Strona główna » Bieg Zajączków – najbardziej wielkanocny bieg w Polsce!
bieg zajączków

Bieg Zajączków – najbardziej wielkanocny bieg w Polsce!

Bieg Zajączków to kolejny ciekawy bieg typowo familijny, w którym przy okazji dobrej zabawy możesz pomóc innym. Zobacz jak było na pierwszej jego edycji!

Od czasu do czasu nasza Lilka lubi mi potowarzyszyć w biegach. To zawsze jest dla niej wielkie wydarzenie. Stać na linii startu z kilkunastoma rówieśnikami, potem męczący bieg, by w końcu odebrać niewielkie, ale jakże znaczące dla niej trofeum – medal. To wszystko niewiele kosztuje, ale daje jej ogromną satysfakcję.

Często widzę ją, jak w domu co jakiś czas spogląda na swoje dyplomy czy odznaczenia – za jazdę na nartach, za konkursy taneczne, za biegi czy inne konkurencje. Jest z nich dumna, a ja jestem szalenie dumny z niej. Ma dopiero sześć lat, a tak wiele osiągnęła i przeżyła.

bieg zajączków

bieg zajączków

A co ważne – podchodzi do sportu na wesoło

Nie czuje presji, by koniecznie dobiec na pierwszym miejscu. Czasem mam wrażenie, że ja te biegi przeżywam bardziej od niej. Gdy szliśmy na Bieg Zajączków, pytałem jej – czy chce wygrać. Ona spokojnie odpowiedziała, że nie liczy się wygrana, ale sam udział. Gdy zatem wystartowała z linii startu, dała z siebie wszystko. Oczywiście, to nie wystarczyło by dobiec w pierwszej trójce, ale widziałem, że była przejęta i dumna z siebie, że dała radę.

To nie był jej pierwszy bieg, ale jeden z ważniejszych

Wcześniej brała udział w Biegu Wedla, Runmageddonie, czy Biegu Mikołajów. I to ten ostatni wspomina najbardziej. Lilka jest szalenie uczuciową osobą i stara się pomagać wszystkim na tyle, jak bardzo może i potrafi. Trudno wymagać czegoś od sześciolatki, a tymczasem często widzę, jak wyciąga pomocną dłoń do rówieśników. Bieg Mikołajów był dla niej bardzo ważny. Z jednej strony bawiła się doskonale, a z drugiej – miała poczucie spełnienia dobrego uczynku.

Od tamtej pory pytała mnie, kiedy wystartujemy ponownie. W końcu trafiła się ku temu idealna okazja!

bieg zajączków bieg zajączków

Bieg Zajączków – kapitalny bieg w niebanalnej sprawie

Autorzy Biegu Mikołajów postanowili przygotować wiosenną edycję. Nikt jednak nie spodziewa się spotkać Dziadka Mroza biegającego po lesie, toteż zaproszono jego starego, dobrego znajomego – Zajączka Wielkanocnego. Ten zwierzak jak nikt inny kojarzy się z radością, nadzieją i nowym życiem. Czy ktokolwiek mógłby być lepszą, honorową postacią biegową? Nie wydaje mi się.

Bieg Zajączków zorganizowano w lesie przy samym Centrum Zdrowia Dziecka i na CZD były również zbierane pieniądze. Zasady były proste – za każdy przebiegnięty kilometr, sponsor przekazywał złotówkę na CZD. Warto zatem było dać z siebie jak najwięcej, bo prócz tego, że motywowało to do biegu – to jeszcze realnie mogło pomóc podopiecznym Centrum.

Pierwsza edycja skromna, chociaż gorąca od emocji

Miasteczko biegowe było malutkie i oprócz obowiązkowego punktu rejestracyjnego oraz podium – cztery namioty mieli również sponsorzy. Był też foodtrack, który dla biegaczy miał wodę, a dla innych serwował lody lub gofry. Wśród atrakcji był również chyba najsłynniejszy królik – Duracell, który pomagał dzieciom przy rozgrzewce, zachęcał je do zabawy i oczywiście dzielił się energią. 😉

bieg zajączków

bieg zajączków

Nie można było zatem narzekać na brak emocji. Trasa zarówno dla dzieci, jak i dla biegu dorosłych wytyczona została w pięknym lesie na tyłach CZD. Dzieci miały do pokonania 500 m, zaś dorośli biegli na 10 kilometrów. Pętla dla dorosłych miała równo 2500 m, ale jeśli ktoś nie czuł się na siłach – to po przekroczeniu linii startu – po każdej z pętli mógł zrezygnować z dalszego udziału. Jednak by do kasy od sponsorów wpadło więcej pieniędzy – trzeba było tych pętli przebiec cztery, które odpowiadały całemu dystansowi.

Bieg Zajączków to fajna inicjatywa ze ślicznym medalem

Brakowało odpowiednika dla Biegu Mikołajów. Tym bardziej cieszę się z obecności Zajączków. Fantastyczna atmosfera i poczucie robienia czegoś dobrego dla dzieciaków – dodatkowo tylko motywowało do większego wysiłku. Jestem przekonany, że za rok na starcie będzie nas znacznie więcej!

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!