Strona główna » Okiem faceta – Nie mam się w co ubrać!
nie mam się w co ubrać

Okiem faceta – Nie mam się w co ubrać!

Kobieta i jej szafa to temat tabu wśród mężczyzn. Babska garderoba stanowi problem, w kobiecej szafie nigdy NIC nie ma. Ale do rzeczy...

Wyobraźcie sobie… Przypomnijcie sobie dowolny piątkowy wieczór. Dostajecie zaproszenie na wyjście z domu. Gdziekolwiek. Euforia! Radości nie ma końca (małżeństwa z malutkimi dziećmi potakująco kiwają głowami). Trzeba się koniecznie przygotować.

Facet jak to facet – weźmie prysznic (normalny bądź francuski), założy spodnie, koszulkę ewentualnie bluzę. I jest gotowy!
A teraz kobieta – najpierw prysznic – minimum godzina. Potem makijaż – kolejna godzina. Następnie wychodzi w oparach pary, truchtem do sypialni, szczelnie zakryta ręcznikiem („O matko, byleby tylko nikt mnie nie zobaczył!”).
I staje przed szafą.
A facet czeka.
Zerka w telefon.
Klika w internet.
Patrzy na zegar.
W końcu pyta:

– I jak tam kochanie, gotowa?

I widząc TĘ minę, słysząc TĘ intonację, wie już… że źle uczynił, zadając pytanie. Słoneczko wybucha niczym zdetonowana bomba:
– Nigdzie nie idziemy! Ja po prostu nie mam CO na siebie włożyć! No zobacz! Jak ja będę W TYM wyglądać!

Brzmi dziwnie znajomo? No nie wmówicie mi, że u was tak nie ma. Tak jest wszędzie. Czasami tylko szafa znajduje się w garderobie, a nie w sypialni.
I stoi ta baba przed szafą. Facet, mając nadzieję, że druga połowa zmieni zdanie – zaczyna opowiadać jakieś pierdoły, że: „we wszystkim dobrze wygląda” i „nikt nie będzie patrzył”. Po kolejnych uciekających minutach prosi kobietę, by ta się wyszykowała (Błagam, załóż cokolwiek! Byleby wyjść z domu, byleby wyjść z domu!).

I nie wiem jak u was, ale u mnie do tego padają jeszcze pytania, na które nie ma dobrej odpowiedzi:

(B)aba: Czy ta pomarańczowa bluzeczka może być?
(F)acet: Oczywiście kochanie, wyglądasz w niej cudownie!
(B): A nie wolałbyś mnie w tej czerwonej?
(F): Myślę, że ta pomarańczowa jest super (Kobieto, załóż cokolwiek i chodźmy!).
(B): To wiesz co? Ja założę jednak tę czerwoną (następuje chwila na przebranie). I jak? Chyba lepiej nie?
(F): W sumie masz rację! Ta czerwona jest świetna (Przecież ja i tak nie widzę różnicy! Po prostu chodźmy juuużż!!!).
(B): No, ale przed chwilą mówiłeś, że wolisz tę pomarańczową, to jak?
(F): (KURRRRRDE!) No ale nie wiedziałem, że ta czerwona doda tyle uroku! W życiu bym nie przypuszczał!
(B): To ja jednak założę tę niebieską, ty i tak się nie znasz – zawsze mówisz, że ładnie, a potem wyglądam jak kretynka.
(F): (@$@#$@#@$!!!!!!)

Kobiety! Szczerze wam powiem, że nie kumam tej potrzeby mizdrzenia się przed lustrem.

Rozumiem, chcecie ładnie wyglądać i to jest okey. Ale dla kogo? Kochanie – mnie już masz. Rozumiem, że chcesz dla mnie ładnie wyglądać, ale uwierz mi – ja cię kocham i podobasz mi się szalenie. Gdyby było inaczej, zapewne nie bylibyśmy razem, nie? Proste. A barwa nie ma dla mnie znaczenia, bo jak ostatnio wspomniałem – na kolorach się nie znam. Poza tym wolałbym cię zobaczyć, tak szykującą się do którejś z naszych nocy 😀
Chcesz wyglądać ładnie dla innych? A po cholerę jasną?! Dla kogo? Dla innego? Toć jak inny spojrzy na ciebie inaczej niż neutralnie, to go i tak zabiję – niezależnie czy to będzie spojrzenie pogardy, czy zachwytu.
Dla koleżanek? Jak chcesz być wredna i upokorzyć znajomą swoim szałowym wyglądem to ok, ale wtedy zaproszenia na wyjścia będą pojawiać się jeszcze rzadziej.
Dla naszych znajomych? Sorry, nasi znajomi mają żony/mężów: są zajęci = nie ma potrzeby.
Zatem – nie ma ŻADNEGO znaczenia – CO założysz. Jak wyglądasz dobrze, to sama o tym wiesz. A przecież brzydkich rzeczy nie masz, bo takich nie kupujemy na zakupach!

À propos zakupów.

Po etapie błagania by kobieta założyła cokolwiek, facet zaczyna pękać i może mu się zdarzyć wypomnienie starych kłótni:
(F): No przecież jak ostatnio byliśmy w galerii handlowej, to chciałem ci coś kupić, to nie chciałaś!
(B): Oj, bo nie miałam wtedy głowy do tego! Uwierz mi, ja nie zawsze muszę mieć nastrój na zakupy!

No kurde! Co to ma być? To, kiedy mamy czas i możliwość (i pieniądze) na zakupy… Szansę na uzupełnienie ci garderoby, ty odmawiasz, bo nie masz nastroju? Come on! A potem ja muszę taki horror przeżywać w domu?!

Jak to jest, że my faceci możemy mieć jedną parę butów, spodni i parę koszulek i funkcjonujemy, a wy nie? Ja tego nie kumam!

Uwierzcie mi – jak nam się w czymś nie podobacie – to o tym mówimy.

Jeśli wasz mężczyzna twierdzi, że uwielbia patrzeć, jak się przebieracie – to tylko dlatego, że może legalnie pogapić się na wasz tyłek i wie, że nie dostanie w tej chwili od was za to bury. Ewentualnie – analizuje wasz ubiór, kombinując jak go zdjąć w gorących chwilach.
A jak ochoczo wam podpowiada i udziela cennych wskazówek dotyczących waszego ubioru to:

  • chce jak najszybciej wyjść
  • nudzi mu się
  • poddał się psychicznie
  • ma na ciebie jakiś sposób, który powoduje szybsze opuszczenie kręgu z szafą

Niemniej w każdym wypadku i tak… chce, jak najszybciej wyjść z domu.
Dla nas i tak jesteście piękne. Po prostu.


Prawa do zdjęcia – Torsten Schulz.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Bądź na bieżąco! Polub nas!