Strona główna » Pożegnaj się ze swoją przeglądarką www na konsoli. Streaming gier je zabije
koniec przeglądarek na konsolach

Pożegnaj się ze swoją przeglądarką www na konsoli. Streaming gier je zabije

Funkcja, która dziś wydaje się oczywista - za chwilę będzie marginalizowana lub w ogóle jej nie będzie. Mowa o przeglądarkach www. Dlaczego uważam, że znikną? Powodem jest straming gier i blokowanie konkurencji.

Funkcja, która jest dziś oczywista, a z której niewielu korzysta? Przeglądarka www. Patrząc na krąg moich znajomych – wielu z nich nie zdaje sobie nawet sprawy z jej posiadania. Konsola wszak służy przecież głównie do gier i tylko z rzadka wykorzystywana jest do czegoś innego. Jeśli jednak – zwykle są to usługi VOD.

Po przeglądarkę sięgają najczęściej ci, którzy z jakichś względów nie chcą bądź nie mogą korzystać z dedykowanej aplikacji albo też… odczuwają jej brak. I tak właściciele Xboksów za pomocą Edga radzą sobie z brakiem HBO Go, zaś właściciele konsol PlayStation – z brakiem CDA.

Myślę jednak, że nachodzi kres przeglądarek na konsole

To dziś niszowa funkcja i jestem przekonany, że wykorzystuje ją tak naprawdę niewielu. Przeglądarki na konsolach od zawsze były większym, bądź mniejszym kompromisem. Wyjątkiem od tej reguły był rok 2013, gdy zadebiutował Xbox One a wraz z nim najnowsza odmiana Edge, czyli autorskiej aplikacji do przeglądania sieci. Ta miała dokładnie te same możliwości co jej odpowiedniki na komputerach osobistych oraz telefonach opartych na systemie Windows Phone.

To jednak zmieniło się wraz z porzuceniem Edge’a na rzecz Edge Chromium – czyli nowej wersji aplikacji. Od tamtej pory Microsoft rozwija swój produkt na komputerach osobistych, Linuksie, telefonach – zupełnie pomijając konsolę. I szczerze wątpię, by to się w najbliższym czasie zmieniło.

Dlaczego? Wszystkiemu winny jest rosnący w popularność streaming gier takich jak: xCloud, Stadia, czy GeForce Now.

koniec przeglądarek na konsolach
Tak wygląda xCloud dla przeglądarek według wycieku.

Jak lis w kurniku

Niewielu zdaje sobie sprawę, że producenci konsol jak Sony, Nintendo, czy Microsoft na dobrą sprawę nie zarabiają na urządzeniach lub prawie nie zarabiają. Do premiery ósmej generacji normą wręcz było dopłacanie do ich sprzedaży! Dlaczego? Bo zarabia się na grach. W każdej grze, która jest sprzedana dla danej platformy, kryje się “podatek dla producenta”. A ten potrafi być znaczący i realnie wpływa na cenę gry. Dlatego też zarówno właściciele platform stają na głowie, byś grał jak najwięcej, kupował jak najwięcej i nie wyłączał sprzętu. Achievmenty, rozbudowane kanały social media, trzymanie save’ów w chmurze… każda usługa ma sprawić, byś coraz chętniej wracał do ich konsoli.

To między innymi dlatego Microsoftowi nie udało się zadebiutować z usługą GamePass (a dokładniej xCloud) na PlayStation i Nintendo, pomimo tego, że takie próby były. Nikt się z tym nie kryje, bo każdy o tym mówił oficjalnie. Czemu ktoś ma chcieć wpuścić konkurenta na swoją platformę z jego społecznością i usługami oraz nie mieć z tego nic (lub prawie nic)? No właśnie. To gest niczym wpuszczenie lisa do kurnika. Straty duże, zyski niewielkie.

Bo to wszystko przez Apple

Gdy już opowiedziałem wam, jak wygląda sytuacja z punktu widzenia właścicieli konsol, trzeba wrócić do streamingu gier. Cała historia ma miejsce w połowie 2020 roku, gdy Apple odmówił wpuszczenia zarówno GeForce Now, Stadii jak i GamePassa do swojego sklepiku z aplikacjami na iPhone’y i iPady. Wówczas to zasłonili się regulaminem, który miał wskazywać na to, że Apple nie będzie mógł kontrolować, jakie treści będą dostarczane ich użytkownikom. A tu chodzi o bezpieczeństwo.

Skoro nie można umieścić aplikacji w sklepiku, trzeba… pozbyć się aplikacji! Stąd pomysł, by przenieść całe doświadczenie z grania bezpośrednio do przeglądarki www. Nie musisz instalować żadnego klienta, żadnej aplikacji, niczego. Wpisujesz adres strony www i już, możesz grać. Nie wierzysz? Wejdź na Play.GeForceNow.com i się przekonaj, jak super to działa.

koniec przeglądarek na konsolach
GeForce Now – klikasz, i grasz!

Gry z PC na konsoli? Bomba!

Jeżeli tak jak ja, oczami wyobraźni widzisz, jak grasz w gry z PC na swoim Xboksie, Switchu lub PlayStation albo w Cyberpunka 2077 w najlepszej jakości na stareńkim Xbox One (fat) – to muszę cię rozczarować. Na tę chwilę nie jest to możliwe. Sprawdziłem.

Żadna z dostępnych obecnie przeglądarek na to nie pozwala i nie zanosi się, by coś w tej materii miało się zmienić. Producentom konsol nie jest to na rękę, a utrzymywanie takich aplikacji to ciągłe dbanie o poprawki serwisowe, bezpieczeństwa i funkcjonalności. To spore obciążenie, które można skierować w bardziej palące problemy.

Nintendo już machnęło ręką na przeglądarki. W Switchu nie uświadczymy w żadnej jej formie, nawet tej “kompromisowej”. Rozwój takowej stanął w miejscu i od 2013 roku nie uświadczyliśmy większej aktualizacji. Nie inaczej wygląda sprawa na przeglądarkach dla PS4 i PS5.

By uruchomić streaming na konsolach, potrzebne są nowoczesne rozwiązania i technologie wbudowane w browser. Nikomu nie jest to na rękę. Stąd producenci mają w zasadzie dwa wyjścia i oba są złe dla nas klientów. Pierwsza to oczywiście stopowanie rozwoju aplikacji o najpotrzebniejsze funkcje. Wówczas będziemy mieć do czynienia cały czas z protezą tego, co mamy na komputerach, czy choćby w telefonie. Jednak zawsze na materiałach marketingowych można odnotować, że przecież jest możliwość przeglądania sieci.

I z tym rozwiązaniem mamy do czynienia właśnie dziś. Głosów krytycznych, wymagających czegoś więcej jest niewiele, bo – jak wspomniałem wcześniej – z takiego rozwiązania korzysta garstka użytkowników (Ba! Raptem 0,3% czytelników Skomplikowane.pl przeglądało ją na konsoli w przeciągu ostatnich 12 miesięcy).

Drugie rozwiązanie, to usunięcie całkowicie przeglądarki pod płaszczykiem walki o bezpieczeństwo, czy wygodę użytkowników (jak ma wam coś nie działać, to lepiej w ogóle tego nie mieć), czego dokonało już Nintendo podczas prac projektowych przy Switchu. Odcięło to co prawda użytkowników od Netflixa, CDA, HBO i masy innych usług, ale łatwiej się tłumaczyć z braku jednej aplikacji niż wielu innych.

Płakać nie będzie raczej nikt. Chociaż wizja to kusząca

Chciałbym się mylić i doczekać się Edge Chromium na Xboksie i cieszyć się nie tylko grami na Xbox Series X, ale także tymi obsługiwanymi przez Stadię, GeForceNow, a potem także i Amazon. Jedna platforma do wszystkich gier jest wizją kuszącą. I chociaż doskonale rozumiem, że tak się nie stanie to jednak… trochę szkoda!

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (24). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)