Niektóre miasta po prostu nie powinny mieć ZOO

zoo toruń

Istnieje czasami taki moment w życiu blogera, kiedy mimo wątpliwości – musi zjechać coś, co poleci czytelnik.

Uwielbiam łazić do zoo, mimo że czasem nie muszę wychodzić z domu, żeby się poczuć jakbym tam była. Istnieje jeden niedościgniony model, z którym porównuję zwiedzone przez nas ogrody. Jest to włoskie zoo typu safari, które zwiedziłam jako nastolatka. Futrzaki, gady, płazy – małe i duże cuda natury prawie „na wolności”, podziwiane z terenowego samochodu. Żyrafy stojące na drodze, struś pukający dziobem w szybę, hipopotam, którego można pogłaskać…

Jeszcze nie odkryłam podobnego miejsca w Polsce, ale cały czas go szukam. Mimo to nie mamy się czego wstydzić – na 4 zwiedzone przez nas ogrody – trzy, reprezentują się całkiem okazale. Warszawskie zoo bezdyskusyjnie wyprzedził Gdańsk i Płock z bardzo bogatą florą okalającą cały obiekt. Zieleń praktycznie wylewała się z każdego kąta. Bez znaczenia wydało nam się, że oba ogrody z fauną znacznie odstają od Warszawy. Szczęśliwe zwierzaki to jest coś, co chce się oglądać, idąc w takie miejsce.

zoo toruń

zoo toruń

Bardzo młody ogród

Planując wyjazd do Torunia, miałam nadzieję, że tamtejsze zoo mnie zachwyci. Uprzedzając pytania – nie spodziewałam się czegoś spektakularnego. Do niedawna nie słyszałam nic o tamtejszym ogrodzie zoobotanicznym, więc podejrzewałam, że jest nieduży. Samo słowo botanika powinno dać mi do myślenia, bo bez powodu tutaj nie występuje. Tak serio – więcej tu roślin niż zwierząt, chociaż w dalszym ciągu daleko mu do ogrodu botanicznego w Powsinie, BUW-u, czy jakiegokolwiek dobrze zagospodarowanego parku. Widać, że część roślinek jest baaaardzo młoda i minie kilka lat, zanim na dobre zapełnią betonową przestrzeń, która zwłaszcza na jesieni sprawia przykre, przytłaczające wrażenie.

zoo toruńZ każdej strony zabudowania, hałas od ulicy – zoo jest małe i w zasadzie nie ma większej możliwości rozwoju, niż właśnie przez roślinki i zalesienie kolorowymi drzewami i krzewami, nadającymi charakter, niezależnie od pory roku. Jeszcze trochę minie, zanim tak się stanie.

Jesień przytłoczyła zoo

Wybiegi z kolei w ogóle nie przyciągają uwagi. Beton, beton, beton, kawałek trawy, błoto. Na tym tle wyróżnia się wybieg dla małpiatek i rysia, na których faktycznie coś się dzieje. Same zwierzęta wydawały mi się zachmurzone i jakby nieobecne, zupełnie inne niż w płockim ogrodzie. Nie jestem jednak zoologiem, być może późna jesień ma tu duże znaczenie – co widać było zwłaszcza po pustych wybiegach, które stały pod chmurką.

zoo toruńzoo toruń

Czy warto tu przyjść?

Smutna to sytuacja, bo w mojej opinii zoo po prostu nie ma funduszy. Na ten moment nic nie przyciąga uwagi (no, lemury są spoko) i 12 zł za bilet wydaje się ceną znacznie przesadzoną. Odpowiadając na pytanie – czy warto tam iść, powiem przewrotnie:
idź, ale latem. Jest nadzieja, że będzie bardziej ci się podobało, a pieniądze przez ciebie pozostawione, trafią do zwierząt i zostaną przeznaczone na ich potrzeby. Jeśli takie coś cię nie satysfakcjonuje – na razie omijaj to miejsce szerokim łukiem.

O autorze

Klaudyna Turczyńska

Od jakiegoś czasu na trzecie mam „Mama”. Na co dzień jestem animatorką, nauczycielką i aktorką – czasem zdarza mi się pilotować samolot i gryzdać kredą po chodnikach.

  • Pani Rolnik

    Fakt byliśmy tam latem, w cieniu drzew znaleźliśmy wytchnienie a po przytłaczającym miejskim gwarze było to jedyne miejsce w Toruniu gdzie usiadłam i pomyślałam „o matko wreszcie chwila dla mnie”. Roślinność dość intensywnie tłumiła wtedy hałas i spaliny, a za bilet wydaje mi się że zapłaciliśmy 10 zł (ale tego pewna nie jestem). Na Waszych zdjęciach niestety nie wygląda to już tak dobrze jak na moich….Chyba muszę Was przeprosić za namowę do odwiedzenia tego miejsca!

    • Daj spokój, idąc takim tokiem myślenia to nikt już nam nic nie poleci, bo będzie myślał, że się nie spodoba. 😉 Podejrzewam, że po prostu trafiliśmy na najgorszą porę roku do odwiedzenia tego zoo, a wizyta na fantastycznej Toruńskiej starówce i w JuraParku, tylko pogłębiła to wrażenie. Ale w tych dwóch miejscach za to tłumów nie było – coś za coś 😀

      • Pani Rolnik

        a Lilka kozę nakarmiła?

  • Zu

    Polecam Gdańsk, ale nie w letnim sezonie urlopowym. Zoo tam jest świetnie położone i bardzo fajnie wkomponowane w teren.

    • O dzięki, będę w Gdańsku za tydzień, to postaram się odwiedzić!

      • Pani Rolnik

        Gdańskie ZOO to nasze ulubione – Żuk w swojej 3 letniej Ziemskiej karierze była tam już chyba ze 4 czy 5 razy i nigdy się nie nudzi. Moim zdaniem ma lepiej rozplanowaną ścieżkę niż Warszawskie – aczkolwiek nachodzić się trzeba i dobrze jest dla małych dzieci wynająć sobie wózek (jeśli się nie ma swojego oczywiście). Tyle że wózkiem nie wszędzie się wjedzie. Ale jak każde miejsce ma też swoje minusy – toalety są płatne (2 zł O ZGROZO!) co może dużą kwotą dla dorosłego nie jest ale przy dzieciach i ich częstym piciu i siuianiu może się nazbierać jeszcze jedna wejściówka – które no tabene tanie nie są. Dzieci do 3 lat za darmo (tak jakby wielką różnicą było czy dziecko ma 2 lata i 11 m-cy czy 3 lata i 2 dni…:/). Ale ogólnie miejsce jest przyjemne – choć nie wiem jak wygląda o tej porze roku – bo witamy tam jak jest ciepło zazwyczaj….

        • Gorzej jak dwulatek mówi, że ma trzy lata i nikt nie chce uwierzyć, że to dziecko się myli. 😉 Warszawa ma generalnie źle rozplanowane ścieżki, a w zoo wystarczy że będzie sporo zimozielonych roślinek – nie oczekujemy, że coś będzie kwitło, to w końcu jesień. Postaram się odwiedzić jak wyrobię się z czasem, bo nie wiem jeszcze ile tam będę – na 100% odwiedzę starówkę, a jak tak zachwalacie to koniecznie wybiorę się latem!

  • Jak napisaliście być może trafiliście na „najgorszą porę roku do odwiedzenia tego zoo,” i to chyba to.
    Jak będziecie mieli okazje to wpadnijcie do zoo w Ostravie, niedawno tam byłem i spodobało mi się :), pozdrawiam serdecznie
    ps. zoo w Gdańsku też jest fajne, choć IMO nie za duże.