Strona główna » Wierzyłem, że nowa generacja będzie lepsza od starej. Jest jeszcze gorzej!
nowa generacja konsoli jest słaba

Wierzyłem, że nowa generacja będzie lepsza od starej. Jest jeszcze gorzej!

Za chwilę minie pół roku, odkąd konsole nowej generacji wylądowały na sklepowych półkach. Pora na brutalne podsumowanie.

Jestem szczęśliwym posiadaczem Xbox Series X od dnia premiery i Xbox Series S mniej więcej od miesiąca. Chociaż nie wyobrażam sobie powrotu do poprzedniej generacji, to ogólnie rzecz biorąc – jestem rozczarowany.

Góra problemów

Minęło prawie pół roku od debiutu nowej generacji, a spora część problemów wciąż nie została rozwiązana. Gracze na całym świecie mają problemy z kupnem wybranej przez siebie konsoli. Xbox co jakiś czas miga w sklepach, będąc momentalnie rozchwytywanym, a PlayStation jest niczym Święty Graal. Mało kto ją widział, jeszcze mniej udało się kupić. Jeśli chcesz tak, jak ja – zakupić gołą edycję z czytnikiem płyt – to jest to prawie niemożliwe bez dwukrotnego przepłacenia za sprzęt.

Do tego konsole trafiły na rynek z problemami wieku dziecięcego. PlayStation 5 jest znacząco słabsze technicznie od Xboxa z niewielkim dyskiem wewnętrznym, co sprawia problemy graczom, którzy chcą mieć na dysku kilka gier jednocześnie. Jakby tego było mało – port do dodatkowego dysku jest obecnie zablokowany, więc nie ma obecnie możliwości rozszerzenia jego wewnętrznej pamięci.

Posiadacze obu konsol skarżą się również na problemy z kontrolerami. U Microsoftu jest to ciągłe rozłączanie z konsolą, a u Sony – nietrwałość produktu. Pady – mówiąc ogólnikowo – sypią się po kilku miesiącach intensywnego używania.

Sprzęt, którego nikt nie chciał

Trudno pozbyć mi się wrażenia, że producenci tak naprawdę nie chcieli nowej generacji. Dawno nie widziałem tak kiepsko wykonanej promocji nowych sprzętów i to niezależnie od tego, czy piszę teraz o Xboksie, czy PlayStation. Obaj producenci grali w szachy nad głowami graczy, starając się ujawnić możliwie mało, by konkurencja nie zdążyła “zgapić” rozwiązań do swojego produktu.

W efekcie… praktycznie do dnia premiery nie mieliśmy okazji poznać zarówno gier na nowe platformy, jak i samych systemów. O tym jednak za chwilę.

Wypuszczenie sprzętów było oczekiwane. Poprzednia generacja, chociaż sprzedawała się jak ciepłe bułeczki – w mojej opinii mocno zastopowała rozwój elektronicznej rozrywki. Zarówno Xbox One, jak i PS4 – już w dniu debiutu były sprzętami przestarzałymi, nic niewnoszącymi zarówno w rozwiązaniach sprzętowych, jak i oprogramowaniu. Pod względem usług pochwalić można Wsteczną Kompatybilność oraz Game Pass ze strony Xboxa, zaś po stronie PlayStation – obsługę VR. W ogólnym rozrachunku podstawowe modele stały się obciążeniem dla twórców gier, jednak wraz z debiutem modeli Pro (Sony) i X (Microsoft) – potrzeba wprowadzenia nowej generacji została znacząco odsunięta w czasie. Po co, skoro obecne modele sprzedawały się bardzo dobrze?

Nowe konsole oczekiwane były jednak przez graczy, którzy jak zawsze są nienasyceni. I nie jest to w żadnym wypadku ujma. Po latach sprzęt, który mieli do dyspozycji – był daleki od tego, by nazywać go świeżym. Podobnie odczuwali to twórcy gier, dla których podstawowe modele szybko stały się obciążeniem. Przypadek Cyberpunka uwypuklił tylko, jak bardzo.

nowa generacja konsoli jest słaba

Dlaczego producenci nie chcieli nowej generacji?

Sony z bardzo oczywistego powodu. Mając pozycję lidera, zarabiając miliardy dolarów i wydając najważniejsze hity ubiegłych lat – nie mieli żadnej potrzeby wydawania nowego sprzętu. Jestem przekonany, że spokojnie mogli wytrzymać jeszcze z rok-dwa z debiutem nowej konsoli, a nikt by jej braku nawet nie zauważył.

Co innego Microsoft. Posiadając najsłabszą bazowo konsolę, niewielkie portfolio gier na wyłączność – siłą rzeczy zależało mu na odzyskaniu rynku. Stąd wielkie inwestycje w nowe studia deweloperskie i – wedle przecieków – szybka zapowiedź nowej generacji, która totalnie zaskoczyła niebieską konkurencję.

Marketing, który nie istniał

Poza istnieniem obu konsol – jednak trudno było wypatrywać czegokolwiek konkretnego. Zarówno jeden, jak i drugi producent – długo opierali się, by mówić o jakichkolwiek detalach. Doszło do wielkiego absurdu, w którym na nieco ponad 30 dni przed premierą obu systemów, nie znaliśmy ich możliwości, gier ani cen! No czegoś takiego to branża nie widziała od lat.

To dlatego, że nie mieli o czym mówić.

Dziś trudno wskazać prawdziwie next genową pozycję w portfolio któregokolwiek z producentów. Konsole owszem, dostają swoje gry, ale są to reedycje lub remake’i tytułów z poprzedniej generacji. I tu docieramy do sedna.

Ktoś, kto jeszcze wstrzymał się z zakupem konsoli, jak na razie nie ma za wiele powodów do zmiany zdania. Owszem, nie wyobrażam sobie powrotu do starej edycji (głównie ze względu na cudnie niski czas wczytywania gier), ale na dobrą sprawę – mało jest pozycji pokazujących drzemiącą moc w konsolach. Co więcej – jak na razie nie doczekaliśmy się ani jednego, prawdziwego exclusive’u na sprzętach obecnej generacji.

Nasze Xboxy i PlayStation są “zalewane” reedycjami, remake’ami lub upatchowanymi wersjami starych i znanych nam już gier w jeszcze większym stopniu, niż miało to miejsce podczas premiery Xbox One i PlayStation 4.

Problemy na rynku chipów i COVID głównymi winnymi

Chciałoby się powiedzieć, że to zrozumiałe. Jednak nowych sprzętów nie projektuje się przecież z dnia na dzień. Tymczasem producenci zupełnie przespali debiut własnych sprzętów. Motorem pociągowym dla Xboxa miało być obśmiane Halo Infinite, które na szczęście wróciło na deski kreślarskie, a u Sony… no trafiły kolejne reedycje gier.

Efekt? Rok 2021 będzie dla graczy okresem trudnym i nudnym. Brak w kalendarzu znaczących premier, bo wszystko, co do tej pory zostało zapowiedziane – spadło na rok 2022. W sklepach brakuje sprzętu, a my zamiast nowości oczekujemy tylko odświeżenia starych gier.

Ósma generacja była dla mnie najgorszą z dotychczasowych. Odznaczyła się w mojej pamięci jako generacją sequeli, seriami “Definitive Edition” znanych gier oraz zamknięciem się na casualowego gracza (gdzie gry ruchowe, dla dzieci, czy imprezowe?). Dziewiąta generacja ma pod tym względem jeszcze gorszy start. I oby to się szybko zmieniło!

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (24). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)