Fajne seriale, które warto nadrobić tej zimy!

fajne seriale

Siedem. To podobno szczęśliwa liczba. A według Nowego Testamentu symbolizuje wręcz – pełnię i doskonałość. Właśnie dlatego chciałbym wam pokazać dokładnie siedem seriali, które według mnie są doskonałe.

Generalnie nie lubię seriali „niezakończonych”. Oczekiwanie rok, czy dwa lata na kolejny sezon doprowadza mnie do irytacji. A i tak na końcu nigdy nie ma pewności czy kolejny sezon w ogóle się pokaże. Pamiętam fajnie zapowiadający się serial Alcatraz, który został właśnie zabity po pierwszym sezonie. Finału historii, nigdy się przez to nie doczekałem.

Albo taki bardzo przyjemny „Pod kopułą”, który doczekał się tych sezonów trzy, ale ponownie – producenci nie zdecydowali się na produkcję czwartego, zatem zakończenie jest… no co najmniej dziwne i niezamknięte.
Z drugiej strony mamy prawdziwe mamuty wśród seriali. Lost, Dexter, Skazany na Śmierć czy Kuchenne Rewolucje. Ok, z tym ostatnim oczywiście żartuję, ale sami wiecie już, o czym mówię. Oglądanie ich zajmuje dosłownie pół życia i potem nikt nie pamięta, o co właściwie chodziło na początku.

Moja szczęśliwa siódemka ciągle jeszcze trwa, ale są wyjątkami w swojej dziedzinie. Trzymają poziom mimo upływających lat. Nie pamiętam, by któryś z sezonów czy nawet odcinków był jakościowo gorszy. Każdy, sprawia ogromną frajdę.

Gra o Tron/Game of Thrones

Kto nie słyszał o Grze o Tron? No właśnie. Można nie lubić klimatów średniowiecznego fantasy, można nie przepadać za olbrzymią ilością przemocy, ale Grze o Tron nie można odmówić rozmachu. Niektóre odcinki swoją złożonością, filmowością, akcją czy efektami niczym nie ustępują pełnometrażowym hollywoodzkim produkcjom.

W królestwie Westeros zwaśnione rody rozpoczynają walkę o tytułowy Tron. W ruch idą wszystkie dozwolone chwyty. Nie braknie zatem scen łóżkowych, zdrad, morderstw, wielkich bitew oraz oczywiście smoków. A gdy w ten koktajl wrzuci się inną, niespodziewaną stronę konfliktu, to musi być gorąco. Szczerze polecam dla fanów epickich i wielkich historii trzymających w napięciu!

Ania, nie Anna/Anne

Kto nie pokochał historii o Ani z Zielonego Wzgórza? Porzucona dziewczynka, która nigdy nie grzeszyła urodą, ale za to można z całą pewnością stwierdzić, że jest nieziemską gadułą. Międzypokoleniowa historia od ponad stu lat bawi kolejne pokolenia. Nic dziwnego, bo problemy z którymi spotyka się bohaterka dotyczą na pewnym etapie życia każdego z nas.

Dobra – książka była świetna, ale serial? Jest jeszcze lepszy! Odrzucenie, walka o akceptację wśród rówieśników, nawiązywanie przyjaźni, dojrzewanie… Oglądałem przygody Ani z wypiekami na twarzy. Doskonała gra aktorska, świetny montaż, muzyka i przede wszystkim – sceneria! Zadbano tutaj o najmniejsze detale, dzięki czemu można jeszcze lepiej poczuć klimat sielskiej przygody.

Czarne Lustro/Black Mirror

Ten serial można oglądać na wyrywki, ponieważ każdy odcinek to kompletnie inna historia.  Twórcy serialu stawiają sobie za cel odpowiedzieć na jedno proste pytanie: co by się stało, gdyby technologia, którą znamy, niebezpiecznie rozwinęła się w jakimś kierunku? Zapewniam cię, że każdy odcinek powoduje przyśpieszony puls i trzyma w napięciu, bo oglądając go – orientujesz się, że w życiu naprawdę niewiele potrzeba, aby fikcyjny scenariusz stał się rzeczywistością.

Czarne Lustro to świetny, zmuszający widza do przemyśleń serial, którego jest ciągle za mało. Właśnie zapowiedziano nowy sezon i jakie są pierwsze reakcje? Czemu będzie taki krótki!

Orange is the New Black

Co się dzieje, gdy trafiasz do damskiego więzienia? Umówmy się – bycie w pierdlu nigdy nie należy do najprzyjemniejszych wydarzeń w życiu. Twórcy sprawnie mieszają przykrą, często niebezpieczną rzeczywistość z wyrafinowanym humorem i lekkim przymrużeniem oka. Wszystko oprócz charakteru głównej postaci jest w tym serialu świetne.

Trzynaście Powodów/Thirteen Reasons Why

Uwaga! Trudny temat – samobójstwo nastolatki. To chyba jeden z głośniejszych seriali ostatnich lat. Oto nastolatka zabija się i zostawia nagrane na taśmach trzynaście powodów z wyjaśnieniem dlaczego. Małe rzeczy, które w kumulacji doprowadzają do śmierci.

Wbrew obiegowej opinii nie uważam, że jest to serial pochwalający to rozwiązanie. Przeciwnie. Doskonale pokazuje jak łatwo przeoczyć wołanie o pomoc.

Stranger Things

Ten serial albo się lubi, albo się go nie cierpi. Cała akcja dzieje się pod koniec lat osiemdziesiątych zatem znajdziemy tu wszystko to, za co kochaliśmy swoje dzieciństwo. Oto grupa nastolatków, odnajduje dziewczynkę imieniem Jedenastka. Posiada ona nadnaturalne moce. Jednocześnie w okolicy zaczynają dziać dziwne i straszne rzeczy…

Muzyka, przedmioty codziennego użytku, ubrania, fryzury i liczne nawiązania do popkultury. Jeśli często wspominasz swoje dzieciństwo słowami „A za moich czasów to…” to właśnie Stranger Things pozwoli ci do tego wrócić.

The OA

Serial twórców kina niezależnego, który można interpretować na wiele sposobów. Autorzy unikają w nim podania odpowiedzi na tacy, wielu rzeczy trzeba się domyślać.
Prairie Johnson, główna bohaterka, odnajduje się w zaskakujących okolicznościach po 7 latach. Skacze z mostu, chociaż w szpitalu twierdzi, że nie chciała się zabić. Co jeszcze ciekawsze, Prairie widzi. A jej rodzice twierdzą, że od dziecka była niewidoma.

Prairie karze na siebie mówić OA. I szybko nawiązuje więź z grupą okolicznego liceum, którym zaczyna opowiadać swoją historię. To, co jest prawdą, fałszem czy zwykłą fikcją – pozostaje do osądzenia przez nastolatków, ale również widzów.
To rozwarstwienie świata – fantastyczny, wypływający z ust OA i fizyczny, w którym znajdujemy się my i słuchacze sprawia, że serial ogląda się lepiej niż jakikolwiek inny. Jeśli lubicie takie klimaty – to numer jeden na waszej liście.

Długie wieczory przed nami. Od którego serialu zaczniecie?

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.