Strona główna » F1 2019 – recenzja gry. Jedź ramię w ramię z Kubicą po mistrzostwo!
f1 2019 recenzja gry

F1 2019 – recenzja gry. Jedź ramię w ramię z Kubicą po mistrzostwo!

Kubica na okładce to nie jedyna zmiana względem ubiegłorocznej części F1. Tych jest znacznie więcej!

Powrót Roberta Kubicy do ścigania się w Formule 1 był nie lada sensacją. Jestem pewien, że każdy, kto chociaż trochę interesuje się tym sportem – liczył na jego powrót już w ubiegłym sezonie. Niestety wówczas zabrakło mu trochę szczęścia. Na szczęście w tym roku możemy obserwować jego poczynania na srebrnym ekranie, a co za tym idzie — zawitał również do oficjalnej gry.

Nie tylko Kubica

Gry sportowe, wydawane corocznie, mają ten podstawowy problem, że cierpią na pewną schematyczność. Trudno bowiem o jakieś nowości w rozgrywce, jeśli gra opiera się na licencjach. Muszę jednak przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak Codemasters rozwija swój tytuł. Co roku dostajemy nowe elementy zwiększające realizm rozgrywki. Nie inaczej jest w tym roku.

Najbardziej widoczną zmianą jest wprowadzenie licencji Formuły 2 do gry. Gdy tylko o tym usłyszałem, strasznie się ucieszyłem. Zawsze lubiłem rozwijać swoją postać w stylu od zera do bohatera„. Tu jest podobnie, acz uważam, że potencjał nie został w pełni wykorzystany. I tak zamiast pełnego sezonu F2, rozgrywamy tylko trzy niepełne wyścigi. Za to są one swoistym wprowadzeniem fabularnym. Tak, tak! W grze pojawiła się fabuła!

I tak w ramach F2 musimy osiągnąć różne cele. Raz jest to dojechanie do mety i zastosowanie się do team-order (albo i nie), innym razem wybrnięcie z trudnej sytuacji, a jeszcze innym — osiągnięcie zespołowego celu. Każdy wyścig kończy odpowiedni przerywnik filmowy, który poniekąd pokazuje nam jakie wyzwania będą czekać na nas po awansie do Królowej Motorsportu.

f1 2019 recenzja gry

Jeszcze więcej zmian!

Tak naprawdę F2 jest tylko pretekstem – preludium do rozpoczęcia głównej zabawy, a więc wyścigach w Formule 1. Główna mechanika gry siłą rzeczy pozostała bez zmian. Wszak trudno tutaj oczekiwać rewolucji. W dalszym ciągu mamy zatem za zadanie rozegrać trzy treningi, kwalifikacje oraz wyścig. W ramach treningu w dalszym ciągu mamy do wykonania cele, których realizacja gwarantuje nam dodatkowe punkty zasobów, które możemy wydać na ulepszenie bolidów. Gdzie tutaj zatem pole do nowości? Ano, jest całkiem spore.

Przede wszystkim, bolidy prowadzi się jakby trochę łatwiej. Dla gracza o długim stażu nawet za łatwo. Domyślnie poziom trudności ustawiony jest na poziomie 20%, co dla mnie oznaczało tylko tyle, że Williamsem (zatem najgorszym zespołem w stawce), byłem w stanie wygrywać wyścigi i to ze znaczną przewagą czasową. Jednak ustawienie suwaka na poziomie 75% całkowicie odmieniło grę. Na tym poziomie realizm jest już całkiem szczegółowy, szczególnie jeśli grasz na kierownicy tak, jak ja. Ja sięgnąłem po Logitech G920 w wersji dla Xboxa. Inni kierowcy wyprzedzają cię bez większego trudu, a ja – cytując słowa Roberta Kubicy – w bolidzie czułem się jak pasażer. Zjazd na szybki Pit Stop poprawia sytuację tylko na chwilę, bo trzy/cztery okrążenia później samochód był już niesterowalny ze względu na zniszczone opony. Najlepiej widać to było na długiej prostej w Azerbejdżanie, gdy przeciwnicy dosłownie wyprzedzali mnie, jakbym był tylko elementem dekoracyjnym toru. Zdecydowanie sensowniejsze są również komunikaty inżynierów wyścigowych w trakcie wyścigu, które są zdecydowanie częstsze i odnoszą się do rzeczywistości na torze.

Z drobniejszych zmian na torze, są to na pewno lepsze oświetlenie oraz większa ilość detali, która rzuca się w oczy nawet na stareńkim Xbox One S, chociaż graficznie cały czas jest to ten sam poziom. Grafika już trochę trąci, więc mam nadzieję, że Codies szykują już grę do nowej generacji. Najwyższa pora.

f1 2019 recenzja gry

Detale, detale, detale

Skoro nie da się poprawiać mechaniki gry – bo licencja – trzeba poprawiać detale. Tych w edycji 2019 nie sposób wymienić. Ot, każdy z nas pamięta z ubiegłorocznej odsłony dziennikarkę, która atakuje nas pytaniami po kwalifikacjach oraz wyścigach. To pozostało bez zmian, zatem nasze odpowiedzi mają wpływ na działy badawcze oraz nasze postrzeganie przez fanów – jesteśmy traktowani jako showman albo konkretny sportowiec, dla którego postawa sportowa jest najważniejsza.

Różnica polega jednak na tym, że często jesteśmy pytani o naszych konkurentów, którzy np. przeszli razem z nami z F2 do F1. I tak może się zdarzyć, że my ich pochwalimy, docenimy ich trudy a oni w tym samym wywiadzie… nas zjadą i oczernią, o czym się potem dowiemy. Zresztą, to nie jedyna nowinka z konkurentami. Teraz ci także potrafią zmienić miejsce w zespole. Zatem może się zdarzyć, że mimo iż jeździsz w zespole Williamsa z Kubicą, to sezon później będziesz z nim jeździł nadal, ale w zespole Renault. Bardzo, bardzo fajna sprawa! Mało tego, o ile wcześniej w 2018 roku mieliśmy jeszcze specjalne wydarzenia historyczne, tak dalej one występują w grze. I mimo iż możemy je pominąć, to teraz widzimy, że kolega z zespołu zdecydował się w którymś wziąć udział. Jeśli i my się skusimy i go pokonamy, to zwiększy się nasza renoma w zespole. Zatem te dodatkowe wydarzenia teraz nie tylko dostarczają frajdy, ale mają też większy sens.

Takich drobnostek jest jeszcze więcej. Zmienił się HUD gry w trakcie wyścigu, który jest teraz czytelniejszy. Gra została dostosowana do obecnych przepisów, zatem najszybszy kierowca w wyścigu zgarnia dodatkowy punkt, ścięcie toru powoduje dodatkowe kary i tak dalej.

f1 2019 recenzja gry

Jeśli nie kariera, to co?

Gra została poprawiona też na innych polach. Teraz w menu głównym mamy podgląd na swoją Superlicencję, to jest nic innego jak nasza renoma w fajnej, graficznej postaci. Tam widać ile wygraliśmy wyścigów online, jak czysto (fair play) gramy, ile zdobyliśmy trofeów itp. Apropo trofeów – teraz w Menu Głównym możemy również ustawiać trofea te zdobyte zarówno w trybie kariery, jak i wydarzeń sieciowych. Strasznie fajna i motywująca do dalszej gry sprawa!

Widać, że Codemasters w tym roku duży nacisk kładzie na esport, bo jest tutaj cała mu poświęcona sekcja wraz z tygodniowymi czy specjalnymi wydarzeniami. W multi możemy bowiem dostosować bolid do własnych wymagań, nadać mu własne malowanie. Te domyślne są jednak ubogie, a ciekawsze wymagają mikropłatności. Nie fajnie. Dodatkowo można również zakupić DLC do rozgrywek między Senną a Prostem, który nie dość, że wygląda, jakby był wycięty z gry, to jeszcze jest dość drogi. Mało? Do tego dochodzi możliwość rozegrania całej kampanii w F2, ale jak na razie są tam jeszcze składy z 2018 roku, chociaż Mistrzowie Kodu obiecują stosowną aktualizację gry.

Absolutna perfekcja

Seria F1 jest dla mnie fenomenem. Z jednej strony, to ciągle tytuł dość niszowy, wszak nie każdego kręcą wyścigi Formuły 1. Z drugiej strony – nie pamiętam, bym zawiódł się na jakiejś edycji. Każda kolejna jest sensownym rozwinięciem części poprzedniej, dodając nowe elementy. To sprawia, że dziś gra jest naprawdę doskonałym symulatorem wprowadzającym nas w meandry tego świata. Realizm stoi tutaj na bardzo wysokim poziomie, chociaż sama gra jest na tyle elastyczna, że jest przystępna nawet dla graczy początkujących.

Mnie nie pozostaje nic innego, jak gorąco polecić ten tytuł. Odsłona 2019 to coś więcej niż tylko odświeżenie składów drużyn. To dziesiątki, jeśli nie setki drobnych poprawek, które złożone w całość dają obraz naprawdę genialnej gry!

Ocena końcowa
4.8

Ocena końcowa

Wyszlifowana do granic perfekcji niczym tegoroczne bolidy Mercedesa. Tutaj zagrało dosłownie wszystko: detale, rozgrywka, realizm. Szkoda tylko tych mikrotransakcji, które są zupełnie zbędne.

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Spodobało się? Polub nas!

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!