Strona główna » Samsung Galaxy Fold to kiepski telefon, ale wspaniały pokaz przyszłości!
samsung galaxy fold recenzja

Samsung Galaxy Fold to kiepski telefon, ale wspaniały pokaz przyszłości!

Przez dwa tygodnie korzystałem z telefonu za blisko 10.000 złotych. I chociaż nie polecę ci go, powiem ci co nieco o czekającej nas przyszłości.

Elastyczne ekrany, które można zgiąć niczym kartkę papieru – jawią się w naszych umysłach od lat. Ileż to razy oglądaliśmy filmy, prototypy, czy słuchaliśmy obietnic producentów – że już niedługo, już za chwilę nadejdą? No to ten czas w końcu nadszedł.

Postęp w rozwoju telefonów paradoksalnie zatrzymał się w miejscu

Każdy z nas (nawet totalnie nie interesując się technologiami) jest w stanie wymienić kilka przełomów technologicznych w świecie telefonii komórkowej. Kolorowe wyświetlacze, Bluetooth, wbudowany aparat, dotykowe ekrany, czy możliwość instalowania kolejnych aplikacji – to tylko kilka z nich. Z drugiej jednak strony, od premiery pierwszego iPhone’a, który obiektywnie rzecz biorąc, zrewolucjonizował rynek – nie wydarzyło się nic szczególnego. Producenci od lat zwiększają tylko możliwości urządzeń, dodając lepszy procesor, zwiększając ilość pamięci, montując lepszy wyświetlacz, czy szczególnie modne ostatnio – zwiększanie liczby aparatów. Bryła, jak i sama myśl stojąca za telefonem – nie zmieniły się jednak diametralnie na przestrzeni tych dziesięciu lat.

Obietnica rewolucji

Dekadę temu, gdy pracowałem w Samsung R&D Poland nad najnowszymi wówczas telefonami (na długo przed premierą pierwszego Galaxy S) – przepotężna wówczas Nokia opublikowała koncepcję, która dosłownie zwalała z nóg.

Telefon, który można złożyć, zwinąć na ręku, a który w razie potrzeby może stać się również tabletem. Podczas gdy my pracowaliśmy nad urządzeniem, któremu daleko było z wyświetlaczem choćby do powszechnej dziś jakości HD – wizja ta wydawała się wręcz kosmiczna. Trzeba jednak przyznać, że fińskiemu producentowi udała się jedna rzecz – zasiała ziarno nadziei.

Współczesne telefony komórkowe i tak rozrosły się do monstrualnych rozmiarów. Mimo zwężenia ramek dokoła wyświetlacza – cały czas przypominają bardziej niewielkie tablety niż poręczne słuchawki. Mimo swych ograniczeń i tak uważam je za inżynieryjny kompromis. Z jednej strony chcielibyśmy, by telefony były możliwie kompaktowe i mieściły się w kieszeni, ale z drugiej marzy nam się wielka przestrzeń robocza.

Przez lata forsowano więc rozwiązanie wygodne, bo proste konstrukcyjnie i opłacalne przede wszystkim dla producentów – wmawiając nam, że najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie dwóch urządzeń: telefonu i tabletu, i korzystania z nich w zależności od scenariusza i potrzeby.

samsung galaxy fold recenzja

samsung galaxy fold recenzja

Samsung udowadnia, że można inaczej

Galaxy Fold jest pierwszym telefonem, który posiada prawdziwie elastyczny wyświetlacz. Możesz go dosłownie złożyć w połowie i z jednej strony cieszyć się tradycyjnym telefonem, by w razie potrzeby rozłożyć go i mieć coś na kształt tabletu. To pierwsza taka konstrukcja, która trafiła na rynek masowy – stąd byłem naprawdę zainteresowany, czy realizuje ona, chociaż część moich oczekiwań, które przez lata narosły.

Dzięki uprzejmości firmy Samsung wypożyczono mi słuchawkę na okres dwóch tygodni. Przez ten czas korzystałem z Folda jak z podstawowego telefonu. Dzwoniłem, rozmawiałem na Facebooku, przeglądałem wiadomości i surfowałem po sieci.

samsung galaxy fold recenzja

Dużo kompromisów jak na tak drogi telefon

Wygląd telefonu nie zachwyca. Nawet po złożeniu jest dość sporym (i grubym!) urządzeniem, które w dodatku ma dwie widoczne już na pierwszy rzut oka wady. Pierwsza z nich to fakt, że telefon po złożeniu nie zamyka idealnie ekranu. Jest między nimi szpara, przez którą mogą dostać się drobiny kurzu, piachu, czy innych elementów, które mogą uszkodzić wyświetlacz. Druga wada to fakt, że całość wygląda jak sklejone wspólnym zawiasem dwa telefony. Może gdyby cała obudowa była jednolitego koloru to wrażenie nie byłoby tak silne?

Elastyczny wyświetlacz niesie ze sobą również konstrukcyjne konsekwencje, które mogą być trudne do przełknięcia dla przyzwyczajonych do wygód użytkowników. Cecha dla mnie bardzo ważna – trzeba zapomnieć o wodoodporności. Druga, o której zapewne byś nie pomyślał to… brak szkła na ekranie. Co w sumie wydaje się oczywiste, bowiem ciężko sprawić, by szkło było równie elastyczne co warstwa plastiku, jakim całość została pokryta. To oznacza, że ekran rysuje się w zasadzie od samego patrzenia. Po kilku miesiącach z pewnością wyglądałby strasznie.

Krótko mówiąc – wydając kwotę w wysokości używanego auta – dostajemy telefon, który wymaga od nas sporo wyrozumiałości i wymaga zmiany pewnych nawyków. Czy zatem warto się mordować dla tego elastycznego wyświetlacza?

samsung galaxy fold recenzja

samsung galaxy fold recenzja

Krótka odpowiedź brzmi: tak, warto

Mimo całej góry wad i ograniczeń od pierwszych chwil z Foldem czułem się szalenie swobodnie. Przedni, niewielki wyświetlacz wykorzystywałem tylko do najważniejszych, podstawowych zadań. Szybko odkryłem, że naturalnym dla mnie odruchem jest otwieranie wielkiego, skrytego wewnątrz wyświetlacza. Przeglądanie internetu, oglądanie filmów, czy nawet pisanie dłuższych wiadomości na tak wielkiej przestrzeni roboczej – jest istną melodią. Ekran nie jest mały, ale też nie jest przesadnie duży. Chociaż strasznie nie lubię tego określenia, tutaj pasuje idealnie: wyświetlacz jest „akurat”.

Co ważne, niezmiennie fascynowało mnie, że mam go praktycznie cały czas przy sobie, w kieszeni. To otwiera ogromne spektrum możliwości – realizując obietnice, na których spełnienie czekałem przecież tyle lat. Chcę zadzwonić? Wykorzystuję zewnętrzny wyświetlacz. Chcę obejrzeć serial na Netflixie lub HBO? Otwieram duży. Fascynujące!

Co ważne, rzeczywiście eliminuje to potrzebę korzystania z dwóch różnych urządzeń. Dla mnie to sama wygoda. Nie martwię się o przenoszenie danych, miejsce w plecaku, naładowanie dwóch urządzeń. Wszystko mam w jednym i pod ręką.

Nie kupuj go, ale nie zniechęcaj się

Pierwszy Fold w swojej istocie nie jest konstrukcją udaną na tyle, bym mógł polecić jej kupno. Jestem jednak przekonany, że nawet producent nie spodziewa się dużej sprzedaży. To jednak pokaz możliwości, pokaz tego, że marzenia w końcu są realizowane. Przechodziliśmy już kiedyś przez ten etap. Kto pamięta telefon Sony Erricson T68i w którym, by zrobić zdjęcie, aparat trzeba było… podłączyć?

samsung galaxy fold recenzja

Dziś śmiejemy się z tego, nie wyobrażając sobie takiego rozwiązania. Podobnie będzie z elastycznymi ekranami. Dziś rozpalają wyobraźnię, a pierwsze modele mają wyłącznie upewnić nas, że ich moment już nadszedł. Wystarczy teraz uzbroić się w resztkę cierpliwości i odczekać te 2, 3 lata by one dojrzały, a jestem więcej niż pewien, że niedługo każdy z nas będzie miał takie urządzenie w kieszeni. I tak jak dziś nie wyobrażamy sobie telefonu bez dotykowego wyświetlacza, czy aparatu – tak za parę lat nie będziemy mogli wyobrazić sobie, że potrzebowaliśmy aż dwóch urządzeń do wykonywania tych samych czynności. A co stanie się z Foldem? Przejdzie do historii jak ten Sony Erricsson powyżej – jako protoplasta tego, co nieuniknione!

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (11). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Cześć!

Świat dzieli się na tych, którzy nie lubią zapachu benzyny i na tych, którzy go uwielbiają. My jesteśmy z tych drugich. Na tym blogu pokazujemy wszystkie fajne miejsca, które warto odwiedzić w Polsce. Nie musisz się już więcej zastanawiać co robić i gdzie iść w weekend. Z nami spędzanie czasu stanie się proste!

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!