Strona główna » Botaniczna piątka – bieg po malowniczych zakątkach Ogrodu Botanicznego w Powsinie!
botaniczna piątka

Botaniczna piątka – bieg po malowniczych zakątkach Ogrodu Botanicznego w Powsinie!

Bieg po chwałę, medal i kwiatki.

Och, no z tymi kwiatkami to nie do końca, ale faktem jest, że otoczenie zachęca do sportu. Tak, tak, ogród botaniczny w Powsinie, o którym mieliście okazję u nas już poczytać – po raz kolejny zorganizował swój bieg. Widać, że przyroda dopiero nieśmiało budzi się do życia, ale fakt faktem, że uwielbiam te tereny.

botaniczna piątka botaniczna piątka

Piękna pogoda, świeże powietrze, czego chcieć więcej?

Linia startu powitała nas fantastyczną pogodą. To prawdziwa, wiosenna niedziela – gdzie z nieba świeciło słońce, a temperatura sięgała 15 stopni. Idealne warunki do biegów! Startujących podzielono na dwie fale, gdzie w każdej biegło po około 120 zawodników. Mimo sporej liczby uczestników (udział brali także zawodnicy nordic walking) – miałem wrażenie kameralności. Na trasie od czasu do czasu przewijali się biegacze i zwiedzający. Teren jest jednak na tyle ogromny, pełen przestrzeni, że biegnąc w kierunku mety – można było odnieść wrażenie, że biegnie się po lesie, albo wiejskich polach. Tylko asfaltowa nawierzchnia przypominała, że ciągle jesteśmy na terenie ogrodu botanicznego.

Atmosfera na Botanicznej Piątce była niesamowita.

Ludzie sami z siebie kibicowali i gdy na 4 kilometrze na chwilę zwolniłem, chcąc złapać tchu – od razu usłyszałem gorący doping od przypadkowych ludzi – motywujący mnie do dalszego biegu. A musicie wiedzieć, że w przeciwieństwie do innych biegów, w tym naprawdę można było odczuć nutkę rywalizacji. Szczególnie gdy będąc na ostatnim zakręcie, wyprzedzaliśmy się wzajemnie – byleby tylko dotrzeć na metę troszkę wcześniej. Największą jednak chęć do biegu przyniosła mi pewna dziewczynka, która bez oznak jakiegokolwiek zmęczenia wyprzedzała systematycznie wszystkich zawodników. Oczywiście moje ego poszybowało w dół, kiedy przebiegła obok mnie lekko jak łania, zostawiając mnie w tyle – bez cienia zmęczenia na twarzy. Przez chwilę próbowałem z nią walczyć, ale gdzie tam! Kompletnie nie miałem z nią szans. A przynajmniej tak to sobie tłumaczę.

Za to nie podobało mi się, jak niektórym dorosłym w łatwy sposób przychodzi gasić swoje dzieci. Kiedy dobiegłem już do mety – usłyszałem jak jakiś ojciec, mówi do swojej nastoletniej córki:
-No i co? Widzisz? Nie ćwiczysz w ogóle i ZNOWU biegłaś ciągle na szarym końcu!

Nie uważam, że to jest dobry sposób na zmotywowanie dziewczyny do kolejnych biegów. Ja zaczynałem od biegania na szarym końcu, a teraz coraz częściej zdarza mi się biegać gdzieś w środku tabeli. Dzisiaj według klasyfikacji mężczyzn byłem 26. Czy dużo ćwiczę? Nie. Czy gdyby ktoś mnie zasypywał pretensjami o to, że za mało ćwiczę – biegałbym więcej? Nie. Pewnie dla świętego spokoju po prostu w ogóle bym przestał to robić.

botaniczna piątka

botaniczna piątka

Botaniczna Piątka to przyjemny bieg.

Jadąc na miejsce, naprawdę zastanawiałem się, czy coś nowego w temacie biegów można wymyślić. A jak widać, czasem wystarczy botaniczna sceneria, by poczuć coś nowego. Biegi odbywają się jednocześnie w kilku lokalizacjach – m.in. w Łodzi i Poznaniu.

Dzisiejsza Botaniczna Piątka była wzorowo przygotowana. Trasa jasno oznaczona pachołkami i to, co szczególnie mi się spodobało, to że organizator przed każdą nową falą biegaczy –  na rowerze sprawdzał, czy oznaczenia trasy w jakiś sposób nie zostały przestawione. Do tego tradycyjna muzyka, posiłek i napoje po ukończonym biegu oraz drobne upominki dla najlepszych. W tym roku planowanych jest jeszcze kilka edycji. Między innymi bieg nocny, bieg jesienią, ale i latem. Ten letni będzie szczególnie przyjemny, gdy wszystkie kwiaty już zakwitną, a kwitnąca zieleń dookoła będzie urozmaicać widoki. Teraz nie pozostaje mi nic innego niż wziąć się za siebie, trochę potrenować i cieszyć się nowym medalem w kolekcji.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!