Strona główna » Shadow of the Colossus – historia jeszcze piękniejsza
shadow of the colossus

Shadow of the Colossus – historia jeszcze piękniejsza

Całe szczęście, że powstają reedycje takich gier!

Shadow of the Colossus to gra należąca do kanonu klasyków. To tytuł, który już w dniu swojej premiery zapisał się w historii konsolowej rozrywki. Dlatego cieszę się, że powstał jej remake, gdyż mogą po niego sięgnąć takie osoby jak ja. Czyli tacy, którzy wcześniej konsoli od Sony nie mieli. Tym bardziej że grę wykonano z ogromną starannością.

shadow of the colossus

Emocje od samego początku

Dawno już nie widziałem tak fajnie wprowadzającego intra. Niby nic się nie dzieje, spokój buchający z ekranu i postać przemierzającą konno kolejne odcinki trasy. Prosty filmik a przekazuje jednocześnie całą górę emocji, od którego wszystko się zaczyna.

To gra, w której wydawałoby się, że fabuła jest tylko tłem. A nie ma nic bardziej mylnego. Oto nasz bohater imieniem Wander przybywa na swoim wierzchowcu do zakazanego świata z ciałem swojej ukochanej na rękach. Legenda mówi, że docierając do tej krainy, można prosić o wstawiennictwo i przywrócić ukochaną do życia. Tajemnicza postać rzeczywiście zgadza się, ale stawia warunek. Wander ma pokonać szesnastu kolosów, które zamieszkują tę krainę.

shadow of the colossus

Tak wyruszamy w podróż

Uzbrojeni w łuk i miecz ruszamy zwiedzić krainę, stając oko w oko z gigantami. Ci są zjawiskowi. Ogromne, złożone postacie, gdzie każda z nich jest inna i zajmuje cały ekran. Walka z nimi nie należy może do najłatwiejszych, ale gdy to się uda – nie oczekuj satysfakcji. Cały Shadow of the Colossus to wyciskacz łez od początku aż po końcowe sceny i chociaż każda śmierć przybliża nas do naszej ukochanej, tak zmusza do myślenia, czy była zasadna. Tak naprawdę nie wiemy nic o naszych przeciwnikach, a to po pewnym czasie zmusza nas do przemyśleń. Ile muszę poświęcić, by uratować jedną osobę? Czy musiałem to zrobić? A uwierzcie mi, animacje ich śmierci nikogo nie pozostawią obojętnym.

shadow of the colossus

Trudno jest pisać o grze, którą wszyscy znają, bo stała się kanonem w świecie elektronicznej rozrywki.

To wspaniała gra, która w żaden sposób się nie zestarzała. Zarówno pod względem mechaniki gry, jak i fabuły cały czas jest to świeżynka, którą przyjemnie uruchomić. Muzyka towarzysząca grze powinna pojawić się na osobnym dysku lub jako playlista w popularnych usługach streamingowych. Ludzie z Bluepoint Games podeszli jednak do tematu bardzo poważnie, odświeżając grę pod względem graficznym w najdrobniejszych detalach. Gdybym nie wiedział, że to remake gry z 2005 roku, w życiu bym się nie poznał. Grafika jest śliczna, animacje są płynne jak nigdy wcześniej, a i radość z gry olbrzymia.

Tutaj nie ma co roztrząsać czy w grę warto bądź nie warto zagrać. To tytuł Must Have. Coś, co powinien mieć na dysku każdy posiadacz PlayStation 4 niezależnie od tego, czy grał w pierwsze wydanie z 2005 roku, czy nie.

Egzemplarz recenzencki gry otrzymałem od Sony Interactive Entertainment Polska

5

Ocena końcowa

Shadow of the Colossus jest jak wino. Im starszy, tym lepszy. Tymczasem chłopaki z Bluepoint Games odwalili kawał dobrej roboty, odświeżając tytuł. Uruchamiając go, wcale nie ma się wrażenia, że grasz w 13-letnią grę!

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!