Strona główna » Dirt Rally 2.0 GOTY recenzja – król stał się cesarzem
dirt rally 2.0 goty

Dirt Rally 2.0 GOTY recenzja – król stał się cesarzem

Minął nieco ponad rok od premiery Dirt Rally 2.0. Teraz do naszych rąk trafia znacznie lepsza, pełniejsza wersja.

Gry Codemasters to najczęściej dopracowane dzieła, których ogrywanie sprawia mi ogromną przyjemność. Jednocześnie też wywołuje mieszane uczucia we mnie, jako recenzencie. Trudno bowiem pisze się o czymś, co jest zwyczajnie dobre. A Dirt Rally 2.0 było cholernie dobre, a wraz z nowym wydaniem – jest jeszcze lepsze.

dirt rally 2.0 goty

Game of the year edition

Do sklepów zawitało nowe wydanie. Złośliwi mogliby powiedzieć, że to próba sprzedania drugi raz tego samego. To jednak krzywdząca opinia, szczególnie dla tytułu takiego jak ten. Przede wszystkim – nowe pudełko jest znacznie tańsze, bo kosztuje tylko 149zł, a do tego zawiera wszystko, czego brakowało podstawce.

Co jednak, jeśli masz już poprzednie wydanie? Cóż, jeśli posiadasz wykupioną przepustkę sezonową lub wydanie co najmniej Deluxe – nową zawartość dostaniesz za darmo. Jeżeli masz wydanie podstawowe, to wszystkie dodatki możesz dokupić osobno.

dirt rally 2.0 goty

A tych jest całkiem sporo

Game of The Year edition zawiera w sobie wszystkie wydane dotychczas wydarzenia z sezonów 1-4, dodatkowe trasy, auta i malowania do nich. Zdecydowanie najważniejszym elementem jest zupełnie nowy dodatek zwany Flat Out.

To osobny tryb przypominający karierę, w którym będziemy mieli okazję wcielić się w legendę rajdów – Colina McRae. Dziś mało kto pamięta, że cała seria zaczęła się wraz z pierwszą odsłoną serii zatytułowaną Colin McRaeRally w 1998 roku. Potem, wraz z tragiczną śmiercią “latającego szkota” – gra przeszła rebranding do znanego dziś Dirta.

Colin McRae Flat Out to możliwość rozegrania najważniejszych odcinków w karierze słynnego szkota. To szereg 40 wyzwań, które sprawiają, że cała kampania jest szalenie ciekawa i trudna. Czasem trzeba po prostu  ukończyć odcinek, innym razem dojechać na drugim miejscu, a kolejnym – zmierzyć się z trasą jadąc uszkodzonym autem, czy mając naliczoną karę czasową. W ramach kampanii korzystamy z dziewięciu aut, którymi ścigał się Colin McRae (w tym słynne Subaru Impreza S4 Rally, Subaru Legacy RS czy Mini Cooper S). Wśród tras, na które z pewnością każdy czekał – to wielki powrót śnieżnej Szwecji, z której słynęły oryginalne odsłony Colina McRae, a które zawsze potrafiły wywrócić całą tabelę z “czasówkami” do góry nogami. Nie inaczej jest tym razem. To też doskonale znane z poprzednich odsłon odcinki specjalne, ulokowane na terenie Nowej Zelandii czy Australii.

Kolejną nowością jest dodanie oficjalnych, licencjonowanych tras Rallycross mistrzostw FIA World Rallycross, na których startujemy z innymi graczami. To znane już z podstawowego wydania wyzwania, w którym należy przejechać określoną liczbę pętli. W trakcie tych zmagań przynajmniej raz trzeba zaliczyć tzw. Jokera, czyli odcinek wydłużony o dodatkowy zakręt. To od naszej strategii zależy, czy zrobimy to już na początku wyścigu (w pierwszym okrążeniu), czy zostawimy go sobie na koniec, gdy mamy już zbudowaną bezpieczną przewagę. Mając jednak w pamięci, że trzeba dotrzeć do mety w jednym kawałku (a najlepiej jeszcze na podium) – wyścig nie jest taki oczywisty.

dirt rally 2.0 goty
Spokojnie, to się zatenteguje!

Perfekcja jeszcze piękniejsza!

Nie ma się co tutaj oszukiwać. To nie jest nowa odsłona, zatem graficznie i dźwiękowo tytuł pozostał na tym samym poziomie. Co wcale nie jest wadą, bo gra w dalszym ciągu prezentuje się wybornie, nawet na słabszych konfiguracjach sprzętowych czy konsolach. Nie uległy zmianie też dźwięki, czy ogólnie sama mechanika gry.

Dirt Rally 2.o było doskonałe pod wieloma względami. Było szalenie wymagające (co akurat mogło zniechęcić część graczy), dopracowane i posiadało świetną oprawę graficzną. To zdecydowanie król rajdówek na tej generacji konsol, a edycja Dirt Rally 2.0 GOTY wchodzi na jeszcze wyższy poziom. To kompletny pakiet ze wszystkimi wydanymi wcześniej dodatkami, którego prawdziwą perłą jest historia samego Colina McRae. Choćby dla niego, warto uzupełnić kolekcję o to wydanie.

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (11). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)