Strona główna » Okiem Faceta – brakuje mi kultury w miejscach kultury
brak kultury w miejscach kultury

Okiem Faceta – brakuje mi kultury w miejscach kultury

Mówisz Teatr - myślisz wyższa kultura. Garnitur, cisza na sali, bez jedzenia. Kino? Seans przed wielkim ekranem. Niby oczywiste, a jednak w ostatnim czasie problemy w tych miejscach tylko narastają.

Zauważyłem, że moje wizyty w kinie stają się coraz rzadsze. Szukałem ostatnio przyczyn tego zjawiska i doszedłem do wniosku, że komfort, jaki w nich otrzymuję – nijak się ma do kwoty, którą muszę nań widać. I w dużej mierze nie jest to wina multipleksów a… gości.

Operatorzy kin stają na głowie, by nas zadowolić

Kino ma swoje niepodważalne zalety – wielki obraz, czasem rozciągający się nawet na boczne ściany, wygodne fotele czy nieziemskie nagłośnienie, które w domu jest trudno osiągalne (w rozsądnej cenie). Muszę przyznać, że operatorzy kin stają na głowie, by nas zadowolić. W niektórych kinach dostępne są fotele rozkładane w innych nawet sofy.

Dlaczego więc wolę seans w domu niż w kinie?

Bo z drugiej strony jest szereg problemów, które skutecznie zniechęcają mnie do kolejnych wizyt. Po pierwsze – ceny biletów, a także długie, męczące reklamy, które potrafią trwać nawet 1/3 prawidłowego seansu. Najgorsi są jednak współwidzowie, którzy – rzekomo – przyszli do kina dokładnie w tym samym celu.

Popcorn i nachosy są powszechne i do ich chrupania w tle można się przyzwyczaić. Jednak ostatnio nasila się trend, którego nie jestem w stanie pojąć i jest on dla mnie nie mniej, nie więcej jak brakiem pewnej kultury. Otóż na sali kinowej coraz powszechniejsze są rozmowy oraz – co znacznie gorsze – korzystanie z telefonów komórkowych.

To jawny przejaw braku kultury osobistej

Nie akceptuję żadnego powodu, by w momencie, gdy gasną światła – korzystać nadal z komórki. Tymczasem ludzie w kinach smsują, czasem odbierają połączenia (!) albo – zupełna dla mnie  – relacjonują przebieg filmu na swoich sieciach społecznościowych, co było wręcz nagminne podczas seansu filmu Joker. W tym kontekście potrafię zrozumieć człowieka, który wybuchł złością podczas premiery ostatnich Gwiezdnych Wojen, gdy ktoś włączył telefon.

Nie muszę wspominać, jak świecenie ekranami, dźwięk wystukiwanych klawiszy, szepty oraz dźwięki powiadomień – potrafią zepsuć przyjemność z oglądania filmu. Bądź co bądź – płacę dość sporą kwotę, by móc go obejrzeć w komfortowych warunkach. Zwróć jednak uwagę na jeden detal. Otóż z dezaprobatą spotkała się nie osoba, która włączyła telefon – a osoba, która zwróciła na to uwagę!

To nie tylko problem kin

Ten sam problem da się zaobserwować w teatrach, bibliotekach, obiektach sakralnych, a nawet koncertach, gdzie już się nie bawi, a tępo nagrywa coś, czego i tak się potem nie obejrzy (bo często te nagrania są bardzo niskiej jakości). Odnoszę wrażenie, że ludzie zatracili się w potrzebie ciągłego podłączenia do sieci – nie ciesząc się z tego co widzą. Telefony towarzyszą nam praktycznie wszędzie. Zabieramy je ze sobą – idąc do łazienki, kładąc się spać, a nawet podczas seksu. Naukowcy już w 2008 roku alarmowali, że tylko 14% osób wyłącza telefon przed seksem. To blisko 12 lat temu! Zatem ten trend się tylko pogłębia wraz z wejściem w życie dorosłe kolejnego pokolenia.

To efekty edukacji i wychowania. Łatwo zapomnieć, że telefon to tylko urządzenie i nie musi przesłaniać nam całego życia. Zamiast cieszyć oczy i przeżywać, patrzymy się w małe ekrany telefonów. Społeczeństwo zatraca się w tym tak bardzo, że przestaje zwracać uwagę na zasady wychowania, które wpajane były od tysięcy lat. Pierwsze poległy teatry, gdzie coraz rzadziej można spotkać ludzi odpowiednio ubranych do tego miejsca. Za to coraz częściej w luźnym stroju z telefonem w ręku.

Popularność VOD jest więc dla mnie zrozumiała

Nie tylko mogę obejrzeć film w warunkach, jakie sobie sam przygotuję, ale przede wszystkim – nikt mi tego seansu nie psuje. A, że na filmy muszę poczekać odpowiednio dłużej, by móc je obejrzeć? To cena, którą jestem w stanie znieść. Smutne tylko, że to ja muszę uciekać z kina, a nie ci pozbawieni dobrego wychowania.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz kolekcjoner gier i konsol. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Cześć!

Świat dzieli się na tych, którzy nie lubią zapachu benzyny i na tych, którzy go uwielbiają. My jesteśmy z tych drugich. Na tym blogu pokazujemy wszystkie fajne miejsca, które warto odwiedzić w Polsce. Nie musisz się już więcej zastanawiać co robić i gdzie iść w weekend. Z nami spędzanie czasu stanie się proste!

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!