Strona główna » Klockownia – miejsce miliona klocków. Dziecko zbuduje tu domek swojego wzrostu!
klockownia

Klockownia – miejsce miliona klocków. Dziecko zbuduje tu domek swojego wzrostu!

Jeśli może być coś fajniejszego od klocków to jeszcze więcej klocków!

No dobra. Jako stały czytelnik wiesz, że raczej nie przepadamy za galeriami handlowymi a tym samym – co wynika jedno z drugiego – również za salami zabaw w nich się znajdującymi. W dużej mierze są to lokale tworzone według jednego schematu – kulki, zjeżdżalnia i jakieś tam maty.

Jednym słowem – bieda!

Rozumiem ideę stojącą za takimi miejscami. To tak naprawdę w dużej mierze poczekalnie – a może nawet – przechowalnie dzieci na czas, gdy rodzice są w sklepie. Wiesz, płacisz i udajesz, że twoje dziecko się bawi; gdy obsługa udaje, że zajmuje się twoim dzieckiem; a dziecko udaje, że jest fajnie. Wszyscy z tego kręgu są zadowoleni, chociaż zapewne nikt w tym swoistym trójkącie nie jest do końca szczęśliwy.

Jak zatem się domyślasz, pójście do Klockowni traktowaliśmy jako wyjście obarczone dość sporym ryzykiem. I nie chodzi tu o pieniądze, co zwyczajnie o zmarnowany czas. Poszliśmy tu jednak, bo skłonili nas do tego znajomi, którzy słyszeli o tym miejscu wiele dobrego. A to są tacy ludzie, co im się mało co podoba, więc chociaż z ciekawości musiałem to sprawdzić. 😉

klockownia

Tak oto znaleźliśmy się w Galerii Renova

A chwilę potem w Klockowni. Od wejścia wita nas wesoły szyld i coś na kształt recepcji z szafkami. Kurtki wrzucasz do szafki, buty możesz zostawić gdzieś w okolicy ławek. Deklarujesz, ile czasu spędzisz w środku, dostajesz specjalną opaskę i wchodzisz na salę.

Nie powiem – byłem pod wrażeniem, bo Klockownia już od progu potrafi zauroczyć. Przede wszystkim jest jasno, kolorowo i wesoło. Wszędzie są szafki wypełnione klockami, poduszki, siedziska, ławeczki. Wszystko w radosnych pastelowych, spokojnych kolorach, które mogą podobać się nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Gdy ochłoniesz z pierwszych wrażeń, szybko odkryjesz, że hasło „sala miliona klocków” zdaje się w pełni uzasadnione.

Klockownia to kilka stref – dla małych i nieco większych

Strefa Małe Paluszki

Strasznie spodobało mi się to, że chociaż de facto w każdej ze stref w Klockowni mamy do czynienia z tą samą rozrywką, to jednak różnią się one, chociażby fakturą, kształtem, czy wielkością. W rezultacie inspirują, motywują i wciągają dzieci w długą zabawę. Ot, chociażby na wejściu znajdują się popularne i chyba przez wszystkich lubiane Lego Duplo oraz gąbkowe klocki w kształcie sześcianów, z których budować można wszystko, co przyniesie nam wyobraźnia.

klockownia klockownia

Strefa Na Cztery Ręce

Druga strefa to piankowe, ogromne klocki i różne kształty – podłużne walce, rynienki, łączniki czy inne dziwne kształty. Chociaż z początku próbowaliśmy zbudować nasz wymarzony pałac, to szybko przenieśliśmy całą naszą uwagę i moce na tor przeszkód. Łączenie wszystkich elementów sprawia ogromną frajdę i nawet jeśli twoje dziecko się wywróci (albo sam to zrobisz) całość jest na tyle miękka, że niczego nie poczujesz.

klockownia klockownia klockownia klockownia klockownia klockownia klockownia

Na wyciągnięcie ręki jest to, co chyba wszyscy kochają najbardziej, a więc wielka, potrójna zjeżdżalnia wielorakiego zastosowania. Twoja pociecha może przetestować pojazdy, które zbudowała na stole znajdującym się obok, ale z tego, co zaobserwowałem – najczęściej stosowana jest do… zrzucania kulek. Zebranie ich w wielkie pudło i wysypanie wszystkich na raz zdecydowanie jest ulubionym zajęciem, no chyba wszystkich znajdujących się na sali konstruktorów. 😉

klockownia

Stoły kreatywności

Dobra, nie wiem, czy dokładnie tak się nazywają, ale na pewno zostały nazwane tak przeze mnie. To dwa pokaźnych rozmiarów stoły, wypełnione klockami Lego oraz gąbkowymi kratkami. To tutaj zbierają się sporą gromadą ci ciut starsi. Legenda głosi, że ci, którzy tutaj usiądą – przepadają na długie godziny. Chciałbym ją zdementować, ale prawdopodobnie jeszcze tam siedzimy z Lilką. Przykro mi.

klockownia klockownia klockownia klockownia

Majster w Akcji

Dwa ostatnie sektory są tym, co przypadło nam najbardziej do gustu. Pierwsze pomieszczenie wypełnione jest klockami wielkości normalnej cegły. Cztery kolory o różnych kształtach pozwalają budować prawdziwe, wielkie budynki. My ponownie zmierzyliśmy się z budową wieży prawdziwej księżniczki. Budowa trochę nam zajęła, a efekt wyszedł naprawdę dobry! Zrobiliśmy nawet dach! 🙂

Najlepsze jest to, że klocków jest tak dużo, że bawiło się tutaj spokojnie 6-8 osób i cały czas każde z nas miało „zasoby” do budowania swoich wielkich struktur. Zabawa jest wciągająca i już po chwili każda grupka kombinowała jak każdy z tworów połączyć w jeden, ogromny zamek.

klockownia

Demolka

Ostatnie pomieszczenie to klocki przypominające kształtem te z popularnego Tetrisa, tyle że wykonane z poduszek. Tutaj największą frajdę miały maluchy! 🙂

klockownia klockownia klockownia

Bezpieczeństwo przede wszystkim

To, co szalenie mi się spodobało, to że Klockownia jest przystosowana do naprawdę najdziwniejszych pomysłów gości. Tutaj nie ma prawa się wydarzyć nic nieprzewidzianego. Wspomniana na początku opaska jest również środkiem płatności. W ten sposób zamiast gotówki – w lokalnym sklepiku płacisz właśnie ją. Dzięki temu dziecko pozostawione tutaj nie musi martwić się o pieniądze. Z drugiej strony z sali nie wyjdzie też niezauważone. Bramka jest magnetyczna, a przycisk zwolnienia blokady jest na tyle wysoko, że nawet dorosły musi wyciągnąć rękę, by do niego sięgnąć.

Jeśli nie przekonał cię Konstruktor – to Klockownia cię rozkocha

Niedawno rozpływałem się nad Konstruktorem. Mimo że oba miejsca polegają na budowaniu – są od siebie kompletnie inne. Przeczytaj moją opinię i najlepiej wybierz się w oba miejsca. Klockownię poleciłbym wszystkim, którzy mają dzieci do około 7 roku życia. To naprawdę fantastyczne miejsce pokazujące, że sale zabaw w galeriach też są wykonane z pomysłem i starannością. Nic nie stoi na przeszkodzie, byś zorganizował tam urodziny (są specjalne pokoje), a obsługa wykazuje zainteresowanie i potrafi zorganizować różne zabawy.

Pozostaje w zasadzie jedno pytanie – czego można chcieć więcej? Cena szalenie przystępna (22 zł za godzinę w weekend, a płaci tylko dziecko) a przy dziesięciu wizytach – 11 gratis. Szalenie fajne miejsce, do którego naprawdę chce się wracać!

Klockownia

ul. Rembielińska 20 (Galeria Renova, 1 piętro), Warszawa
www.klockownia.com

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!