Mikrokosmos – witajcie w krainie gigantycznych owadów

mikrokosmos

Odwiedzamy park rozrywki dla dzieci.

Dawno temu w trawie – chciałoby się rzec, przekraczając bramę parku rozrywki w Ujeździe. Natchnieni piękną pogodą (nareszcie nie  pada i jest ciepło!), spontanicznie zwialiśmy z Warszawy, kierując się ku Łodzi. Informacja o Mikrokosmosie mignęła nam gdzieś przypadkiem, przy okazji nałogowego surfowania po necie. Nie wiedzieliśmy konkretnie, na co powinniśmy się nastawiać, wyszliśmy z założenia, że lepiej mile się zaskoczyć niż srodze zawieść.

mikrokosmos

Mikrokosmos – tu entomofob nie wejdzie

Pierwsze co rzuca się w oczy, to gigantyczna replika Paź królowej. Zza ogrodzenia trochę trąci plastikiem, ale będąc w otoczeniu roślin: drzew, krzewów i ostatnich letnich kwiatów – zupełnie inaczej się prezentuje. Z ciekawością poruszaliśmy się wyznaczoną ścieżką, wypatrując kolejnych, monstrualnych owadów.

mikrokosmosmikrokosmos

mikrokosmosLilka bez problemu wyłapywała wzrokiem kolejne żyjątka i z ekscytacją opowiadała, że trzeba je „pacnąć” łapką na muchy. W ogóle nie wykazywała oznak przerażenia, toć podobne eksponaty widziała w Magicznych Ogrodach, w Muzeum Ewolucji, Juraparku Solec i na Farmie Iluzji. Każde z tych miejsc jest podobne pod względem wykonania zwierząt (choć trzeba przyznać, że mniej dokładnie odwzorowanych) i chyba niebawem pokażę wam miejsce, w którym wytwarza się takie cuśka, bez konieczności płacenia za zwiedzanie.

To bardziej sad niż wymuskany ogród

Co mnie ujęło to fakt, że Mikrokosmos przypomina nieco opuszczoną posiadłość jakiegoś rolnika. Nie jest tak „wypucowany”, jak Magiczne Ogrody, gdzie każda roślinka łącznie z chwastem ma swoje konkretne miejsce – jest zupełnie inny. Przypomina bardziej sad na wsi u dziadka. Wygląda to bardzo efektownie, owady wydają się zmutowaną odmianą, nieudanego eksperymentu.

mikrokosmosNa dodatek, gdzieniegdzie można spotkać „prawdziwych” mieszkańców. I tak na terenie parku znajdują się bażanty, piękne motyle, które nie uciekają przed obiektywem aparatu i czarne łabędzie zamieszkujące staw.

mikrokosmosmikrokosmosWiedzę można wyciągnąć z tabliczek umieszczonych przy replikach i przy okazji dowiedzieć się różnych ciekawostek. I tak dzieciaki zostają poinformowane, że szczypawka nie szczypie, krzyżak zielony jest czerwony, a modliszka jest sadystką. Zabrakło mi informacji na temat roślin i elementów interaktywnych (replik nie można dotykać).

mikrokosmos mikrokosmos Brak dotyku wynagradza mini plac zabaw dla najmłodszych (do około 4 lat max) i ta część podobała się Lilce najbardziej. Jest dostosowany dla naprawdę małych dzieci, starsze maluchy mogą się szybko znudzić. Nie spodziewajcie się cudów – są tu zwykłe piaskownice, zjeżdżalnie, huśtawki i sprężyny.

mikrokosmos mikrokosmos mikrokosmos

Bilet od osoby dorosłej wynosi 13 zł i jest to cena znośna dla portfela. Park nie jest tak duży, jak myśleliśmy. Owadów jest około 20, ale to w zupełności wystarcza, bo nie zdążymy się znudzić tym, że one… nic nie robią.
Na miejscu znajduje się bar typu fast food – frytki, hot dog i inne niezdrowe rzeczy. Jest sklepik z plastikowymi owadami (w którym trochę szkoda, ale brak specjałów wytwarzanych ze skrzydlatym udziałem) i możliwość zakupu małego, gipsowego odlewu do samodzielnego malowania plakatówkami.

Zawsze mam problem z oceną takich miejsc, ponieważ parków rozrywki w Polsce naprawdę nie jest dużo, a i odległość dla każdego z nas będzie inna. Na pewno nie jest to obiekt, do którego warto jechać przez pół Polski, funkcjonuje bardziej jako lokalna atrakcja dla województwa łódzkiego. Jeśli chodzi o zabawę, to moje dziecko było zachwycone, a to główny wyznacznik, który zachęca mnie, by powiedzieć wam, abyście zajechali tam „przy okazji” jechania gdzieś zupełnie indziej.

O autorze

Klaudyna Turczyńska

Od jakiegoś czasu na trzecie mam „Mama”. Na co dzień jestem animatorką, nauczycielką i aktorką – czasem zdarza mi się pilotować samolot i gryzdać kredą po chodnikach.

  • AKPJ

    Bardzo subiektywna ocena jak to się ma na blogach tego rodzaju. Jedni mają problemy z ocenami takich miejsc kiedy inni nie mogą wyjść z zachwytu a jeszcze inna grupa wychodzi „zniesmaczona” bo brak tam kiczowatej bądź co bądź lokomotywy dla dzieci.
    Nam Park przypadł do gustu niezmiernie i jeździmy tam w kilka rodzin 2 do 3 razy w roku. Zależnie od pory roku… Wiosną spektakl tysięcy kwitnących cebul, latem pełnia zieleni a jesienią kolory liści się prześcigają.
    Z tego co już wiemy od kilku lat znajomości z mikrokosmosem to Park głównie jest edukacyjnym proekologicznych tworem pasjonatów i znawców przyrody a nie jak wszędzie indziej firmą do robienia pieniędzy.
    Nie wiem czy wiecie państwo że jest to pierwsze takie miejsce na świecie a wszystko inne to lichawe imitacje z owadami potworami. Tu owady są rekomendowane przez entomologow i co roku przyjeżdża tu niemal 20 tys dzieci na zielone lekcje z całej Polski.

    Reasumując.. Każdy ma prawo do własnej opini, jednak przed jej wydaniem polecam zagłębić się w historię i ideę powstawania takich miejsc.
    My widzimy z każdym sezonem rozwój Parku i inwestowanie własnych środków właścicieli. Widać starania się o zadowolenie klientów. Mimo iż mamy więcej do mikrokosmosu niż „100km” to będziemy tam jeździć docelolowo… A przy okazji jadąc tam możemy wstąpić w inne miejsca. Polecają Park :Adam, Kasia, Piotruś i Julka

    • Lol, przecież blogi polegają właśnie na subiektywnej opinii. Niestety prawda jest taka, że nie ważne co park chciał pokazać, a co z tego wyszło. Nam nie przypadł do gustu i choć faktycznie może być ciekawym miejscem dla miłośników owadów – nadal uważam, że nie jest wart jeżdżenia tam z odległych części Polski. No, chyba, że na lekcje entomologii. Pozdrawiam!