Strona główna » Tatry Zachodnie: Dolina ku Dziurze – idealna trasa do zrobienia po obiedzie. W sam raz dla dzieci
dolina ku dziurze

Tatry Zachodnie: Dolina ku Dziurze – idealna trasa do zrobienia po obiedzie. W sam raz dla dzieci

Dolina ku Dziurze to dobra trasa na popołudnie. Jest bardzo łatwa do przejścia zarówno latem, jak i zimą. Poradzi sobie z nią nawet niewprawiony piechur. Kończy się Jaskinią Dziurą.

Zakopane dla Leniwych – nie masz pojęcia, ile osób wpisuje takie hasło, wpadając na naszego bloga. Nie dziwię się wcale – kiedy wyjechaliśmy z Warszawy i dotarliśmy w końcu około 11 do Zakopanego – jedyne, o czym marzyliśmy to krótki spacer, który pozwoli nam rozprostować kości. Nie bardzo widziało nam się od razu zaliczać większe góry (chociaż tego samego dnia właśnie to zrobiliśmy, ale to już inna historia). Dolina ku Dziurze jest do tego idealna.

Dolina ku Dziurze

Do Doliny ku Dziurze można dotrzeć z dwóch stron. Zatrzymać samochód przy Dolinie Strążyskiej (stąd jest bliżej) albo gdzieś na parkingu przy Wielkiej Krokwi. My wybraliśmy to drugie rozwiązanie. Parkingi są tu w większości darmowe, a w razie chęci dalszej wędrówki – spacer można kontynuować – udając się na pobliski szlak Droga pod Reglami o którym napiszę niebawem.

Dla kogo?

Dolina ku Dziurze to spacer w większości przebiegający po dość płaskiej nawierzchni. Nie jest to wymagająca trasa – wręcz przeciwnie. Poradzą sobie z nią osoby, które nie lubią się wspinać i małe dzieci. Widziałam tu kilka osób z wózkami, ale raczej nie polecam tego rozwiązania – bo ostatni odcinek jest dość nieciekawy do prowadzenia dziecięcego pojazdu.

Dolina ku Dziurze ma kilka ładnych momentów, ale nie jest zachwycająco piękna, jak niektóre fragmenty Tatr. To idealne miejsce na spacer po obiadku, kiedy jest już za późno, żeby wybrać się gdzieś wyżej (tylko nie przesadzaj i nie idź tu w nocy!). Dobra na rozruch i zaczerpnięcie świeżego powietrza. To trasa darmowa i znacznie lepsza niż popularne Krupówki. W dwie strony zajmuje około półtorej godziny. Noo, chyba cię przekonałam? 😉

Droga pod Reglami

Początek trasy wyznacza Droga pod Reglami. Ciężko tu zbłądzić, bo na początkowej trasie jest mnóstwo płotów, które zimą wyznaczają teren, na którym znajduje się lodowy zamek i inne atrakcje pod Wielką Krokwią. Później jest już znacznie przyjemniej. Ścieżka jest tu szeroka, otoczona drzewami. My trafiliśmy na pogodę po kilku dniach ulewy i na upartego da się tu iść w „zwykłych” butach. Uprzedzam jednak, że po drodze zdarzają się fragmenty z błotem, ale nie jest aż tak strasznie.

dolina ku dziurze dolina ku dziurze

Droga pod Reglami czy Droga nad Reglami?

W pewnym momencie droga robi się coraz ciekawsza. Znaki kierują na Dolinę Białego i w tym kierunku też podążamy, aż trafimy na kasę do tej części Tatr. Zamiast jednak przechodzić przez „bramki” – musisz iść w górę.

Tu trochę strzeliliśmy faux-pas, bo na początku chcieliśmy kupić bilety na Drogę pod Reglami. Tak jak wcześniej nazywała się ulica. I bystra babeczka, bez mrugnięcia okiem wysłała nas na górę. Idziemy kawałek na tę górę, patrzymy, a znak Droga nad Reglami kieruje w dół. No to jak ciołki, idziemy z powrotem na dół trochę niepewnie zapytać, czy na pewno mamy iść w górę. A kobieta się z nas jawnie śmieje, że Droga pod Reglami idzie górą, a Droga nad Reglami idzie dołem. Założę się, że robi ten dowcip kilkadziesiąt razy dziennie. 😉

W każdym razie jakbyś zastanawiał się, co to jest regiel (czy tam regle) – to są to lesiste wzniesienia. W zależności, którędy idzie ścieżka – jest nad albo pod wzniesieniami.

dolina ku dziurze

dolina ku dziurze

dolina ku dziurze

dolina ku dziurze

dolina ku dziurze

Kiedy wybraliśmy się na spacer, słońce prawidłowo spełniało swoje zadanie i świeciło najmocniej, jak się da. Między innymi dlatego zdjęcia mają takie mocne cienie, ale mam nadzieję, że coś tam zobaczysz, hehe. Idąc do Jaskini ku Dziurze od Wielkiej Krokwi, początkowy odcinek trasy jest bardzo przyjemny. Towarzyszy nam potok, mijamy wodospad, kilka większych skałek… Jest zielono, widno i przyjemnie.

dolina ku dziurze

dolina ku dziurze dolina ku dziurze

dolina ku dziurze dolina ku dziurze dolina ku dziurze

W końcu po dotarciu do początku szlaku Dolina ku Dziurze – droga zaczyna delikatnie wznosić się w górę. Tu już zostało nam około 20 minut spaceru. Przez większość drogi będzie towarzyszył nam wartki Potok Ku Dziurze.

dolina ku dziurze

dolina ku dziurze

Jaskinia Dziura

Zwieńczeniem całej trasy jest dotarcie po kilkunastu stopniach do Jaskini Dziura (jeśli idziesz tu zimą – na ostatnim odcinku przydadzą się raki). Przez górali zwana jest ona także Zbójnicką Jamą. Jaskinia nie jest zbyt głęboka, ale w środku jest ślisko. My zapuściliśmy jedynie „żurawia”. Warto, abyś wziął ze sobą latarkę, jeśli chcesz ją spenetrować. Cała Jaskinia Dziura ma około 50 metrów długości, w środku jest dużo bukowych, mokrych liści.

Według legendy tutaj gromadził swoje skarby zakopiański zbójnik Wojtek Mateja. Co prawda pewności co do skarbów nie ma, ale sam Mateja był postacią autentyczną i ostatnim zbójnikiem tatrzańskim. Miał konflikt z proboszczem (co było straszną ujmą dla kodeksu zbója), robił rozboje na karczmy i bogatych podróżnych, dużo pił i miał nieślubny związek. Pewnego razu Mateja zapytał jednego z górali, czy wie – gdzie znajduje się miejsce w którym łączą się trzy potoki. Baca nie przyznał się, że zna takie miejsce, domyślając się, że pewnie w tym miejscu znajduje się zakopany łup. Faktycznie znalazł zakopane dukaty, ale Mateja zorientował się w kłamstwie bacy i w nocy przyszedł z większą ekipą, aby go napaść. Sprytny góral schował się na strychu – na dole zostawiając nieświadomą niczego córkę. Mateja nie mogąc wydobyć z niej informacji – według podań w szale zadusił ją, za co został skazany na karę więzienia.

dolina ku dziurze

Po dotarciu do Jaskini Dziura, która w góralskiej gwarze oznacza po prostu jaskinię, a nie „zadupie” (albo coś innego), jak nam się początkowo wydawało – należy zawrócić. Spacerek jest świetną formą relaksu, ale nie zachwyci każdego, kto uwielbia „widoczki”. Największą atrakcją jest tu jaskinia i moment, w którym mija się potok. Ja jednak polecam to miejsce jako doskonałe miejsce do rozruszania kości i poznania uroków Zakopanego nieco lepiej!

Klaudyna Turczyńska

Nie może usiedzieć w miejscu, każdy weekend spędzałaby w trasie. Pasjonatka fotografii. Lubi odpoczywać na wsi, ale kocha miasto. Łatwo odnajduje się w każdej roli i nie potrafi spędzać czasu bezczynnie. Czasem można ja spotkać, jak pilotuje z dzieckiem samolot i bazgra kredą po chodnikach, malując kotki. Nie żyje bez kawy.

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub nas!