardzo fajnie to wszystko zostało pomyślane. Większość tłumu została na Ostrobramskiej, a im dalej jechałeś, tym więcej mogłeś zobaczyć i lepiej doświadczyć całej imprezy Dni Transportu Publicznego.

O ile autobusami z Zajezdni Ostrobramskiej miałam okazję już jeździć (np. takim Ogórkiem), to o starych tramwajach nie miałam nic do powiedzenia. W Zajezdni Wola prócz pięknych maszyn dzieciaki mogły zrobić sobie zdjęcie z automatu, zobaczyć symulator jazdy tramwajem, złożyć modele tramwajowe, czy pobawić się w malarza. Dodatkowo organizowane były króciutkie przejażdżki drezyną.

dzień transportu publicznego

Ta część Dni Transportu Publicznego została najmilej przez nas zapamiętana. I tak naprawdę można było wycieczkę tu skończyć albo… pojechać dalej Tramwajową Linią „O”.

Zakład Energetyki Trakcyjnej i Torów

Ostatnia część skupiająca się w Zakładzie Energetyki Trakcyjnej i Torów skupiona była na części technicznej. Nie brakuje tak nielubianych wozów technicznych (bo jak wyjeżdżają na ulicę, to pewnie coś siadło). Przeważnie nie ma chwili, by je obejrzeć, bo prawie zawsze człowiek w takich sytuacjach na mieście się spieszy. Tu zobaczyć można było osprzęty sieci trakcyjnej, sprzętu torowego, czy zwrotnice.

dzień transportu publicznego dzień transportu publicznego dzień transportu publicznego dzień transportu publicznego

Genialną częścią wydarzenia była możliwość samodzielnego przestawienia zwrotnicy (oczywiście pod czujnym okiem technika) i pobawienia się w gięcie i prostowanie szyn.

dzień transportu publicznego

Uczestnictwo w wydarzeniu Dnia Transportu Publicznego zajęło nam ponad trzy godziny! Impreza jest genialna, można się dowiedzieć wielu ciekawostek (często od samych pracowników) o tych zamkniętych dla nie-pracowników na co dzień pomieszczeniach i spędzić miło czas. Jestem pod wrażeniem organizacji, jest to na pewno jedno z fajniejszych dni otwartych po Nocy Muzeów.

Klaudyna Turczyńska

Nie może usiedzieć w miejscu, każdy weekend spędzałaby w trasie. Pasjonatka fotografii. Lubi odpoczywać na wsi, ale kocha miasto. Łatwo odnajduje się w każdej roli i nie potrafi spędzać czasu bezczynnie. Czasem można ja spotkać, jak pilotuje z dzieckiem samolot i bazgra kredą po chodnikach, malując kotki. Nie żyje bez kawy.

Spodobało się? Polub nas!