Strona główna » Philips PH805 – słuchawki z aktywną redukcją szumów w rozsądnej kwocie
philips ph805

Philips PH805 – słuchawki z aktywną redukcją szumów w rozsądnej kwocie

Słuchawki z bajerem za rozsądne pieniądze!

Pamiętasz jeszcze okres, w którym Nokia szturmowała rynek telefonami z Windowsem na pokładzie i pasującymi do nich akcesoriami? Pamiętam, gdy zakupiłem Lumię 800, która dosłownie wgniatała w fotel, a potem dokupiłem do niej jeszcze Nokia Purity Pro by Monster. Były to moje pierwsze słuchawki z aktywną redukcją szumów, chociaż kosztowały mnie bagatela 1300 zł.

Philips pokazuje, że można taniej

Po rozstaniu z moimi Purity Pro nie zainwestowałem już w takie słuchawki, bowiem cena zawsze wydawała mi się za duża. Ot, wiesz, wtedy to był taki młodzieńczy kaprys, a dziś króluje jednak rozsądek. Gdy więc Philips wypuścił na rynek opisywany dziś przeze mnie model za mniej niż 400 zł – wiedziałem, że muszę je sprawdzić. Na czym producent zaoszczędził? Czy jakość, które reprezentują słuchawki – uzasadniają cenę? No i czy cały ten ANC (skrót od Active Noise Canceling – aktywna redukcja szumów), jest wyczuwalny?

philips ph805

Opakowanie i pierwsze wrażenia

Pudełko i rozpakowanie zestawu robi pierwsze super wrażenie. Słuchawki dostarczane są w futerale ze sztywnego tworzywa sztucznego, które mieści w sobie także kabel zasilania. Całość spakowana jest w grube tekturowe pudełko wraz z broszurkami i instrukcją obsługi.

Gdy otworzy się ów futerał, pierwsze co do nas dociera to jednak… niemożliwy wręcz intensywny zapach gumy i plastiku. Kojarzysz taki zapach tanich, gumowych, stadionowych trampek? Kupowało się kiedyś do szkoły, bo były tanie i wygodne, ale jednak cuchnęły gumą i klejem. Nie inaczej jest z Philips PH805. Zdecydowanie, pierwszy tydzień użytkowania przeleżały gdzieś w okolicach parapetu w salonie, by ów intensywny zapach uleciał.

Potem jednak już było znacznie przyjemniej. Słuchawki są eleganckie – chociaż zrobione w całości z plastiku, jednak jakości tworzywa nie można im odmówić. Plastik jest przyjemny w dotyku, muszle na uszy są wykonane solidnie, a pałąk płynnie wpada do nauszników za pomocą wspornika w kształcie litery S. Przyciski są dyskretnie pochowane, podobnie jak logo producenta, które jest tylko na jednej z muszli i nie wyróżnia się zanadto. Najfajniejsze jest jednak to, że są naprawdę lekkie – ważą tylko 235 gram! Dla mnie ważną zaletą jest też to, że słuchawki można złożyć na kilka sposobów, a nawet położyć je zupełnie na płasko. To bardzo ułatwia transport!

philips ph805

Wrażenia z użytkowania

W ostatnim czasie ze słuchawkami się dosłownie zrosłem. Towarzyszyły mi wszędzie – zarówno na spacerach, jak i podczas gotowania lub sprzątania w domu. Zawsze trzymały się pewnie mojej głowy, a jednocześnie nie zauważyłem przykrego efektu pocenia się uszu. Poduszki muszli nie są może wybitnie miękkie, ale w niczym mi to nie przeszkadzało, bowiem doskonale dopasowały się do kształtu moich uszu.

Na szczególne uznanie zasługuje wspomniana redukcja szumu. Te eliminują – wedle producenta – aż 95% dźwięków z otoczenia. Czy tak jest w rzeczywistości? Nie mam miernika, by sprawdzić co do procenta, ale z pewnością po uruchomieniu tej funkcji czułem się, jakbym pozostawał tylko ja i muzyka. Sterowanie muzyką odbywa się na dwojaki sposób. Pierwszy to korzystanie z suwaka, którym można przełączać pomiędzy poprzednim/następnym utworem, a także służy do włączania słuchawek; oraz za pomocą touchpada na prawym uchu. Tam wystarczy przesunąć palcami, by zwiększyć lub zmniejszyć głośność albo włączyć wspomnianą redukcję szumów.

Słuchawki grają miękko, szczegółowo, z domieszką basu. Słychać dokładnie czysty dźwięk i szczegóły muzyki. Nie doświadczyłem nieprzyjemnych nienaturalnie wyostrzonych tonów wysokich, czy basu, który dudnił i zagłuszał muzykę. Co ważne, wbudowana bateria starcza do 30 godzin grania.

Tu warto wspomnieć o jeszcze jednej wadzie. Otóż w przeciwieństwie do innych konstrukcji – Philips po zamknięciu muszli się nie wyłącza. Ba! Nie wyłącza się, nawet jeśli nie są podłączone do żadnego urządzenia. Oznacza to, że jeśli zostawimy je gdzieś na półce, bądź w szafie, będą cały czas w trybie czuwania i albo podłączą się automatycznie pod zapamiętane urządzenie (np. telefon) albo się rozładują. Szkoda!

philips ph805

To naprawdę świetne słuchawki

Za niecałe 400 zł to naprawdę solidny sprzęt o wspaniałych możliwościach. Gdy przebolejemy pierwsze zderzenie z intensywnym zapachem gumy oraz fakt, że producent wyposażył je w stary port Micro-USB zamiast nowoczesnego USB-C, to nie mają one większych wad. To urządzenie, które wyciska wszystkie soki z dostępnej im półki cenowej i jestem przekonany, że jeśli nie jesteś wyjątkowym megalomanem, zwracającym uwagę na najdrobniejszy detal – to będziesz z nich naprawdę zadowolony.

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (11). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)