Strona główna » A może twoje dziecko wcale nie musi być grzeczne?
grzeczne dziecko

A może twoje dziecko wcale nie musi być grzeczne?

A gdyby tak przestać oczekiwać od dziecka bycia grzecznym?

Wiecie, jaki jest paradoks w dzisiejszym świecie? Otaczamy się urządzeniami, które mają nieprzerwany dostęp do w zasadzie nieograniczonego magazynu wiedzy, jakim jest Internet. Komunikacja międzyludzka nigdy nie była taka łatwa i tak dostępna. Ba! Możemy nawet na komputerach instalować tłumaczy elektronicznych, którzy na żywo w czasie rzeczywistym tłumaczą nam rozmowę z człowiekiem po drugiej stronie kuli ziemskiej.

A pomimo tego wszystkiego – zasób słów, jakimi posługujemy się każdego dnia – drastycznie maleje.

Rankiem poszedłem po świeże pieczywo. Stojąc w kolejce, usłyszałem rozmowę dwóch kobiet. Jedna z nich miała ze sobą wózek, w którym leżał noworodek.
-Kochana, mam ją od tygodnia i wyobraź sobie, że na razie bajka! Malutka w ogóle nie płacze!
-OOO! Grzeczna dziewczynka z niej!

Fakt – dziecko nie krzyczało. Spało. Czy było grzeczne? Hm… a czy nowo narodzone dziecko może w ogóle być grzeczne? Przychodzą mi na myśl inne słowa – spokojne, ciche. Bycie spokojnym to cecha charakteru. Bycie grzecznym to kwestia wychowania. Chyba wszyscy tutaj się zgodzimy, że kilkudniowy niemowlak zdecydowanie nie jest jeszcze wychowany.

Może jednorazowo nie zwróciłbym na to uwagi, ale tak się składa, że w kółko słyszę o „byciu grzecznym”.

Dziecko płacze, krzyczy i tupie nogami? Rodzic odciąga je na bok i syczy: „Jak się zachowujesz? Masz być grzeczny!”, zamiast spokojnie wytłumaczyć, jak ma się zachować. Na imprezie rodzinnej, zamiast pochwalić dziecko, że wspaniale się zachowało, bo świetnie posługiwało się nożem i widelcem oraz stwierdzenia, że zaimponowało mu, że maluch sam z siebie bez przypominania pożegnał się z każdym gościem – rodzic wydusza krótkie: „Super. Ale dziś jesteś grzeczny!”

To nie błahostka. To problem!

Wydaje się, że Filip ze Skomplikowane.pl znalazł sobie powód, by się czepiać. Nic z tych rzeczy. Jeśli każde zachowanie swojego potomka kwituje się słowami: „masz być grzeczny!” to maluch nawet nie wie, co to dokładnie znaczy, bo jedno określenie odpowiada za kilkanaście innych komend:
Krzyczy – Masz być grzeczny!
Płacze – Masz być grzeczny!
Zadaje dużo pytań – Ciiii! Teraz trzeba być grzecznym!
Ubrudził się – No widzisz! Obiecywałeś, że będziesz grzeczny!
Śmieje się głośno – Nie teraz! Teraz trzeba być grzecznym!
Znajduje sobie głupią zabawę – Uspokoisz się wreszcie?! Masz być grzeczny!

To tylko kilka przykładów a jestem pewien, że na każdy trafisz przynajmniej raz w ciągu każdego dnia. Kiedy używa się w koło Macieju tego samego hasła, niezależnie od komunikatu – dziecko musi mieć w głowie niezły mętlik i bałagan. Niezależnie od tego, co robi – jest niegrzeczne.

Poł biedy, jeśli w kółko podkreśla się, jakie dziecko jest „grzeczne” i że samemu się robi ten błąd. Znacznie gorzej, gdy spotykam się z takim podejściem wśród osób trzecich w stosunku do mojego dziecka np. wychowawczyń w przedszkolu. Któregoś dnia odbieram córkę z przedszkola i standardowo zagajam do jednej z pań, czy wszystko dziś było, jak należy. W odpowiedzi słyszę, że Lilka dziś była trochę niegrzeczna. W tej sytuacji załącza mi się zawsze Standardowy Tryb Rodzica. Ale jak to? Że moja córka? Niemożliwe! Gdy zacząłem się dopytywać – to okazało się, że córka nie chciała spać na leżakach i się kręciła.

Dla mnie to nie jest równoważne z byciem niegrzecznym.

Wytłumaczyłem jej, co ma robić i problem więcej się nie powtórzył. Konstruowanie komunikatu i jasnego przekazu jest niezmiernie ważne. Nie ma znaczenia czy rozmawia się z czterdziestolatkiem, czy czterolatkiem. Jestem przekonany, że gdyby się swojemu podwładnemu w pracy wszystkie polecenia wydawało, używając tego samego słowa – w krótkim czasie w firmie zapanowałby chaos. Trudno zatem oczekiwać od małego dziecka, że ono się domyśli, czego właściwie się od niego oczekuje.

Jak więc rozmawiać? Przede wszystkim starać się utrzymywać linię wzroku. Należy przykucnąć albo posadzić malucha naprzeciwko siebie. Patrz w oczy i jasno powiedz, co zrobiło źle i czego oczekiwałeś. I najważniejsze – dlaczego to, co zrobił, jest złe. Fajnie jest też wyjaśnić konsekwencje jego działań na jakiś przykładach. I uwierz mi – to działa. My naszej Lilce czasem złe zachowania tłumaczymy na zabawkach, wchodząc w jej świat. Dla dziecka dyskusja o ubrudzonym ubraniu może być totalną abstrakcją. Ale plama na ukochanej sukience lalki Barbie? To jest coś, co w lot zrozumie!

Warto rozbudowywać własne słownictwo i przykładać uwagę do takich detali. To szalenie pozytywnie wpływa na rozwój dziecka i może się okazać, że mały diabełek z dziecięcego pokoju jest rozumnym i spokojnym dzieckiem. Grzecznym, tak jak chciałaś tylko nareszcie rozumiejącym twoje polecenia.


Prawa do zdjęcia należą do – Christian

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Bądź na bieżąco! Polub nas!