Strona główna » Na szlaku – oznaczenia szlaków oraz przywitania, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o poruszaniu się po lesie
oznaczenia szlaków

Na szlaku – oznaczenia szlaków oraz przywitania, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o poruszaniu się po lesie

Idziesz niebieskim szlakiem, nie wiedząc czemu ma akurat taki kolor? Nieznajomi przyjaźnie się z tobą witają? Wyjaśniam wszystkie zagadki, na jakie możesz natrafić na drodze.

Podróżowanie stało się prostsze niż kiedykolwiek wcześniej. Jeszcze 20-30 lat temu wyprawa w góry wiązała się z ogromną logistyką. Nie każdy miał samochód i nie każdy miał odwagę zapuszczać się w góry, czy w głąb lasu. Dzisiaj jest zupełnie inaczej. Górskie czy nizinne trasy często są fantastycznie przygotowane dla naszej wygody. Zapewniają szerokie parkingi z pełną infrastrukturą w postaci zadaszeń, miejsc na ognisko, toalet, a czasem nawet minisklepików, w których można zaopatrzyć się we wszystko, co tylko potrzeba. Same szlaki są wyrównane, zabezpieczone, z wygodnymi schodkami lub podestami i poręczami, byleby tylko zwiedzającym nie stała się krzywda.

Więcej turystów na szlaku, mniej kultury

Bezpośrednim, negatywnym efektem tej szerokiej dostępności z pewnością jest zanik pewnego rodzaju zwyczajów, czy po prostu kultury. Z jednej strony, jak mieliśmy okazję wspomnieć przy opisie Bukowej Góry – im łatwiejsze i bardziej dostępne miejsce tym (niestety), bardziej zdewastowane. Śmieci, zniszczone ławki, barierki, czy bohomazy na skałach stają się przykrym widokiem i smutnym pomnikiem współczesności.

oznaczenia szlaków

Mimo wszystko, do dziś ostało się kilka zwyczajów, z którymi warto się zapoznać, zanim wyruszymy w trasę

Savoir vivre na szlaku

Wyruszając w trasę – czy to w górach, czy w „zwykłych”, leśnych zakątkach – należy pamiętać o kilku zasadach, które dotyczą absolutnie każdego, a szczególnie tych wybierających się w góry. Przede wszystkim – nie schodzimy z wytyczonych szlaków. Te wyznaczone są nie tylko dla naszego bezpieczeństwa, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa roślin i zwierząt. To my jesteśmy gośćmi na tym terenie, nie one. Wiesz, ile razy czytałem na grupach komentarz jakiejś przerażonej osoby, która będąc w lesie – pisała apel, dołączając zdjęcie grupki dzików: „O nie! Coraz mniej bezpiecznie jest w lasach! Nie można bezpiecznie chodzić po lesie, bo są dziki!!!” No totalnie dziwne – w lesie dziki. 😉

Z drugiej strony – część osób zbacza ze szlaku, żeby pooglądać zwierzątka. Wiem, że kusi – ale czyż nie lepiej być miło zaskoczonym widokiem przebiegającej przez ścieżkę sarny niż płoszenie jej naszą obecnością na jej terenie? A jeśli już o płoszeniu mowa – spacerując, często zauważamy, że wielu turystów nie potrafi się w takich miejscach zachować. Tak jak nie wyobrażamy sobie wejść do kościoła w czapce i krótkich spodenkach, tak samo nie wyobrażam sobie, by w lesie czy na górskim szlaku hałasować. Cisza jest tutaj wartością.

W czasach, kiedy coraz więcej osób decyduje się zwiedzać góry w pojedynkę – warto pamiętać, aby chociaż kogoś poinformować, że wychodzi się na szlak. Jeśli idziesz w grupie – z przodu powinien iść ten, kto jest najsłabszy. Dzięki temu nie zostawimy go w tyle i będziemy mogli zareagować w razie „w”.

Ciekawostką jest przywitanie „cześć” lub „dzień dobry”

Trudno wskazać skąd wziął się ten sympatyczny zwyczaj. Jest kilka teorii  jego pochodzenia, a jedna z nich zakłada, że wynika on ze specyfiki ludzi mieszkających w górach. Kiedyś nie było tak wygodnych i oznaczonych szlaków turystycznych, więc wyprawa w góry często wymagała przygotowania i pokory przed naturą. Takie przywitanie drugiej osoby było zatem przejawem serdeczności, zrozumienia i poczucia wspólnoty z turystą, który świadomie wybrał ten sam szlak, co my.

Drugą teorią jest troska o stan trapera. Kiedyś prawdopodobnie w ten sposób sprawdzano, czy osoba, którą mijaliśmy – była zdrowa, świadoma i na tyle energiczna, że pozostawiona sama na szlaku dałaby sobie radę. Zwróć uwagę, że zupełnie inaczej „Dzień dobry!” powie osoba pełna energii, a zupełnie inaczej osoba wycieńczona lub będąca na skraju wytrzymałości. Gdy zatem odzewu nie było lub był on niemrawy, można było mieć uzasadnione obawy o stan zdrowia napotkanej osoby.

A może chodziło o dobre życzenie? Dawniej wyprawiając się w góry – nie miało się pewności, czy traper szczęśliwie powróci z wyprawy. Mijając zatem towarzyszy, rzucane „dzień dobry” było rodzajem dobrej wróżby i pomyślności na szlaku.

Dziś wędrując po lasach – często możesz usłyszeć energetyczne powitania, gdzie często pada „cześć”, jak i „dzień dobry”. Chociaż z moich obserwacji wynika, że raczej to drugie jest częściej stosowane. A kto powinien przywitać się pierwszy? Cóż, nie ma zasad dotyczących tego, kto powinien pierwszy rzucić takie hasło, ale zauważyłem, że pierwsi witają się raczej ci, którzy ze szlaku wracają. Wówczas takie przywitanie jest traktowane jak dodanie otuchy tym, którzy do celu dopiero idą. Chociaż ja twierdzę, że po prostu schodząc mają jednak więcej energii, niż ci – którzy dopiero człapią pod górę. 😉

oznaczenia szlaków

Oznaczenia szlaków turystycznych

Często w naszych artykułach wspominamy o tym, jakim kolorem szlaku szliśmy albo który z kolorów zalecamy. Wbrew powszechnemu przekonaniu, kolor szlaku nie odpowiada za jego „trudność”, a raczej długość i atrakcyjność. Co zatem możemy znaleźć na drzewach i tablicach informacyjnych i jak to właściwie czytać? Śpieszę z pomocą!

oznaczenia szlaków

Na grafice powyżej, umieściłem wszystkie znaki, na jakie możesz natknąć się na szlaku. Patrząc od góry:

  • Wykrzyknik – ten znak jest łączony ze znakiem podstawowym i informuje nas o nagłej, niespodziewanej zmianie kierunku szlaku. Zwykle należy wówczas przystanąć i się dokładnie rozejrzeć, by dostrzec, w którym miejscu szlak jest kontynuowany. Z takim znakiem będziesz mieć do czynienia choćby na trasie do Kamienia Michniowskiego oraz przy opisywanych przez nas Szumach nad Tanwią.
  • Znaczek początku i końca – rzadko spotykany, ale wskazuje początek lub koniec szlaku, po którym spacerujesz.
  • Półkole – oznacza ujęcie wody pitnej.
  • Do obiektu noclegowego – podążając tym szlakiem, masz pewność, że dojdziesz do schroniska bądź hotelu.
  • Trójkąt – wbrew pozorom nie oznacza toalety, a szczyt (bądź wzniesienie), na którym znajduje się punkt widokowy.
  • Półkrzyż – mylony z rozgałęzieniem bądź rozdrożem szlaku. Tak naprawdę znak ten oznacza, że zbliżasz się do obiektu krajoznawczego – zabytku albo pomnika.

Czy kolory szlaków oznaczają ich trudność?

Przyznam, że dopóki nie zainteresowałem się tematem, zawsze sądziłem, że czerń jest tym szlakiem najtrudniejszym tylko dla prawdziwych entuzjastów. Nie wiem zupełnie czemu, ale kojarzyło mi się to z kolejnymi kolorami pasów w karate, gdzie czerń nosi przecież najlepszy. Jak się to zatem przedstawia?

  • Kolor czarny – informuje, że znajdujesz się na najkrótszej ścieżce tzw. – dojściowej. Zatem wybierając ten kolor – masz pewność, że dojdziesz z punktu A do B najkrótszą możliwą trasą.
  • Kolor żółty – to najkrótsza trasa łącznikowa dwóch szlaków.
  • Kolor zielony – to najkrótsza trasa po charakterystycznych punktach danego regionu. Zatem zobaczysz to, co turysta chciałby zobaczyć, ale bez większej przesady, jeśli chodzi o długość spaceru.
  • Kolor niebieski – tym kolorem oznaczona jest trasa dalekobieżna, najczęściej najdłuższa dla danego regionu.
  • Kolor czerwony – Główny szlak, najciekawszy pod względem krajobrazów i przyrody.

Jak widzisz – PTTK w żaden sposób nie stopniuje tutaj „trudności” trasy, po której się poruszasz, a jedynie jej długość. I tak spacerując np. do Szumów, możemy pójść szlakiem żółtym, który skieruje nas bezpośrednio do wodospadu, ale nie oznacza to, że trasa będzie wygodna np. do podróży z wózkiem dziecięcym.

Możemy też pójść trasą niebieską, która dla tego miejsca jest trasą najdłuższą – bo 7 km – ale wcale nie oznacza, że będzie ona najwygodniejsza. Wszak po drodze natrafiamy na wąwozy i kładki.

Czemu nie ma stopniowania trudności szlaku?

Bo trudno tutaj znaleźć wspólne kryteria dla każdego z nich. Coś, co dla jednych będzie trudne – dla innych będzie niedzielnym spacerkiem. Setki raz dyszałem idąc, kiedy ktoś inny wbiegał sobie pod górę. Za to kilka razy wlazłem na górę szybciej, niż to zakładała tabliczka.

Teraz spacery będą ciekawsze

Wierzę, że tych kilka przytoczonych przeze mnie zasad sprawi, że spacery staną się dla ciebie ciekawsze i bardziej zrozumiałe. To trochę jak z poruszaniem się po drogach miejskich – możesz to robić po omacku (zakładając niespodziewane rzeczy) lub spacerując w pełni świadomie i ciesząc się widokami i naturą. No i uwierz mi – jak opowiesz o tym dziecku, to nie tylko potraktuje to jako fajną przygodę, ale również szybko podłapie zasady panujące na szlaku!

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub nas!