Strona główna » On The Road – programista płakał, gdy kodował
on the road

On The Road – programista płakał, gdy kodował

Chcieliście symulator jazdy tirem z prawdziwego zdarzenia? Wasze modły nie zostały wysłuchane!

Pamiętam, gdy na początku lat 2000 zadebiutowała gra Hard Truck: 18 Wheels of Steel. Zadaniem gracza było przewożenie towarów z różnych zakątków Stanów Zjednoczonych na czas i w stanie nienaruszonym. Grafika już wtedy była dość przeciętna, ale tytuł nadrabiał niesamowitą wręcz grywalnością i całkiem przyjemnym, rockowym soundtrackiem. Tytuł zyskiwał rumieńców, jak tylko ruszyło się pojazdem, bowiem na przebycie trasy potrzeba było nawet godziny, realnego czasu gry.

Od tamtej pory symulatory kierowcy ciężarówki zagościły na stałe na naszym rynku, a na szczycie stoi Euro Truck Simulator, który cieszy się niesłabnącą pozycją. To jedna z tych gier, której konsolowcy naprawdę mogą zazdrościć i z utęsknieniem wyczekiwali podobnego tytułu u siebie.

on the road

Gier o tej tematyce – o dziwo – jak na lekarstwo

Zupełnie nie wiem, z czego to wynika. Gracze z całego świata zaciskają kciuki na najdrobniejsze wieści w oczekiwaniu na podobny tytuł i mimo upływu lat – nie doczekali się go. Sytuację tę postanowił wykorzystać wydawca On The Road – Aerosoft, wypuszczając swój tytuł.

On The Road z pozoru zapowiada się co najmniej smakowicie. To okazja zasiąść za kierownicą licencjonowanych ciężarówek i przemierzyć blisko 6000 km niemieckich autostrad, by dostarczyć ładunki wszędzie tam, gdzie akurat jest zlecenie. Jednak już pierwsza styczność z tytułem wzbudza niepokój.

Halo, coś tu jest nie tak

Staram się do każdej z gier podchodzić optymistycznie. Szczególnie że symulator ciężarówki z prawdziwego zdarzenia to jednak coś, na co naprawdę długo czekałem w konsolowym świecie. Jednak po wbiciu klucza aktywującego produkt do Xbox Store – coś wzbudziło moją czujność. To wielkość gry. Nieco ponad 4 GB danych na wielki świat to zaskakująco mało. Nieco ponad połowę tego zajmuje przecież ponad dwudziestoletnie 18 Wheels of Steel, a tu odpalam grę na Xbox Series X mogącym obsłużyć raytracing oraz rozdzielczość 4k. Dobra, to ostatnie to lekko przesadzone, bowiem oficjalnie tytuł został przygotowany dla konsoli Xbox One, a na Series S oraz X korzysta tylko z trybu wstecznej kompatybilności.

Pierwsze uruchomienie gry jednak nie poprawia nastroju. Menu jest proste, brzydkie, by nie powiedzieć nawet – niechlujne. A pierwsze wczytanie rozgrywki trwa… długo. Jest to niezrozumiałe tym bardziej że nowa generacja dysponuje szybkim dyskiem SSD, dzięki czemu ten proces powinien trwać tylko chwilę.

on the road

Ruszamy!

Na początku gry otrzymujemy prostą ciężarówkę z naczepą do bydła i trochę gotówki. Tak na start, by rozpocząć zabawę. Chwilę później dostałem informację o wiadomości e-mail od człowieka imieniem Rocco, który zachęca mnie do wykonywania zadań i zakupu paliwa.

Trzeba przyznać, że twórcy dużą uwagę przyłożyli do szczegółów. Uruchomienie ciężarówki zajmuję chwilę, bo trzeba włożyć kartę systemu Taco (System Black Box), zmienić tryb jazdy i to wszystko jeszcze zatwierdzić. W efekcie – są chwile, gdy więcej czasu poświęca się na to, by w ogóle ruszyć do przodu niż skupić się na zabawie. Tym bardziej że brak tu jednak pewnych konsekwencji. Przykłady? Brak odbicia w lusterkach w widoku kabiny pasażerskiej, co w zasadzie przekreśla cieszenie się tym widokiem. Dla porównania – wspomniane 18 Wheels of Steel miało tę funkcję. Dwadzieścia lat temu!

Po drugie – sterowanie jest straszne i wzięte żywcem z PC, gdzie projektowano je dla klawiatury. Zatem ciężarówka w żaden sposób nie reaguje na analogowe spusty. Albo jedziesz pełnym gazem, albo w ogóle – nie da się wyśrodkować wartości. Kierownica? Zapomnij, gra nie wspiera żadnej.

on the road

Nie lepiej jest z ruchem drogowym. Tego jest wyjątkowo mało, a przecież nawet Xbox One (fat) nie był słabą konsolą. A jeśli już ruch jest, to samochody zupełnie nie reagują na poczynania gracza. Wjeżdżają w nas albo nie hamują, gdy akurat robię narzut naczepą, by zmieścić się w niewielką uliczkę. Co jeszcze gorsze – otoczenie jest niezniszczalne. Niechybnie trafisz na jakiś kosz na śmieci albo skrzynkę elektryczną i stajesz dęba.

Oprawa jest straszna

Tym razem krótko, bo i nie ma tu za specjalnie, o czym pisać. I mówię tutaj zarówno o dźwięku, jak i grafice. Proste modele, straszne oświetlenie i chrupiący dźwięk. Do tego gra w konsolowym sklepiku jest reklamowana wersją PC, w której są odbicia w lusterkach, ładniejsza grafika i masa rzeczy, której na konsoli zwyczajnie nie ma.

on the road

Omijaj z daleka

Trudno wybronić tę grę. To wygląda bardziej, jak projekt studencki, który próbuje się ratować licencjonowanymi ciężarówkami (MAN i Scania), ale poza tym trudno szukać tu jakichkolwiek pozytywów. Gra jest straszna na każdym odcinku i możliwe, że podobałaby się w czasach Xboksa 360, czy PS3, ale nie w 2021 roku.

Chociaż rozumiem twój głód na gry symulacyjne z tirami w roli głównej i potrzebę zagrania w cokolwiek – lepiej sobie odpuścić. Gra dziś kosztuje 140 zł. To o jakieś 120 zł za dużo. Nie jest warta pieniędzy ani czasu, jaki potrzeba na jej instalację.

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (24). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)