Drift Masters Płock – legalne nocne wyścigi?

drift masters płock

Kojarzycie film „Szybcy i wściekli”? Na stadionie w Płocku widziałem jedne z najlepszych trików m.in. z tej produkcji. Jak było? Czy drift może być czymś innym niż nielegalnym wyścigiem?

Powiem szczerze, że nie planowałem jechać do Płocka. Plany zrewidowałem w środowy wieczór, kiedy przeglądając Facebooka – z nudów skomentowałem status Techlandu i niechcący zgarnąłem główną nagrodę, czyli bilety na imprezę Drift Masters Płock.

Każdy – kto, choć troszkę mnie zna – wie, że motoryzacja mnie nie pociąga, a moja wiedza z tej dziedziny kończy się na rozpoznawaniu poszczególnych modeli aut i rodzai paliwa. O driftingu powiedzieć mogę tyle, że o drugiej w nocy w wykonaniu mojego „sąsiada” mnie wkurza (jeździ chłop po sąsiadującym i pustym o tej porze rondzie) i do pamiętnego wieczoru nawet nie miałem pojęcia, że ktoś ze ślizgania się autem po asfalcie zrobił sobie zawody. Jak bardzo uprościłem ten sport, dowiedziałem się zaraz po przekroczeniu bramek, kiedy spojrzałem na tor. Poczułem się prawie tak, jakbym porównał graffiti do bohomazów na ścianie i uważał, że to taka sama sztuka.

A różnice są diametralne – zaczynając od aut (ze znacznie zmienionymi podzespołami i licznymi modyfikacjami), a kończąc na kierowcach (którzy na pierwszym miejscu stawiają bezpieczeństwo i od razu zaprzestają driftingu i zjeżdżają z toru, jeśli uznają, że z autem jest coś nie tak).
Tor pokonywany jest solo lub w parach (co jest dużo bardziej widowiskowe). Rozpędzone do znacznej prędkości maszyny mijają się na centymetry, muskając się w większej ilości przypadków jedynie kłębami dymu wychodzącego z rury wydechowej i spod kół. Precyzja, pasja i godziny spędzone na nauce są widoczne na pierwszy rzut oka.

drift masters płock

drift masters płockdrift masters płock

drift masters płock

Uśmiechnąłem się kpiąco na słowa prowadzącego, że jeden z kierowców nie ma prawa jazdy. Od razu założyłem, że jeździ na dziko i po prostu nie chce mu się przejść kursu. A potem poszedłem do otwartego parku maszyn i kopara mi opadła:

drift masters płock

Ja w jego wieku (11 lat) bawiłem się resorakami i napierdzielałem na konsoli w Need for Speeda. Jaś po prostu realizuje marzenia.

drift masters płock

„Bestie” z bliska wyglądają trochę odpustowo i rzekłbym nawet, że kiczowato. A to jakieś mrugające neony imitujące koguty policyjne, a to wypalone palnikiem acetylenowym zębiska na zderzaku, czy ogromne rury wydechowe. Czasem wszystko naraz. Na ulicę tym nie wyjedziesz – no, chyba żeby kierowcy obok popukali się znacząco w czoło.

drift masters płock

Z drugiej strony – zmodyfikowane japończyki na torze prezentują się efektownie, groźnie i zjawiskowo. A tutaj przecież chodzi o show.

Wraz z kolejnymi sesjami treningowymi rosły i emocje. Opony paliły się coraz szybciej, rozrzucając gdzieniegdzie resztki gumy – przy wsparciu tumanów dymu i ryków silnika. Nierzadko ciśnienie rosło i zamiast w kontrolowanym poślizgu, auta kończyły rajd na barierkach. Nietrudno wyobrazić sobie emocje i presję zawodnika, który na około 20 minut przed właściwym turniejem (a po kilku godzinach bezawaryjnego treningu) – zostawia tłumik, zderzak i jakieś inne części na asfalcie. Niby nic, ale regulamin jasno wspomina, że samochód musi wystartować z kompletem części. Przenośne „warsztaty” na zapleczu, muszą dać sobie radę z okrojonym budżetem i „tym, co zostało” z części.

Gdyby nie konkurs, raczej nie wybrałbym się na takie wydarzenie.

Walka kierowców o podium w tv wydaje się mniej emocjonalna i na dłuższą metę po prostu nudna. Być może dlatego najchętniej ogląda mi się kolizje i wypadki, które są w żaden sposób niezaplanowane i znacznie podnoszą adrenalinę powstałą z oglądania wyścigu. Jeśli będziecie mieli okazję wybrać się na drifting na żywo – bardzo wam polecam. Byłem razem z Klaudyną i z tego, co ją obserwowałem, była tak samo zaaferowana, jak ja. Ogromne silniki, tumany kurzu, smak palonej gumy na języku oraz niesamowita umiejętność panowania nad maszynami wzbudziła w nas apetyt na więcej i na pewno pojedziemy niebawem na kolejne samochodowe show. Zachęcam was do tego samego.

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

  • Karol

    Drift to nie wyścig 🙂

    • Masz racje. Jestem amatorem, widziałem show pierwszy raz. Dla mnie to co jeździ po torze to… No wyścig no ;p

  • Artur91

    Drift to nie wyścig to raz, nielegalne zawsze? Ciekawe jak by wyglądał przejazd w parze po mieście 😛
    O gustach sie nie gada wiec „odpustowe” „kiczowate” pomine bo tak można by ująć wyglad kazdego samochodu w motorsporcie drift kjs wrc czy inne- idac Twoim tokiem myslenia (czy formułowania) 🙂
    Czy relacja w tv nudna? Mozna sie skupic na szczegółach odległosci ataki obecnosc w zonach…. Na zywo to dym fun i show 🙂
    Pozdrawiam 🙂