Strona główna » Woolet Woof Glow – portfel, który można namierzyć
woolet woof

Woolet Woof Glow – portfel, który można namierzyć

Portfel Woolet Woof Glow to prosty, ładny gadżet, który znacząco ułatwia życie.

Ilu z nas zwraca uwagę na to, gdzie trzyma pieniądze? Czy portfel, który masz właśnie w kieszeni – jest kupiony gdzieś na tanim bazarze, czy też jest to część twojej garderoby, wręcz biżuterii?

Szczerze powiem, że zawsze się nad tym zastanawiałem. Zanim zacząłem korzystać z Wooleta, korzystałem z portfela Pierre Cardin, który to trafił do mnie w sumie przypadkiem. Ktoś go dostał od kogoś, a ten przekazał go mi. Klasyczne domino prezentowe.
I tak przez kilka długich lat siedział w mojej kieszeni. Portfel jak portfel – gruby, pełny przegródek na pieniądze, monety karty i paragony.

I wiecie co? Dopóki nie wziąłem do ręki Wooleta, to nigdy bym nie przekonał się, jak mój stary portfel był nijaki.

Dobre, bo polskie?

Dobra, bądźmy szczerzy, produkowany jest w Chinach. Zaprojektowany jest jednak przez Polaków, przez polską firmę i polski kapitał. I to mi w zupełności wystarcza, by uznać jego narodowość. Dla prawdziwych nacjonalistów pozostają poprzednie modele. Te były produkowane wyłącznie w Polsce.
Jeśli zatem uznajesz powyższe zdanie za: słaby, wyświechtany oksymoron to zapewniam cię – Woolet do słabych na pewno nie należy.

Zacznijmy od opakowania. Portfele z wyższej półki zawsze są ładnie zapakowane, ale Woolet na tym tle się naprawdę wyróżnia. Zestaw jest bogaty i prócz tradycyjnego woreczka na portfel, zawiera też długopis (który mieści się właśnie w portfelu), notatnik, naklejki, instrukcję obsługi, osłonkę wyłączającą funkcje zbliżeniowe na kartę płatniczą oraz… kabel USB.
Wszystko ładnie i schludnie zapakowane a otwieranie tego wszystkiego wzbudza emocje trochę jak przy rozpakowywaniu prezentu świątecznego. Niby wiesz czego się spodziewać, ale mimo to czujesz ekscytację.

Kliknij obrazek, aby odtworzyć film.

Przedmiot pożądania gadżetomaniaków, od razu wpada w oko.

Ładne, stalowe logo w rogu i skóra „100% krowa” sprawia, że całość naprawdę może się podobać. Autorzy projektu, z którymi miałem okazję rozmawiać, podkreślali jednak, że w przygotowaniu jest wersja „wege” z syntetycznej skóry. Co jednak najważniejsze – całość jest niesamowicie cieniutka! Nawet po wypełnieniu go typowymi dokumentami, monetami oraz banknotami pozostał blisko 2 razy cieńszy od mojego starego portfela.
To ogromna zmiana, gdzie ulgę odczuwam zarówno gdy noszę go w zimowej kurtce, jak i w sytuacjach, gdy muszę go włożyć do kieszeni spodni.

To drugie jest szczególnie znaczące. Nie ma chyba gorszego widoku niż facet idący przez np. galerię handlową z wypchanymi kieszeniami po brzegi – z jednej strony telefon, z drugiej portfel. Tutaj ten problem znacząco znika.
Całość jest na tyle ładna, schludna i uniwersalna, że portfel Woolet będzie się podobać zarówno mężczyznom, jak i kobietom.

woolet woof
Portfel jest naprawdę cienki i bez problemu mieści się w praktycznie każdej kieszeni.
Kabel USB w zestawie? Po co mi to?

I to jest największy wyróżnik „starego” z „nowym”. Tak, Wooleta ładujesz tak, jak swój telefon. W kieszeni na banknoty znajduje się port ładowarki, do którego wpinasz kabel i po paru godzinach możesz się cieszyć jego nowymi możliwościami.
Woolet jest portfelem inteligentnym, umiejącym naprawdę wiele rzeczy, o których na co dzień mogłeś nawet nie pomyśleć, że mogą się w nim znaleźć. Wystarczy, że zainstalujesz aplikację na telefonie i podłączysz ją z portfelem za pomocą Bluetootha.

Ot, chociażby taka prozaiczna rzecz. Chcesz rodzinne zdjęcie w galerii handlowej, gdzie płacisz akurat za najnowszy, gigantyczny telewizor? No to Woolet służy za przycisk migawki. Ściśnij go i zdjęcie zrobi się samo!

Dodatkowo portfel jest wyposażony w diodę. Zatem jeśli jakimś cudem znajdziesz się w totalnych ciemnościach bez żadnego innego źródła światła – zawsze możesz sobie poświecić własnymi pieniędzmi 😉

Portfelem również możesz pobawić się w Agenta 007. Ot, wystarczy dwa razy nacisnąć logo, by włączyć nagrywanie wszystkiego, co dzieje się w okolicy. Jeśli zatem masz wrażenie, że ktoś cię obgaduje… pozostaw portfel w okolicy i nasłuchuj! Po zakończeniu nagrania możesz je potem wielokrotnie odsłuchiwać na telefonie albo zgrać na komputer.

No dobra. Nie mówiłem, że wszystkie sztuczki będą niezbędne do życia, ale kilka funkcji jest już naprawdę przydatnych.

woolet woof

Funkcje antykradzieżowe

Zatem żarty na bok. Jeśli martwisz się, że ktoś przytuli twoje dokumenty, karty kredytowe i pieniądze tak jak ja – to pokochasz Wooleta. Przede wszystkim w każdej chwili z poziomu aplikacji możesz włączyć sygnał dźwiękowy. Jeśli zatem dokumenty zniknęły ci z pola widzenia – to na pewno je usłyszysz. To cholerstwo naprawdę głośno piszczy!

A jeśli już faktycznie jakiś „przyjaciel” przygarnął twoje dokumenty, to możesz wyszukać je na mapie. Gdzie są i gdzie były ostatnio. Jeśli złodziej oddali się na zbyt dużą odległość od twojego telefonu, to usłyszy z portfela dość głośne pikanie, które może go zdezorientować, a tobie łatwiej wyśledzić zgubę. Aplikacja na telefonie, zaalarmowana zacznie szczekać, dając ci znać, że nie masz portfela przy sobie.

Cała ta elektronika jest ładnie wszyta, że na co dzień praktycznie jej nie zauważysz. I tak szczerze – szybko o niej zapomnisz. Baterię trzeba według producenta ładować raz na pół roku. Ja go mam drugi miesiąc i jeszcze nie trzeba było go ładować, więc chyba mogę mu wierzyć na słowo.

Oczywiście każdą z tych funkcji możesz w dowolnym momencie deaktywować lub całkowicie wyłączyć i korzystać z gadżetu jak z tradycyjnego, zwykłego portfela. To przede wszystkim naprawdę solidnie wykonany produkt, który w przeciwieństwie do innych kompaktowych portfeli  – bez problemu mieści nasze stu i dwustu złotowe banknoty.

Za wady można uznać w zasadzie dwa aspekty.

Pierwszy – brak ładowarki w zestawie. Z drugiej strony wystarczy ci jakakolwiek ładowarka od starego telefonu – byleby miała gniazdko USB. Jej moc jest tutaj drugorzędna. W najgorszym razie można też go podłączyć do komputera, czy jakiegokolwiek urządzenia posiadającego port USB.

Druga wada – to stosunkowo niewielka ilość przegródek. Mnie to nie przeszkadza, bo jestem dość minimalistyczny, ale niektórym nie wystarczą 4 schowki na karty płatnicze/dowód osobisty, dwie kieszonki (do których można wrzucić monety) jedna przegródka na banknoty i jedna kieszonka po zewnętrznej stronie portfela.

Mimo wszystko z Woolet Woof Glow można się polubić.

Cena portfela zaczyna się od 59$. Nie jest to najniższa na rynku kwota, ale z drugiej strony – porządny, markowy portfel to też wydatek kilkuset złotych. Dla mnie portfel to taki sam element garderoby jak zegarek czy biżuteria. A przecież ten opisany ma jeszcze dodatkowe, inteligentne funkcje. Oferta zatem do rozważenia.

Ja swój egzemplarz mam w kolorze czarnym. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, byś kupił sobie w kolorze niebieskim albo brązowym. A jeśli nie sobie – to śmiało możesz go kupić swojej partnerce. Myślę, że nie będzie zawiedziona.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!