Strona główna » Mikołajki po sezonie – czy warto przyjechać do jednego z najbardziej obleganych miast na Mazurach?
mazury mikołajki

Mikołajki po sezonie – czy warto przyjechać do jednego z najbardziej obleganych miast na Mazurach?

Wpadłbyś na pomysł, by pojechać na mazury po sezonie? Spontanicznie sama tu przyjechałam i chcę ci powiedzieć, czy to był dobry pomysł.

Mazury. Kraina tysiąca jezior i region, który w 2011 roku był nominowany do 7 Nowych Cudów Świata przez szwajcarską fundację New7Wonders. Dla mnie jednak zawsze pozostawały odrobinę tajemnicze i nieznane. Zawsze było mi tu nie po drodze, tym bardziej że miałam coroczną możliwość wylegiwania się nad jeziorem w zupełnie innym miejscu. Na dodatek, jeśli już miałam gdzieś jechać – spędzać czas aktywnie to przeważnie wybierałam góry i (rzadziej) morze. Mazury zatem nie kojarzyły mi się z niczym, bo i nie miały jak.

Za to zetknęłam się z wieloma opiniami na ich temat, szczególnie od powracających z urlopu znajomych. Jedni chwalili, inni krytykowali przez – a jakże! – tłumy panujące, w co większych miejscowościach. Gdy we wrześniu nadarzyła się okazja, by podjechać na kilka godzin w kierunku Mikołajek – nie powiem, poczułam nutkę ekscytacji. W końcu pierwszy raz będę zapuszczała się w ten region!

mazury mikołajki

Mikołajki – tak powinny wyglądać miejscowości nadmorskie

Tak właśnie uważam. Podczas tegorocznego pobytu nad Morzem Bałtyckim, z utęsknieniem wypatrywaliśmy miejsc, które byłyby fotogeniczne i miały w sobie „to coś”. Polskie morze można kochać, ale architektoniczny nieład nadmorskich miejscowości i porzucone w każdym możliwym zakamarku auta, plaża pełna parawanów, foodtracki na każdym kroku i stragany z chińskim badziewiem skutecznie niszczą wizerunek tych miejsc. Długo szukałam czegoś, co pozwoliłoby sfotografować i pokazać polskie wybrzeże z tej najlepszej strony (Kliknij TU i TU). Z drugiej strony wystarczy przyjechać w pierwszych tygodniach września, by zobaczyć obrazek – zdawałoby się – zupełnie innej miejscowości. Wszystko wyludnione, puste, a przez to bardziej… hmm… prawdziwe?

Prawdziwe piękno turystycznych miejscowości widać właśnie po tym, jak wyglądają poza sezonem, dlatego też często lubię tak jeździć. Wystarczy przyjechać kilka tygodni przed lub po wakacjach, czy feriach – by przekonać się, jakimi naprawdę są miasta dla mieszkańców. Nie bez znaczenia pozostaje również cena, która potrafi być kilkakrotnie niższa za kilkudniowy wypoczynek. Skoro zatem ludzie potrafią pojechać nad morze we wrześniu, to czemu nie pojechać na mazury? Te przecież zaraz po sezonie wakacyjnym, aż do późnej jesieni cały czas pozostają atrakcyjne, o czym przekonałam się podczas ostatniej mojej wizyty w Mikołajkach.

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

Tego potrzebowałam!

Mikołajki to miasteczko typowo turystyczne, jednak pełne architektonicznego ładu. Wyobrażam sobie, jakie tłumy goszczą tu latem, skoro nawet w chłodniejsze dni mają w sobie pełno klimatu. To miasto z powodzeniem może konkurować ze swoimi zagranicznymi odpowiednikami. Żaglówki, kołyszące się w większości przy brzegu – tworzą malowniczy obrazek portu. Po wycieczce statkiem do Serocka marzy mi się rejs po tutejszych jeziorach. Już z trasy wszystko wygląda pięknie, że wyobrażam sobie, że widok ze środka jeziora musi być niesamowity.

Port w Mikołajkach

Port w Mikołajkach to jeden z ładniejszych portów, które widziałam. Nawet jeśli sama nie umiem żeglować, to dużą przyjemność sprawia patrzenie na mnóstwo bardziej (i mniej) bogatych żaglówek. W Wiosce Żeglarskiej można za opłatą wziąć prysznic, skorzystać z cywilizowanej łazienki, wypożyczyć rower wodny lub motorówkę.

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

Żaglowiec Chopin, który udało mi się sfotografować niżej to największy polski żaglowiec śródlądowy i ciężko objąć go w całości z tak bliska. Coś mi mówi, że spotkamy się ponownie w przyszłym roku. 😉

mazury mikołajki

Tuż przy porcie rozciąga się pas kolorowych budynków w spokojnej kolorystyce, o zbliżonej architekturze, która w końcu nie sprawia wrażenia chaotycznej i oderwanej od otaczającej jej przestrzeni.

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

Dla wielbicieli widoczków – wystarczy wejść na kładkę dla pieszych, aby zobaczyć genialną panoramę. Mostek łączy dwa brzegi Jeziora Mikołajowskiego i warto wybrać się na „drugą stronę”, aby dostać się do plaży miejskiej. Przy kładce nie brakuje kramów z pamiątkami.

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

Król Sielaw – najbardziej znana ryba w Mikołajkach

Gdzieniegdzie pojawia się wizerunek króla Sielawy. Ta ryba z koroną na głowie znajduje się m.in. w herbie Mikołajek, na rynku i przy promenadzie. Według legendy, kiedy rybacy zaczęli masowo łowić na tych terenach i osiedlać się w okolicy – bogowie pruscy posłużyli się królem Sielaw, aby zahamować ogromne połowy na tutejszych jeziorach. Król Sielaw zaangażował się w sprawę –  wywracał łodzie, rozcinał sieci i w rezultacie wystraszył rybaków, którzy szybko zaczęli głodować. Wtedy żona jednego z mieszkańców przypomniała sobie o pradawnym zwyczaju składania ofiar, na przebłaganie bogów.

Kiedy złożyła ofiarę na uroczysku – dostała w zamian żelazne kółko. Pokazała to mężowi, który (jako że znał się na kowalstwie) – wykonał wielką sieć złożoną właśnie z takich kółeczek. Zarzucił sieć w wodzie i wyłowił Króla Sielaw. Ryba zaczęła prosić o darowanie życia, w zamian obiecując sieci pełne ryb. Tak się też stało – rybak jednak nie puścił Króla wolno, a przez kilka dni zarabiał fortunę, wyprzedając cały połów.

W końcu jednak się wydało, skąd bierze takie ilości ryb i wszyscy rybacy zaczęli zastanawiać się co zrobić z królem. Król Sielaw ponownie obiecał, że jeśli darują mu życie – będą zawsze mieli gwarantowane duże połowy w jego królestwie. Rybacy zgodzili się na ten układ, ale by go mieć na oku – przytwierdzili go żelaznym łańcuchem do pnia mostu. Aby podtrzymać legendę – w Dni Mikołajek mocuje się prototyp Króla Sielaw do mostu, który gości tam do późnej jesieni. 🙂

mazury mikołajki

mazury mikołajki

Plaża Miejska w Mikołajkach

Bajeczna woda, która styka się z lasami i wysokimi trawami – relaksuje i uspokaja. Można usiąść na mostku i bezkarnie gapić się na fruwające mewy i wyrośnięte już łabędzie, które ewidentnie są nauczone, że ludzie zawsze coś dla nich mają. Jeśli przyjedziesz tu w cieplejsze dni – na miejscu jest czysta plaża, gdzie można pomoczyć nogi i nieco się schłodzić. W okolicy nie brakuje także kilkunastu restauracji, z których unosi się przyjemny zapach serwowanej rybki. Z mostu roztacza się ciekawa panorama na najładniejszą część Mikołajek.

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

mazury mikołajki

Zachwyciłam się tym spokojem

Pamiętam, gdy jakiś czas temu Filip pisał o Sierpcu, jako idealnym miejscu na jesienną chandrę. Spodziewam się, że nie każdy musi przepadać za sielskimi, wiejskimi klimatami. Dlatego, jeśli szukasz mniej oczywistego i oryginalnego szczególnie na cały weekendowy wyjazd – w Mikołajkach się zakochasz. Ja również nie przepadam za tłumami i zdecydowanie preferuję raczej spokojny spacer po deptaku niż przeciskanie się między wygłodniałym tłumem, z nutką szaleństwa w oczach. Dlatego staram się jak najczęściej jeździć w miejsca oczywiste, w nieoczywistych porach roku. 😉  Kieruję mną myśl, że skoro nie rzadko zostawiam trochę pieniędzy na wyjeździe – oczekuję chociaż odrobiny wypoczynku i relaksu. Popularne kurorty prócz szeregu zalet mają tę zasadniczą wadę, że są – no cóż – popularne. Dlatego zachęcam cię do odkrywania ich również chwilę poza sezonem.

Wyobraź sobie taki jesienny, romantyczny wspólny spacer po Mikołajkach w jesiennych promieniach słońca. A gdy już zmarzniecie – wskakujecie do restauracji na rybę i ciepłą, jesienną herbatę. Prawda, że działa na wyobraźnię? Dlatego zachęcam do spróbowania, zwłaszcza że jesień w tym roku zapowiada się wyjątkowo fotogenicznie!

Klaudyna Turczyńska

Nie może usiedzieć w miejscu, każdy weekend spędzałaby w trasie. Pasjonatka fotografii. Lubi odpoczywać na wsi, ale kocha miasto. Łatwo odnajduje się w każdej roli i nie potrafi spędzać czasu bezczynnie. Czasem można ja spotkać, jak pilotuje z dzieckiem samolot i bazgra kredą po chodnikach, malując kotki. Nie żyje bez kawy.

Spodobało się? Polub nas!