Smart AGD – czy to naprawdę jest nam potrzebne?

internet rzeczy

Tydzień temu próbowałem was uświadomić drogie panie, dlaczego mężczyźni gubią się w pracach domowych. Starałem się przekonać was, że to nie wynika z naszej złej woli ani winy. Zwyczajnie nie jesteśmy do tego stworzeni.

Czasem jednak zdarza się, że musimy coś w domu zrobić. A skoro i tak ciągle gapimy się w ten telefon… to może to połączyć ze sprzątaniem? Jak pomóc i ułatwić życie innym, którzy „siedzą” w domu?

Przyszłość, czyli Smart AGD

– O, to to! Coś dla mnie! – wykrzyknąłem zachwycony, czytając informacje prasowe z zakresu Connected Devices (czyli właśnie smart AGD – bo dziś wszystko musi być Smart albo Slim).

Potrzeba Lenistwo matką wynalazków  – w końcu odkurzacz musiał wymyślić gość, który nie lubił zamiatać, prawda? Teraz nastąpiła rewolucja i inny typek wymyślił sprzęt, który będę mógł obsłużyć za pomocą mojej komórki lub tabletu – nie wstając nawet z kanapy!

Wizja błogiego „nic nierobienia” przy założeniu, że wszystko w chacie „samo się zrobi” jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (w tym przypadku puknięciem palcem w ekran telefonu) – wywołała na mojej twarzy szeroki uśmiech… który znikał wraz z czytaniem artykułu.

Na wszystkie pytania, które ułożyłem sobie przed lekturą:
  • Czy urządzenia zaprezentowane przez Samsunga, LG czy Amicę rozwiążą moje problemy z sortowaniem prania, gotowaniem czy ogólnie sprzątaniem?
  • Czy sprawią, że narobię się przy tym mniej?
  • Czy sprawią, że moja kobieta pokona wszechobecny bajzel sprawniej albo będę w stanie ją w tym zastąpić?

…odpowiedź brzmiała NIE.

No, ale po kolei, bo wybór całkiem spory:

Lodówka z WiF-i i dostępem do Facebooka

Założenie fajne – kończy się mleko, więc lodówka powiadamia cię za pomocą wiadomości w telefonie. Albo wygasa data ważności twojego ulubionego jogurtu i chłodziarka wysyła ci sms, żebyś go zjadła w terminie.
Niby przydatne. Jednak w sumie bezsensu.

  1. Najpierw do lodówki wprowadzasz listę artykułów, które się na niej znajdują. Czyli wracasz z siatami ze sklepu, zajmujesz czymś dziecko przez minimum 30 minut – sama w tym czasie relaksując się na wklepywaniu każdej rzeczy, którą kupiłaś.
  2. Zaprosiłaś koleżankę/matkę/przystojnego bruneta spod czwórki i robisz wam kawę. Twój facet w tym czasie na spotkaniu biznesowym „pik, pik” – dostaje smsa, że mleko wam się kończy.

No przecież to jest tak głupie, że aż mi się komentować tego nie chce. Albo lodówka wrzucająca posty na Facebooka. Chciałabyś mieć wśród znajomych lodówkę? Albo pralkę? A jeśli lodówka może wrzucać posty w twoim imieniu, to chciałabyś mieć na news feedzie informację o tym, że wam się mleko skończyło?

Sęk w tym, że takie lodówki nie rozwiązują żadnego z problemów. Nie ułatwiają nam życia, za to dodają całą tonę dodatkowej roboty. Chciałoby ci się stać przed lodówką i na jakimś ekranie wbijać – „mleko, 1l ważne do 03.04.2014?” Przecież łatwiej jest otworzyć drzwi i zerknąć na opakowanie!
To zdecydowanie nie jest innowacja, jakiej potrzebuję.

LG również zaprezentowało swoje rozwiązania. Nazywa się to HomeChat i polega na naturalnej dyskusji z urządzeniami (jeśli masz małe, nierozmowne dziecko, to chociaż z lodówką sobie pogadasz!). Wyjeżdżając na urlop, możesz napisać o tym przez Facebook Messenger albo Whats App do swojej chłodziarki. Ta będzie życzyła ci udanej podróży i przejdzie w stan czuwania. Czy nie wygodniej jednak podejść do tej lodówki i wcisnąć przycisk stand by, niż pisać do niej wiadomość, oczekując od niej… odpowiedzi? To chyba opcja dla singli, którzy nie mają żadnych znajomych, a całe życie towarzyskie zamyka się na ekranie ich komputera…

internet rzeczy

Pralka z dostępem do WiF-i

Zapytałem Samsunga, o co właściwie chodzi. Odpisali mi:

„Wiedząc, że niedługo wrócimy do domu, możemy włączyć pranie za pomocą smartfona lub tabletu. Nawet jeśli jesteśmy w domu to na pewno mamy wiele ciekawszych rzeczy do zrobienia (prasowanie, sprzątanie, obiadek, zabawa z dzieckiem – przyp. Klaudyna) niż kontrolowanie przebiegu prania. Funkcja Smart Control prześle powiadomienie o zakończeniu prania na smartfon, dzięki czemu nie musimy co chwilę sprawdzać, jak długo pranie jeszcze potrwa.”

Zacznę po kolei:

  1. Załóżmy, że włożyłaś ciuchy do pralki. Idziesz na spacer i dopiero uruchamiasz pranie za pomocą smartfona, czy robisz to przy okazji włożenia brudów?
  2. Biegasz co chwila do pralki, aby zobaczyć czy pranie się skończyło?
  3. Zapłaciłabyś około 1000 zł więcej, aby dostawać przypomnienie o zakończeniu prania na smartfon?

Sam wolałbym, aby pralka po załadowaniu prania podpowiedziała mi ile proszku mam nasypać (ja tego nigdy nie wiem!). W zupełności wystarczyłby mi zwykły sygnał dźwiękowy o zakończeniu cyklu taki jak np. w zmywarce (+1000 na koncie!). I naprawdę pranie należy wieszać od razu, jak tylko się zakończy?
Jaki obecny problem rozwiązuje ta pralka?

Piekarnik ze wbudowaną książką kucharską

Amica jako pierwsza zaprezentowała takie cacuszko. Niezły pomysł – sama Radwańska to reklamowała (Uwierzycie?! Kobieta ideał po prostu).
Szkoda tylko, że wyświetlacz znajduje się w miejscu zegarka – jakieś 2, góra 3 cale ekranu. To tyle, co ekran w aparacie. Jako że piekarnik zwykle znajduje się pod szafką kuchenną – moja żona musiałaby się co chwilę schylać i wypinać, żeby coś tam wyczytać. Zaraz… w sumie to genialna koncepcja!

internet rzeczy

To, czego wymagałem od producentów – to innowacje faktycznie ułatwiające pracę.

Np. automatyczne uruchomienie okapu przy włączeniu kuchenki gazowej. Porządne odwirowanie prania. Zmniejszanie gabarytów urządzeń (dlaczego każda pralka ma szerokość 60 cm?), energooszczędność. Powłoka ułatwiająca czyszczenie.

Innowacje są ważne –  AGD kuchenne i łazienkowe to obszar elektroniki, który przez dekadę praktycznie stał w miejscu. To zrozumiałe, że producenci starają się tchnąć troszkę świeżości do tego rynku. Tyle że funkcje, które mi oferują, niewiele zmieniają. A nawet – w mojej opinii – utrudniają komfortowe korzystanie z nich.
Cóż. Mnie nie przekonali – ja po postawieniu ostatniej kropki wracam na kanapę. Tam czuję się bezpiecznie i… logicznie.


Prawa do zdjęcia – Nestor Lacle.

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.