Strona główna » realme Watch S i Buds Air Pro – i życie staje się prostsze!

realme Watch S i Buds Air Pro – i życie staje się prostsze!

Moje wrażenia z testów zegarka, którego nie da się rozładować i słuchawek z ANC za grosze.

W technologii, jak w każdej innej gałęzi gospodarki – pojawia się czasem moda na jakiś konkretny rodzaj produktu. Wówczas każdy producent chce się w takim rynku odnaleźć. Historia zna wiele takich przypadków – tamagotchi, fidget spinner, powerbanki, selfie sticki, a w ostatnim czasie są to zegarki i słuchawki typu true-wireless. Każdy chce mieć w swojej ofercie coś z tej kategorii, bo daje to gwarancję łatwego i szybkiego zysku. Czy dotarliśmy już do granicy wytrzymałości rynku i konsumentów? Najwyraźniej nie, bo realme wprowadza na rynek swoje odmiany popularnych akcesoriów. Spędziłem z nimi blisko trzy tygodnie i mówię uczciwie – są zaskakująco dobre!

realme Watch S

Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu zegarek na ręku miał jedną funkcję – mierzenia czasu – i wielomiesięczny (jeśli nie wieloletni) czas pracy na baterii. Ale potem Szwajcarzy i z tym sobie poradzili, wymyślając mechanizm grawitacyjny, który sprawił, że można było zapomnieć w ogóle o wymianie baterii w zegarku. Prawdziwą ekstrawagancją była dodatkowa tarcza z kalendarzem, chociaż nie znam nikogo, komu chciałoby się ją notorycznie nastawiać. Wszak, raz w miesiącu trzeba było spędzić parę chwil na mozolnym kręceniu koronką, by ustawić odpowiednią datę na tarczy. Inaczej w okolicy czerwca – data różniła się już o dwa tygodnie.

Dziś jest zupełnie inaczej. Mamy smartwatche z setkami (jeśli nie tysiącami) funkcji, za to jeśli pojawia się potrzeba zweryfikowania godziny – okazuje się, że i tak trzeba sięgnąć po telefon, bo zegarek akurat się rozładował.

Realme Watch S – zegarek, który niczego nie udaje

Taka myśl mi przyszła w chwili, gdy rozpakowałem nowego smartwacha od realme. Na rynku jest sporo konkurencyjnych propozycji, które na siłę próbują naśladować klasyczne czasomierze, co samo w sobie jest karykaturalne. Próbują być premium, ale każdy, kto chociaż raz miał porządny, markowy klasyczny zegarek z tarczą – wie, że smartwatche są ich zwykłą imitacją. I tego się nie przeskoczy.

Design realme jest prosty. Powiedziałbym, że wręcz uproszczony do rozsądnego minimum. Nie jest brzydki, bo i wyświetlacz ma jasny, wyraźny (chociaż LCD, a nie Oled), otoczony niewielkimi ramkami i zamknięty w metalowej kopercie. Całość spięta gumowym paskiem (który jednak jest dość sztywny i powoduje pocenie rąk. Można go jednak z łatwością wymienić) – prezentuje się naprawdę schludnie. Przede wszystkim – patrzysz na niego – i wiesz, że jest to zegarek, który jest smartwatchem i nie udaje przy tym klasycznego czasomierza. I to wbrew pozorom spora zaleta.

Jak na niską półkę cenową (ale nie jakościową!), wachlarz jego możliwości jest całkiem spory.

Na pokładzie znajdziemy więc pulsometr, pulsoksymetr (czyli czujnik ilości tlenu we krwi), monitor snu, krokomierz, 3-osiowy przyspieszeniomierz, 16 funkcji treningowych, a całość oparto na autorskim systemie operacyjnym. Oczywiście nie zabrakło też tak standardowych opcji jak: budzik (za pomocą wibracji), pogoda, timer, czy sterowanie muzyką i aparatem w telefonie. Są też wszelkie powiadomienia, które sobie zażyczymy – od przychodzących połączeń, smsów, po wiadomości na Facebooku. Nie można w nich wejść w interakcję, ale fajnie, że są wyświetlane.

Czego zabrakło? Brakuje choćby GPS, więc nie ma szans, by zostawić telefon w domu i pójść pobiegać z samym zegarkiem na ręku. System nie przewiduje też opcji doinstalowania żadnej aplikacji z zewnątrz. No i największa wada – urządzenie potrafi się rozłączyć z dedykowaną aplikacją w losowych momentach, przez co jest problem ze zrzutem danych np. o ilości kroków. Powiadomienia się otrzymuje, ale appka nie działa. Jestem jednak pewien, że naprawią to w kolejnych aktualizacjach.

realme watch s i buds air pro

 

Fenomenalny czas pracy na baterii

Wszelkie wady, jakie posiada ten smartwatch, są eliminowane przez fenomenalny czas pracy na baterii. Nie to, że jest to 3-4 dni jak u konkurencji, gdy wyłączy się wszystkie opcje. Ile więc pracuje w przypadku realme? Nie wiem. Tak serio pisząc to… naprawdę nie wiem. Pierwsze włączenie zegarka nastąpiło u mnie 24 grudnia, a gdy piszę te słowa – jest 12 stycznia, a ja nadal mam ponad 65% baterii! Pierwsze kilka dni to była walka z własnymi odruchami i lękiem, że oto wyjdę na miasto, a zegarek zaraz się rozładuje. Potem miałem podejrzenia, że może coś jest nie tak z samym oprogramowaniem i nie pokazuje faktycznego stanu baterii? Potem jednak zupełnie o nim zapomniałem. I to jest coś, czego nie oferuje konkurencja. Zapominasz, że masz na ręku zegarek, który trzeba ładować. Jak w klasycznych czasomierzach!

Pisząc więc o realme Watch S – mam w głowie obraz sensownego zegarka za około 300 zł, który posiada podstawowe funkcje zachęcające do treningów oraz ruchu, który na jednym cyklu ładowania pracuje najdłużej ze wszystkich znanych mi konstrukcji. Do tego wygląda naprawdę schludnie.

realme watch s i buds air pro

realme watch s i buds air pro

Realme Buds Air Pro

Drugim wspomnianym gadżetem są słuchawki realme Buds Air Pro, które… no nie, nie wyglądają jak te od Apple, bowiem teraz wszystkie produkty tego typu tak wyglądają. To małe, schludne słuchawki zamknięte w niewielkim etui, będącym jednocześnie ich ładowarką.

Etui wykonane jest z błyszczącego plastiku, przez co w bardzo łatwy sposób łapie wszelkie drobne zarysowania. Za to pojemnik jest niewielki i doskonale odnajdzie swoje miejsce zarówno w męskiej kieszeni, jak i na dnie damskiej torebki. Słuchawki ładuje się poprzez schowanie słuchawek do opakowania i podpięcie go pod zwykłą ładowarkę od telefonu (USB-C) lub powerbanka. W zestawie znalazł się jeszcze sam kabel USB-C oraz zapasowy zestaw gumek o innym rozmiarze, by dopasować je do uszu.

realme watch s i buds air pro

realme watch s i buds air pro

Buds Air pro – użytkowanie

Słuchawki grają nad wyraz dobrze. Oczywiście, ze względu na rozmiary nie ma mowy tutaj o jakimś wyjątkowo wyczuwalnym basie, a najlepiej sprawdzają się średnie tony. Grają jednak naprawdę czysto i myślę, że nie można mieć tu powodów do narzekań. Zwolennicy basu powinni zaś skorzystać z aplikacji realme link (tej samej co od zegarka) i podłączyć słuchawki za jej pomocą. Wtedy można skorzystać z trybu “Bass Boost+”, który sprawia, że dźwięk jest cieplejszy, przyjemniejszy, a bas faktycznie bardziej wyczuwalny.

Słuchawki doskonale leżą w uszach. To działa na zasadzie – wkładasz i zapominasz o ich istnieniu. Są lekkie, nie uwierają i co najważniejsze – nie wypadają z uszu, co potrafi przecież doprowadzić do szału.

W tak małym sprzęcie za tak niską cenę (kosztują raptem 349 zł) znalazło się nawet ANC, czyli aktywna eliminacja szumów. Słuchawki wyposażone są w dwa mikrofony, które rejestrują to, co dzieje się dookoła nas, by wygłuszyć świat zewnętrzny. Działa to bardzo dobrze i miałem wrażenie, że rzeczywiście z 80% hałasów z zewnątrz jest eliminowanych. Świetnie też sprawdzają się podczas połączeń telefonicznych – nikt z rozmówców ani razu nie zorientował się, że rozmawiam z nimi przez słuchawki, a nie telefon.

Kapitalny zestaw za rozsądne pieniądze

W elektronice, jak w każdym innym obszarze – znaleźć można urządzenia szalenie tanie, jak i absurdalnie drogie. Zestaw od realme to taki trochę złoty środek. W sklepach znajdziesz najtańsze opaski (np. od Xiaomi) już za kilkadziesiąt złotych. Jednak smartwatch z okrągłym cyferblatem w cenie 300 zł to świetna propozycja cenowa.

Zegarek ma fenomenalną baterię, a Budsy z ANC to chyba najtańsza propozycja na rynku w tej chwili. To taki dobry zestaw dla każdego, kto marzy o smartwatchu albo słuchawkach “prawdziwie bezprzewodowych”, a nie ma jasno sprecyzowanych oczekiwań. Po trzech tygodniach użytkowania jestem z nich bardzo zadowolony, a przecież na przestrzeni lat miałem wielokrotnie okazję sprawdzać propozycje zarówno droższe jak i tańsze.

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (24). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)